Charakterystyka Hamleta
Spis treści (12)
- 1. Hamlet przed spotkaniem z Duchem — żałobnik, który nie umie udawać
- 2. Skąd bierze się rozpacz Hamleta — obrzydzenie do świata przed rozkazem zemsty
- 3. „Świat wyszedł z formy” — zadanie za duże na jednego człowieka
- 4. Udawane szaleństwo — maska, pod którą wolno mówić prawdę
- 5. Dlaczego Hamlet zwleka? Trzy odpowiedzi, których tekst nie uzgadnia
- 6. „Być albo nie być” — monolog, który nie jest o zemście
- 7. Hamlet wobec Ofelii — okrucieństwo w świecie podsłuchów
- 8. Hamlet wobec Gertrudy — rozmowa, która ma być zwierciadłem
- 9. Zabójstwo Poloniusza — jedyny odruchowy czyn i jego cena
- 10. Fortynbras i Laertes — zwierciadła, w których Hamlet się przegląda
- 11. Cmentarz i powrót — Hamlet po przemianie
- 12. Hamlet — postać, w której narodził się bohater nowoczesny
Hamlet jest bohaterem, o którym najłatwiej powiedzieć rzecz nieprawdziwą: że nie potrafi działać. Tymczasem w ciągu pięciu aktów duński królewicz zabija Poloniusza, wystawia przed dworem przedstawienie demaskujące króla, wraca z przechwyconego rejsu do Anglii, skacze do grobu Ofelii, staje do pojedynku i zabija Klaudiusza. Człowiek bezczynny tego nie robi. Kłopot Hamleta polega na czymś innym: wszystkie jego czyny przychodzą nie w tym momencie i nie wobec tej osoby, wobec której miały przyjść. Shakespeare pokazał tu po raz pierwszy, co refleksja robi z działaniem — i dlatego ta postać stała się wzorcem bohatera nowożytnego.
Hamlet przed spotkaniem z Duchem — żałobnik, który nie umie udawać
Zanim książę usłyszy o morderstwie, wiemy o nim trzy rzeczy. Jest studentem — chce wracać do Wittenbergi, uniwersytetu, z którego przyjechał na pogrzeb. Jest następcą tronu, którego stryj publicznie nazywa najbliższym „naszego tronu i naszego serca”, a jednocześnie zatrzymuje na zamku „pod czułą pieczą / Naszego oka”. I jest jedyną osobą w Elsynorze, która nadal nosi żałobę, gdy dwór już świętuje wesele.
Pierwsza wymiana zdań z matką ustawia całą postać. Gertruda pyta, czemu śmierć ojca wydaje mu się „tak szczególna”, skoro jest zjawiskiem pospolitym. Hamlet odpowiada rozróżnieniem, które będzie potem osią całego dramatu — między oznaką a rzeczą, między tym, co się „zdaje”, a tym, co jest:
Jest coś, co w ramę oznak się nie mieści, W tę larwę żalu, liberię boleści.
To zdanie jest programem bohatera. Czarny strój, łzy, mina — wszystko to można udawać, więc niczego nie dowodzi. Hamlet od pierwszej sceny mierzy świat kryterium prawdy wewnętrznej, a nie zewnętrznego znaku. W zamku, gdzie każdy kogoś podsłuchuje, jest to postawa skazana na klęskę i zarazem jedyna uczciwa.
Skąd bierze się rozpacz Hamleta — obrzydzenie do świata przed rozkazem zemsty
Warto zauważyć rzecz, którą uczniowie często odwracają: Hamlet jest w rozpaczy zanim dowie się o zbrodni. W pierwszym monologu, wygłoszonym tuż po wyjściu dworu, mówi o pragnieniu śmierci i o samobójstwie, przed którym powstrzymuje go wyłącznie zakaz religijny:
Bogdaj to trwałe, zbyt wytrwałe ciało Stopniało, w lotną parę się rozwiało! Lub bogdaj Ten, tam w niebie, nie był karą Zagroził samobójcy!
Powodem nie jest jeszcze morderstwo — o nim książę nie wie. Powodem jest pospieszne małżeństwo matki. Świat jawi mu się jako „niepielony ogród, samym tylko bujnie krzewiącym się chwastem porosły”, a Gertruda staje się dla niego dowodem na kruchość wszelkiej wierności. Stąd generalizacja, którą wielu czytelników bierze za pogląd na kobiety w ogóle, a która jest raczej krzykiem zdradzonego syna:
Słabości, nazwisko Twoje: kobieta.
Konsekwencja jest ważna dla interpretacji: Duch nie tworzy melancholii Hamleta, tylko nadaje jej kierunek. Bohater już przed zadaniem zemsty nie widzi w świecie sensu — dostaje więc misję, do której brakuje mu wiary w wartość jakiegokolwiek czynu.
