MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Hamlet — streszczenie szczegółowe

Spis treści (15)

„Hamlet” Williama Shakespeare'a (ok. 1600) to najsłynniejsza tragedia literatury światowej — historia duńskiego królewicza, który dowiaduje się od Ducha ojca o skrytobójstwie i zwleka z zemstą, targany refleksją i wątpliwościami. Poniżej znajdziesz szczegółowe streszczenie akt po akcie — od nocnego pojawienia się Ducha w Elsynorze po pojedynek, w którym giną niemal wszyscy bohaterowie.

Akt I, sc. 1–2 — Duch i dwór w Elsynorze

Tragedia rozgrywa się w duńskim zamku Elsynor. W nocnej scenie na tarasie wartownicy Bernardo i Marcellus wraz ze sceptycznym Horacym (przyjacielem Hamleta) czekają na tajemnicze zjawisko. Ukazuje się Duch w zbroi, łudząco podobny do zmarłego króla Hamleta (ojca tytułowego bohatera). Horacy próbuje go zagadnąć, lecz Duch znika, a gdy powraca — milknie na pianie koguta. Wartownicy łączą zjawę z niepokojem w kraju: trwają gorączkowe zbrojenia, bo Fortynbras, książę norweski, zbiera wojsko, by odzyskać ziemie, które jego ojciec (również Fortynbras) utracił, przegrawszy pojedynek ze starym królem Hamletem. Horacy, widząc w Duchu złowróżbny znak („prognostyk wstrząśnień"), postanawia zawiadomić młodego Hamleta, wierząc, że do niego zjawa przemówi.

W scenie drugiej, w sali audiencjonalnej, panuje już nowy porządek: brat zmarłego króla, Klaudiusz, objął tron i — zaledwie w dwa miesiące po pogrzebie — poślubił wdowę po bracie, królową Gertrudę (matkę Hamleta). W mowie tronowej Klaudiusz zręcznie łączy żałobę z weselem („z pogodą w jednym, a łzą w drugim oku"), usprawiedliwia pospieszne małżeństwo, załatwia sprawę Fortynbrasa (wysyła posłów Korneliusza i Woltymanda do chorego króla Norwegii) i pozwala Laertesowi, synowi szambelana Poloniusza, wrócić do Francji. Wreszcie zwraca się do Hamleta — „synowca i syna". Hamlet, w głębokiej żałobie po ojcu i pełen niechęci do matki i stryja, odpowiada gorzkimi grami słów (na stronie: „trochę więcej niż synowcze, a mniej niż synu"). Gdy Gertruda i Klaudiusz namawiają go, by porzucił smutek, bo „co żyje, musi umrzeć", Hamlet z mocą odróżnia prawdziwy ból od jego pozorów: żałobny strój i łzy to tylko oznaki, które można udawać, lecz on nosi w sobie coś, „co w ramę oznak się nie mieści". Klaudiusz gani uporczywy smutek jako „niemęski" — scena buduje kontrast między obłudną pogodą dworu a autentyczną rozpaczą królewicza.

Klaudiusz i Gertruda nakłaniają Hamleta, by nie wracał na studia do Wittenbergi, lecz został na dworze; Hamlet ulega prośbie matki. Gdy dwór odchodzi, Hamlet wygłasza pierwszy monolog — targany rozpaczą pragnie śmierci, lecz powstrzymuje go Boży zakaz samobójstwa; świat jawi mu się jako „niepielony ogród" porosły chwastem. Rozpamiętuje, że ojciec, „istny Hyperion" wobec „satyra"-stryja, umarł zaledwie dwa miesiące temu, a matka, tak niedawno zdająca się kochać męża, w miesiąc poślubiła jego brata — stąd gorzki okrzyk „słabości, nazwisko twoje: kobieta" i wstręt do „kazirodnego łoża". Wchodzą Horacy, Bernardo i Marcellus; Hamlet gorzko kwituje pospieszny ślub („oszczędność — resztki ze stypy dały ucztę weselną"). Horacy wyjawia, że przez dwie noce widzieli Ducha zmarłego króla w zbroi. Wypytany o szczegóły (blady, smutny, z uniesioną przyłbicą), Hamlet postanawia sam czuwać na warcie i przemówić do Ducha, przeczuwając zbrodnię: „coś tu złego się święci... zbrodnie i spod ziemi wychodzą".

Akt I, sc. 3 — pouczenia w domu Poloniusza

W domu szambelana Poloniusza jego syn Laertes żegna się przed wyjazdem do Francji z siostrą Ofelią, ostrzegając ją przed zalotami Hamleta: to tylko „kaprys krwi gorącej", „fiołek wiosny" — luby, lecz nietrwały; jako królewicz Hamlet „nie jest panem swej woli" (jego wybór zależy od dobra państwa), więc niech Ofelia strzeże swej czci i niewinności. Ofelia przyjmuje radę, lecz z uśmiechem przestrzega brata, by sam nie był obłudnym doradcą. Wchodzi Poloniusz i udziela Laertesowi słynnych ojcowskich przestróg (m.in.: bądź powściągliwy w mowie, dobieraj przyjaciół roztropnie, „nie pożyczaj drugim ani od drugich", a nade wszystko „bądź wierny samemu sobie"). Po odejściu Laertesa Poloniusz wypytuje Ofelię o Hamleta i — dbając o „sławę córki" — zakazuje jej wierzyć miłosnym „oświadczeniom" królewicza, każąc trzymać go na dystans, mimo jej zapewnień, że Hamlet zalecał się do niej „bardzo obyczajnie". Poloniusz gani miłosne przysięgi Hamleta jako „kuglarzy" osłaniających „bezbożne chuci" i wprost zabrania córce „marnować czas na zadawanie się z księciem"; Ofelia obiecuje posłuszeństwo.

Akt I, sc. 4–5 — objawienie Ducha i zemsta

Na mroźnym tarasie Hamlet, Horacy i Marcellus czekają w nocy; z zamku dobiegają trąby i wystrzały — to Klaudiusz hulankę wyprawia, co Hamlet piętnuje jako zwyczaj hańbiący Duńczyków, dodając refleksję, że jedna wada („drachma złego") potrafi zniweczyć w opinii ludzi wszystkie cnoty człowieka. Ukazuje się Duch. Hamlet zaklina go, by przemówił; Duch skinieniem wzywa go na ubocze. Mimo ostrzeżeń towarzyszy (że zjawa może zwabić go nad przepaść lub w obłęd), Hamlet idzie za nim: „los mój mnie woła". Horacy i Marcellus ruszają w ślad, konstatując, że „jest coś chorobliwego w państwie duńskim".

Na osobności Duch wyjawia straszną prawdę: jest duchem ojca Hamleta, skazanym za grzechy na czyśćcowe męki, i domaga się zemsty za „ohydny, niesłychany mord". Wersja o śmierci od ukąszenia węża w ogrodzie to kłamstwo — w rzeczywistości stryj Klaudiusz („wąż, który dziś nosi jego koronę") wlał śpiącemu w ogrodzie w ucho truciznę (blekot/hebonę), zabijając go bez ostatniego namaszczenia, w pełni grzechów. Duch potępia też cudzołóstwo i kazirodztwo Gertrudy, lecz nakazuje Hamletowi nie podnosić ręki na matkę — „pozostaw ją niebu". Duch znika ze słowami „pamiętaj o mnie". Wstrząśnięty Hamlet ślubuje wymazać z pamięci wszystko prócz tego nakazu i notuje gorzką prawdę, że „można nosić na ustach uśmiech i być łotrem".

Gdy nadbiegają Horacy i Marcellus, rozgorączkowany Hamlet nie chce zdradzić, co usłyszał, i każe im przysiąc na miecz milczenie o Duchu; zza ziemi rozlega się głos Ducha: „Przysiążcie!". Hamlet wymusza też przysięgę, że — gdyby na przyszłość zachowywał się „dziko i dziwacznie" (zapowiedź udawanego szaleństwa) — nie zdradzą, że coś wiedzą. Padają słynne słowa: „więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie, niż się ich śniło waszym filozofom". Tak Hamlet z melancholijnego żałobnika staje się mścicielem obarczonym brzemieniem prawdy. Akt zamyka jego gorzki okrzyk o brzemieniu tego zadania: „świat wyszedł z formy — i mnież to trzeba wracać go do normy!".

Akt II, sc. 1–2 — szpiegowanie i teoria „miłosnego szału"

Akt drugi to seria podglądań i intryg. Poloniusz wysyła sługę Rajnolda do Paryża, by pod pozorem plotek szpiegował Laertesa (drobiazgowa nauka o wyciąganiu prawdy „na wędę fałszu"). Zaraz potem przybiega przerażona Ofelia: Hamlet zjawił się u niej w nieładzie — blady, drżący, z „piekielnym" wyrazem twarzy — chwycił ją za rękę, długo w milczeniu wpatrywał się w jej twarz, ciężko westchnął i wyszedł tyłem, nie spuszczając z niej oczu. Poloniusz uznaje to za objaw obłędu z miłości, wywołanego odtrąceniem (bo Ofelia, posłuszna ojcu, odesłała listy i zabroniła odwiedzin), i żałuje swej podejrzliwości; postanawia donieść królowi.

W scenie drugiej Klaudiusz i Gertruda witają Rozenkranca i Gildensterna — dawnych szkolnych towarzyszy Hamleta — i proszą, by go rozerwali i wyszpiegowali przyczynę jego „przeistoczenia"; ci ochoczo się zgadzają (para dworskich pochlebców-donosicieli). Wracają też posłowie z Norwegii (Woltymand, Korneliusz) z pomyślną wieścią: stary król Norwegii powstrzymał Fortynbrasa, który przysiągł pokój Danii i skieruje swe wojska przeciw Polsce, prosząc o wolne przejście przez Danię. Następnie rozwlekły Poloniusz przedstawia parze królewskiej swoją teorię: Hamlet oszalał z miłości do Ofelii. Na dowód odczytuje jego miłosny list do córki i opowiada, jak zakazał jej przyjmować zaloty księcia, po czym Hamlet „popadł w smutek, bezsenność, wstręt do jadła" — sam Poloniusz przedstawia się jako czujny, wierny sługa, który w porę zażegnał niestosowny związek.

Poloniusz proponuje sprawdzić teorię: nasłać Ofelię na Hamleta, podczas gdy on i król podsłuchają zza obicia. Wchodzi Hamlet czytający, a Poloniusz go zagaduje — następuje słynna scena „rybaka": Hamlet, grając obłąkanego, nazywa szambelana rybakiem, prawi zagadkowe uwagi o jego córce i o czytanej książce („słowa, słowa, słowa"). Poloniusz konstatuje: „choć to wariacja, nie jest jednak bez metody". Hamlet dodaje, że jedyne, czego wyrzekłby się chętniej niż towarzystwa Poloniusza, to „życie, życie, życie".

Zjawiają się Rozenkranc i Gildenstern. W błyskotliwej wymianie zdań padają myśli-klucze: „Dania jest więzieniem" (a wraz z nią i świat), „nic nie jest złe ani dobre samo przez się, tylko myśl nasza czyni to i owo takim", „mógłbym być zamknięty w łupinie orzecha i czuć się panem nieskończoności, gdybym tylko złych snów nie miewał". Hamlet demaskuje, że przyjaciół przysłano, by go szpiegowali, i sam wyjawia swój stan w wielkim monologu: „jak doskonałym tworem jest człowiek" — arcydzieło stworzenia, „czynami podobny aniołowi, pojętnością bóstwu" — a jednak jest dlań tylko „kwintesencją prochu"; świat wydaje mu się „jałową pustynią". Zapowiedziani zostają wędrowni aktorzy. Hamlet wita ich radośnie, lecz Rozenkrancowi i Gildensternowi zdradza, że jego szaleństwo jest udawane („szalony jestem tylko przy wietrze północno-zachodnim; kiedy z południa wieje, umiem odróżnić jastrzębie od czapli"). Rozwlekły Poloniusz oznajmia przybycie „najlepszych w świecie aktorów", a Hamlet drwi z niego, przytaczając aluzje do Jeftego i jego córki.

Akt II, sc. 2 (cd) — plan „pułapki na króla"

Hamlet wita aktorów i prosi Pierwszego, by wygłosił patetyczną tyradę o śmierci Priama z rąk Pirrusa i rozpaczy Hekuby; aktor deklamuje z takim przejęciem, że łzy stają mu w oczach (Poloniusz uważa rzecz za „za długą"). Hamlet każe godnie ugościć aktorów („żywą kronikę czasu") i pyta, czy mogą jutro zagrać sztukę „Zabójstwo Gonzagi", do której dopisze kilkanaście wierszy. Zostawszy sam, wygłasza drugi wielki monolog („o, jakiż ze mnie głąb, jaki ciemięga!"): z gorzkim samopotępieniem porównuje siebie do aktora, który potrafi zapłakać nad zmyśloną Hekubą, podczas gdy on — mając prawdziwy powód (zamordowanego ojca) — trwa w bezczynności jak tchórz. Obmyśla wtedy fortel: skoro zbrodniarze oglądający sceny mordu nieraz wyznawali winy, każe aktorom odegrać przed Klaudiuszem rzecz podobną do zabójstwa ojca i będzie śledził jego reakcję — bo Duch mógł być szatanem, a on chce pewniejszego dowodu. Kończy słowami: „przedstawienie będzie probierzem, którym sumienie króla na wierzch wydobędę".

Akt III, sc. 1 — „Być albo nie być" i scena z Ofelią

Rozenkranc i Gildenstern donoszą królowi, że Hamlet zręcznie unika wyjawienia przyczyny swego stanu; wspominają o aktorach, co króla cieszy. Klaudiusz i Poloniusz przygotowują podsłuch: nasyłają Ofelię z książką na Hamleta, a sami kryją się za obiciem. W stronie Klaudiusz zdradza wyrzuty sumienia („jak srodze bicz tych wyrazów chłoszcze mi sumienie... o ciężkież moje brzemię"), po raz pierwszy potwierdzając winę.

Wchodzi Hamlet i wygłasza najsłynniejszy monolog literatury — „być albo nie być, to wielkie pytanie": rozważa, czy szlachetniej znosić „pociski losu", czy przez śmierć zakończyć cierpienia. Śmierć to sen — lecz lęk przed tym, „jakie sny przyjść mogą" po śmierci, oraz przed „krajem, skąd nikt nie wraca", każe znosić „nudne życie" i jego upokorzenia; „tak to rozwaga czyni nas tchórzami", a zamiary „tracą nazwisko czynu". Spostrzegłszy Ofelię, przechodzi do gorzkiej rozmowy: Ofelia próbuje zwrócić mu dawne upominki („gdy dawca martwi, najdroższe dary lichymi się stają"), a Hamlet, zaprzeczając, że cokolwiek jej dał, z rosnącym okrucieństwem pyta, czy jest „uczciwa i piękna", twierdząc, że uczciwość i piękność „nie powinny mieć ze sobą nic do czynienia". Następuje okrutna scena „do klasztoru": Hamlet wypiera się, że kochał Ofelię, każe jej „iść do klasztoru", by „nie mnożyć grzeszników", potępia siebie („jesteśmy arcyhultaje, żadnemu nie ufaj") i wszystkie kobiety (za malowanie twarzy i obłudę), zapowiadając gwałtownie, że „wara mężczyznom żenić się". Po jego wyjściu Ofelia rozpacza nad „szlachetnym duchem zwichniętym" — dawnym wzorem dworaka, wodza i mędrca, „zwierciadłem poloru", dziś zrujnowanym. Podsłuchujący Klaudiusz wnioskuje, że to nie miłość, lecz „coś złowrogiego", i postanawia wysłać Hamleta do Anglii (niby po haracz). Poloniusz nadal obstaje przy teorii miłosnej i proponuje, by po przedstawieniu królowa-matka wybadała syna, gdy on sam podsłucha; król zgadza się: „szalonych możnych pilnie strzec wypada".

Akt III, sc. 2 — „Pułapka na myszy" (teatr w teatrze)

Hamlet udziela aktorom słynnych rad o sztuce gry: mówić naturalnie, „zastosować akcję do słów, a słowa do akcji", nie przesadzać, bo celem teatru jest „służyć za zwierciadło naturze", ukazując cnocie i złości ich własne rysy. Wyznaje Horacemu przyjaźń i podziw jako człowiekowi, który „nie jest niewolnikiem żądz" i jednako znosi łaski i ciosy losu, i prosi go, by wraz z nim bacznie śledził twarz króla podczas kluczowej sceny — jeśli wina Klaudiusza się nie zdradzi, znaczy, że Duch był potępieńcem.

Wchodzi dwór. Hamlet, znów grając „głupca", drwi z króla, z Poloniusza (który niegdyś grał Cezara zabitego przez Brutusa) i sypie dwuznacznymi żartami do Ofelii, gorzko komentując wesołość matki „w dwie godziny" (a właściwie dwa miesiące) po śmierci ojca. Rozpoczyna się teatr w teatrze: najpierw pantomima odgrywająca zbrodnię (król otruty przez wlanie trucizny w ucho, wdowa uwiedziona przez mordercę), potem właściwa sztuka „Zabójstwo Gonzagi" — Król-aktor i Królowa-aktorka mówią o trzydziestu latach małżeństwa i wiecznej wierności. Hamlet czeka, aż odegrana zbrodnia poruszy sumienie stryja.

W odgrywanej sztuce Królowa-aktorka przysięga, że nigdy nie poślubi drugiego męża, jeśli owdowieje („taka tylko drugiego może zostać żoną, co zabiła pierwszego"), a Król-aktor filozofuje, że postanowienia gasną wraz z namiętnością. Na uwagę Gertrudy, że „ta dama przyrzeka za wiele", Hamlet gorzko replikuje. Gdy morderca Lucjan — znacząco nazwany „synowcem króla" — wlewa śpiącemu truciznę w ucho, Hamlet głośno objaśnia: „truje go w jego własnym ogrodzie dla zagrabienia państwa". Klaudiusz zrywa się wstrząśnięty, woła o światła i wybiega — pułapka zadziałała. Uradowany Hamlet oznajmia Horacemu, że „słowa tego ducha złota warte" — wina króla jest dowiedziona.

Wracają Rozenkranc i Gildenstern z wiadomością, że król „zaniemógł", a matka wzywa Hamleta. Hamlet szydzi z nich w słynnej scenie z fletem: prosi Gildensterna, by zagrał (ten nie umie), i wypomina mu: „chciałbyś grać na mnie... zagrać na mnie — nigdy" (demaskując próbę manipulacji). Drwi też z Poloniusza (chmura raz podobna do wielbłąda, raz do łasicy, raz do wieloryba). Zostawszy sam, Hamlet w monologu o „czarodziejskiej godzinie nocy" czuje, że mógłby „pić krew", lecz idąc do matki ślubuje być „srogim, ale nie wyrodnym" — „sztylety w ustach, ale nie w dłoni", nie podnosić na nią ręki (nie dopuścić „neronowej duszy").

Akt III, sc. 3 — modlitwa Klaudiusza

Przestraszony Klaudiusz każe Rozenkrancowi i Gildensternowi przygotować wywiezienie Hamleta do Anglii, bo jego „szaleństwo" stało się groźne (dworacy schlebiają, jak wielkie znaczenie ma bezpieczeństwo króla, od którego zależy los tysięcy). Poloniusz zapowiada, że podsłucha rozmowy Hamleta z matką zza obicia. Zostawszy sam, Klaudiusz rozpoczyna monolog-modlitwę, wyznając wprost swą zbrodnię: „o, kał mej zbrodni cuchnie aż w niebiosa" — ciąży na nim „pierworodne, najstarsze przekleństwo, mord brata". Klaudiusz pragnie się modlić, lecz nie może szczerze żałować, bo wciąż dzierży „plon grzechu" — koronę, władzę i żonę brata; jego serce jest „jak śmierć czarne". Klęka, próbując skruchy.

Wchodzi Hamlet i zastaje stryja na modlitwie — mógłby go teraz zabić, lecz powstrzymuje go rozumowanie: zabity w chwili modlitwy Klaudiusz „poszedłby do nieba", a to byłaby „nagroda, a nie zemsta" (skoro jego ojciec zginął nieprzygotowany, w pełni grzechów). Postanawia więc uderzyć, gdy stryj będzie pijany, w gniewie lub „wśród uciech kazirodnych", by jego dusza była „przeklęta i czarna jak piekło". Odchodzi. Klaudiusz podnosi się ze słowami o tragicznej ironii: „słowa wzlatują, myśl w prochu się grzebie; słów bez myśli nie przyjmują w niebie" — w istocie wcale się nie pomodlił, więc powstrzymanie się Hamleta opierało się na fałszywym założeniu.

Akt III, sc. 4 — scena w komnacie matki i śmierć Poloniusza

W komnacie Gertrudy ukryty za obiciem Poloniusz każe królowej być surową. Wchodzi Hamlet; wywiązuje się ostra wymiana („to ty zmartwiłaś bardzo mego ojca"). Przerażona królowa woła o pomoc, a Poloniusz zza obicia jej wtóruje — Hamlet, sądząc, że to król, przebija obicie szpadą i zabija Poloniusza („cóż to? szczur? bij, zabij szczura!"). Odkrywszy pomyłkę, żegna „usłużno-wścibskiego głupca", po czym z pasją strofuje matkę: pokazuje jej dwa portrety braci — ojca (o „czole Jowisza, włosach Hyperiona, wzroku Marsa") i Klaudiusza („zaśniedziały kłos, zarażający brata") — i wypomina jej, że porzuciła „górne pastwisko dla paszy na bagnie", gnijąc w „kazirodnym łożu". Gertruda, wstrząśnięta, widzi w duszy „czarne, szpetne plamy".

Wtedy znów zjawia się Duch (widoczny tylko dla Hamleta), by przypomnieć mu o zemście i nakazać, by ukoił matkę. Gertruda, nie widząc nikogo, uznaje syna za obłąkanego; Hamlet zapewnia, że nie jest szalony, i wzywa ją do skruchy i porzucenia łoża króla (bo „nałóg" można odmienić przyzwyczajeniem do cnoty). Nad ciałem Poloniusza żałuje, że „nieba zrobiły go narzędziem swej chłosty" („chcąc być łagodnym, okrutnym być muszę"). Na koniec prosi matkę, by nie zdradziła, że jego szaleństwo jest udawane, i napomyka o wyjeździe do Anglii z dwoma towarzyszami (Rozenkrancem i Gildensternem), „którym ufa jak żmijom", zapowiadając, że obróci ich intrygę przeciw nim samym („inżyniera własną jego petardą wysadzić"). Wywleka ciało Poloniusza.

Akt IV, sc. 1–5 — wysłanie do Anglii, wojsko Fortynbrasa i obłęd Ofelii

Gertruda relacjonuje Klaudiuszowi zabójstwo Poloniusza; król, widząc groźbę, każe wywieźć Hamleta do Anglii i posyła Rozenkranca i Gildensterna po ciało. Hamlet szydzi z nich (Rozenkranc to „gąbka" wsysająca łaski króla), skrywa ciało i prowadzi ich do króla. W rozmowie z Klaudiuszem sypie mrocznymi żartami o śmierci i marności („robak to największy potentat w gastronomii... król może odbyć podróż przez wnętrzności żebraka"), wreszcie wskazuje, gdzie leży ciało. Król nakazuje mu natychmiastowy wyjazd; Hamlet z pozorną uległością żegna się („dalej, do Anglii!"). Zostawszy sam, Klaudiusz zdradza, że w listach do króla Anglii żąda śmierci Hamleta.

Na równinie Danii Hamlet spotyka wojsko Fortynbrasa maszerujące, by walczyć z Polakami o „marny kęs ziemi" wart tylko sławy. To skłania go do czwartego wielkiego monologu („jakże mnie wszystko oskarża"): gani własną gnuśność — człowiek, który nie używa rozumu, jest „szczerym bydlęciem"; oto dwadzieścia tysięcy ludzi idzie na śmierć „dla widma sławy" o „łupinę orzecha", a on, mając prawdziwy powód (zgon ojca, zhańbienie matki), zwleka. Kończy postanowieniem: „bądź odtąd zażartą, o wolo moja, albo wzgardy wartą!".

W Elsynorze Ofelia popada w obłęd: po śmierci ojca (zabitego przez ukochanego Hamleta) i utracie Hamleta traci zmysły. Zjawia się przed Gertrudą i Klaudiuszem, śpiewając urywkowe, żałosne i frywolne pieśni o zmarłym kochanku, pielgrzymie i utraconym dziewictwie (o świętym Walentym). Jej szaleństwo — pełne rozpaczliwego sensu w bezsensie — jest jednym z najbardziej wzruszających obrazów tragedii i kontrapunktem dla „udawanego" szaleństwa Hamleta.

Klaudiusz stwierdza, że „smutki nigdy nie przychodzą luzem, a zawżdy gromadnie": śmierć Poloniusza, wygnanie Hamleta, szemranie ludu, pospieszny cichy pogrzeb szambelana, obłęd Ofelii — a nade wszystko potajemny powrót Laertesa z Francji, podburzanego przez donosicieli obwiniających króla o śmierć ojca. Wpada rozwścieczony Laertes na czele buntowników wołających „Laertes królem!", żądając ojca i zemsty (odrzuca sumienie i lęk przed potępieniem). Klaudiusz spokojnie zapewnia o swej niewinności. Wtedy znów zjawia się obłąkana Ofelia, rozdająca symboliczne kwiaty (rozmaryn na pamięć, bratki, rutę, stokrotki, więdnące fiołki) i śpiewająca o zmarłym ojcu — widok, który druzgocze Laertesa. Król obiecuje mu pomóc ukarać winnego, gotów oddać nawet tron, jeśli okaże się sam winien.

Akt IV, sc. 6–7 — list Hamleta i spisek króla z Laertesem

Horacy otrzymuje list od Hamleta (przez majtków): podczas rejsu do Anglii statek napadli korsarze, Hamlet w walce dostał się na ich pokład i jako jeniec został odwieziony z powrotem do Danii; Rozenkranc i Gildenstern płyną dalej do Anglii. Horacy śpieszy do księcia. W scenie siódmej Klaudiusz tłumaczy Laertesowi, że nie ukarał jawnie Hamleta z dwóch powodów: z miłości do królowej (żyjącej „widokiem syna") i z miłości ludu do księcia. Nadchodzi list Hamleta zapowiadający jego powrót („nago... sam jeden"). Zaskoczony król obmyśla z Laertesem spisek: doprowadzić do śmierci Hamleta w sposób wyglądający na wypadek, tak by nawet matka nie nabrała podejrzeń — a narzędziem ma być fechtunkowy talent Laertesa.

Klaudiusz podsyca żądzę zemsty Laertesa (przypomina, jak Francuz Lamond wychwalał jego biegłość w szermierce, budząc zawiść Hamleta) i przedstawia plan: doprowadzić do pojedynku na rapiery, w którym ufny, szlachetny Hamlet nie sprawdzi kling — a Laertes użyje ostrego, niestępionego miecza. Laertes dodaje, że zatruje ostrze (najdrobniejsze zadraśnięcie zabije). Na wszelki wypadek król dorzuca drugi fortel: zatruty puchar wina dla spragnionego Hamleta.

Wchodzi Gertruda z tragiczną wieścią: Ofelia utonęła. Poetycko opisuje, jak dziewczyna, wijąc wieńce z kwiatów nad potokiem, spadła z pochylonej wierzby do wody; przez chwilę unosiła się śpiewając „urywki starych piosenek", aż nasiąkłe szaty pociągnęły ją „w zimny muł śmierci". Załamany Laertes wybiega.

Akt V, sc. 1 — cmentarz, grabarze i czaszka Yoricka

Na cmentarzu dwaj grabarze kopią grób Ofelii, żartobliwie roztrząsając, czy samobójczyni należy się chrześcijański pogrzeb (dostała go tylko dlatego, że jest „dygnitarską córką"). Nadchodzą Hamlet i Horacy. Grabarz przy pracy śpiewa i wyrzuca z ziemi czaszki, co skłania Hamleta do rozmyślań o marności i równości wobec śmierci: te czaszki mogły należeć do polityka, dworaka, chciwego prawnika czy możnego posiadacza ziemi — a dziś są bezwartościowym prochem, którym grabarz „gra jak w kręgle". W komicznej wymianie z grabarzem (gra słów o tym, „czyj to grób") Hamlet dowiaduje się, że tenże kopie groby od dnia, w którym stary król Hamlet pokonał Fortynbrasa — a był to dzień narodzin samego Hamleta, „tego, co zwariował i został wysłany do Anglii".

Grabarz wyrzuca czaszkę Yoricka, dawnego królewskiego błazna. Hamlet, wziąwszy ją do ręki, wygłasza słynną medytację „biedny Yoryku!": znał go — „człowieka niewyczerpanego w żartach", który tysiąc razy nosił go na rękach — a teraz został z niego odrażający czerep. Rozważa, jak nawet Aleksander Wielki i Cezar po śmierci obrócili się w proch, którym można „zalepić dziurę w beczce" — wobec śmierci wszelka wielkość jest niczym.

Nadchodzi kondukt pogrzebowy Ofelii, z „skróconym obrządkiem" (bo śmierć samobójczyni jest „wątpliwa"). Laertes protestuje przeciw skąpym modłom i wskakuje do grobu siostry. Wtedy Hamlet ujawnia się („to ja jestem Hamlet, syn Danii"), również skacze do grobu i zwiera się z Laertesem, deklarując swą miłość do Ofelii („tysiąc braci nie wyrówna memu uczuciu"). Rozdzieleni, rozchodzą się; król uspokaja Laertesa co do ich planu.

Akt V, sc. 2 — podmieniony list, Ozryk i wyzwanie

W zamku Hamlet opowiada Horacemu, jak na morzu wykradł śpiącym towarzyszom królewski list i odkrył w nim rozkaz swojej natychmiastowej śmierci w Anglii. Podmienił list, pisząc rozkaz zgładzenia jego okazicieli (Rozenkranca i Gildensterna), i zapieczętował go sygnetem ojca; nazajutrz napaść korsarzy pozwoliła mu uciec. Rozenkranc i Gildenstern idą więc na śmierć, którą — jak stwierdza — sami sobie zgotowali („własne wścibstwo wtrąciło ich w przepaść"). Hamlet uzasadnia teraz konieczność zabicia Klaudiusza (zabił ojca, zhańbił matkę, wcisnął się „między elekcję a jego nadzieje", godził na jego życie), żałuje jednak wybuchu wobec Laertesa, w którego losie „widzi wierne odbicie własnej doli". Zjawia się Ozryk — przesadnie wytworny, pusty dworak — z wiadomością, że król założył się o pojedynek szermierczy Hamleta z Laertesem; Hamlet drwiąco naśladuje jego afektowaną, kwiecistą mowę.

Ozryk przedstawia warunki zakładu: król postawił sześć berberyjskich koni przeciw sześciu francuskim rapierom Laertesa, że w dwunastu starciach Laertes nie zdobędzie nad Hamletem przewagi trzech trafień. Hamlet się zgadza. Mimo złowrogiego przeczucia („coś mi ciężko na sercu") odrzuca ostrzeżenia Horacego, wypowiadając słowa o zdaniu się na Opatrzność: „lichy nawet wróbel nie padnie bez dopuszczenia Opatrzności... wszystko polega na tym, żeby być w pogotowiu".

Akt V, sc. 2 (finał) — pojedynek i tragiczna śmierć wszystkich

Przed pojedynkiem Hamlet przeprasza Laertesa, składając winę na swoje szaleństwo; Laertes formalnie przyjmuje przeprosiny, lecz w sercu trwa przy zemście. Pojedynek rozpoczyna się; Hamlet zdobywa dwa pierwsze trafienia. Klaudiusz wznosi za niego toast, wrzucając do pucharu zatrutą perłę. Wtedy Gertruda, wbrew ostrzeżeniu króla, pije z zatrutego kielicha. Laertes rani Hamleta zatrutym ostrzem; w zamęcie przeciwnicy zamieniają się floretami i Hamlet rani Laertesa. Królowa pada, umierając ze słowami: „ten napój... jestem otruta!". Konający Laertes wyznaje zdradę: „narzędzie zdrajcy sam trzymasz w ręku... król, król winien". Wściekły Hamlet przebija Klaudiusza zatrutym floretem i zmusza go do wypicia trucizny — król umiera. Laertes i Hamlet wzajemnie sobie przebaczają; Laertes umiera.

Umierający Hamlet powstrzymuje Horacego przed wypiciem reszty trucizny, każąc mu żyć i opowiedzieć jego dzieje, by oczyścić jego imię. Nadchodzi Fortynbras (wracający z wojny polskiej) wraz z posłami angielskimi, którzy donoszą o śmierci Rozenkranca i Gildensterna. Hamlet oddaje swój głos elekcyjny Fortynbrasowi jako przyszłemu królowi Danii i umiera ze słowami: „reszta jest milczeniem". Horacy żegna go: „pękło cne serce; dobranoc, mój książę; niechaj ci do snu nucą chóry niebian". Fortynbras, wobec sceny „zniszczenia" i stosu królewskich zwłok, obejmuje tron (dochodząc dawnych praw) i nakazuje pochować Hamleta z wojskowymi honorami „jak bohatera", bo „byłby się okazał wzorem królów, dożywszy berła". Horacy obiecuje przedstawić światu prawdę o „czynach krwawych, wyrodnych, przypadkowych mordach i planach, które spadły na głowę ich wynalazcy".

Podsumowanie

Hamlet (ok. 1600) Williama Shakespeare'a to najsłynniejsza tragedia literatury światowej. Duński królewicz, wezwany przez Ducha ojca do pomsty za skrytobójstwo popełnione przez stryja Klaudiusza (który zagarnął tron i poślubił wdowę Gertrudę), zwleka z zemstą, targany refleksją, wątpliwościami metafizycznymi i moralnymi (słynne monologi „być albo nie być", „jak doskonałym tworem jest człowiek"). Udając szaleństwo, demaskuje winę stryja „pułapką" teatru w teatrze, lecz łańcuch omyłek i zwłoki (zabicie Poloniusza, obłęd i śmierć Ofelii, spisek z Laertesem) prowadzi do katastrofy, w której giną niemal wszyscy bohaterowie. Dramat — o zemście, władzy, śmierci, granicy między pozorem a prawdą, o niemocy czynu wobec nadmiaru myśli — uczynił z Hamleta archetyp nowożytnego bohatera refleksyjnego, a jego pytania stały się fundamentem europejskiej kultury.