„Świat wyszedł z formy” — zadanie za duże na jednego człowieka
Scena z Duchem kończy się zdaniem, w którym mieści się cała skala problemu. Hamlet nie mówi „muszę zabić stryja”. Mówi coś nieporównanie większego:
Świat wyszedł z formy I mnież to trzeba wracać go do normy!
To nie jest deklaracja mściciela, lecz skarga na nieproporcjonalność. Zadanie zostało sformułowane jako naprawa zwichniętego porządku świata, nie jako jeden cios sztyletem. Kto tak rozumie swoją misję, ten nie może jej wykonać w jednej scenie — i tu leży pierwsza, strukturalna przyczyna zwłoki. Z tej samej sceny bohater wynosi jeszcze jedno zdanie, które tłumaczy, dlaczego nie odrzuca zjawy jako urojenia, choć jednocześnie jej nie ufa:
Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie, Niż się ich śniło waszym filozofom.
Udawane szaleństwo — maska, pod którą wolno mówić prawdę
Decyzja o szaleństwie zapada natychmiast, jeszcze na tarasie. Hamlet każe Horacemu i wartownikom przysiąc, że nie zdradzą go, gdyby zaczął zachowywać się dziwnie:
Przysiążcie, że jakkolwiek bym się kiedy Wydawał dzikim, dziwacznym w obejściu
To ważny szczegół kompozycyjny: obłęd jest zaplanowany, a nie spontaniczny. W praktyce maska działa jak licencja. Poloniuszowi, szambelanowi i ojcu Ofelii, książę mówi w oczy, że jest „rybak” i że nie powinien pozwalać córce chodzić po słońcu; za plecami nazywa go „nudnym starym głupcem”. Nikt tego nie karze, bo wariatowi wolno. Sam Poloniusz zauważa mimochodem, że w tym bełkocie jest system:
Chociaż to wariacja, nie jest jednakże bez metody.
Pytanie, czy Hamlet naprawdę oszalał, tekst rozstrzyga w scenie z matką. Gdy Gertruda uznaje widzenie Ducha za „płód chorobliwego mózgu”, syn odpowiada, że jego puls „spokojnie bije i do taktu”, i proponuje powtórzyć każde swoje słowo — „a tego przecie wariat nie potrafi”. Prosi ją nawet, by powiedziała królowi prawdę: że jest „w gruncie nie szalony, tylko szalony przez podstęp”. Maska pozostaje maską — ale noszona tak długo, że zaczyna kosztować.
Dlaczego Hamlet zwleka? Trzy odpowiedzi, których tekst nie uzgadnia
Najczęstszy błąd w wypracowaniach to wybór jednej przyczyny zwłoki. Shakespeare podsuwa kilka naraz i żadnej nie faworyzuje — na tym polega nowoczesność tej konstrukcji.
- Brak dowodu — Duch może być szatanem, więc trzeba go sprawdzić.
- Skrupuł teologiczny — zabicie modlącego się króla byłoby dla niego korzyścią, nie karą.
- Nadmiar świadomości — myślenie o skutkach rozbraja wolę, zanim ta zdąży się poruszyć.
Pierwszą przyczynę bohater formułuje sam, gdy planuje przedstawienie. Podejrzewa, że zjawa wykorzystuje jego melancholię:
Ten duch, com go widział, Mógł być szatanem (bo szatan przybiera, Jaką chce postać)
Stąd „Zabójstwo Gonzagi” — eksperyment, w którym reakcja widza ma zastąpić zeznanie. Hamlet zamyka ten pomysł metaforą połowu:
Zamierzona sztuka Będzie probierzem, którym, jak na wędę, Sumienie króla na wierzch wydobędę.
Druga przyczyna ujawnia się wtedy, gdy dowód jest już zdobyty. Książę zastaje Klaudiusza klęczącego i wyciąga miecz — po czym go chowa:
Modli się; teraz mógłbym to uczynić; Teraz uczynię. Ale tym sposobem Pójdzie do nieba; i toż będzie zemstą?
To by nagrodą było, a nie zemstą.
Cała ironia sceny polega na tym, o czym Hamlet nie wie. Klaudiusz przed chwilą wyznał, że modlić się nie potrafi, bo wciąż trzyma „koronę, władzę, żonę brata”, i podnosi się z klęczek ze słowami: „Słowa wzlatują, myśl w prochu się grzebie”. Gdyby Hamlet uderzył, zemsta byłaby doskonała. Zwłoka wynika tu nie z tchórzostwa, lecz z nadmiaru precyzji — bohater chce zemsty teologicznie skutecznej, a nie po prostu skutecznej.
„Być albo nie być” — monolog, który nie jest o zemście
Najsłynniejszy monolog literatury światowej bywa czytany jako wahanie mściciela. To nadinterpretacja: nie pada w nim ani słowo o Klaudiuszu. Hamlet rozważa w nim samobójstwo — i porzuca je nie z miłości do życia, lecz ze strachu przed tym, co po nim.
Być albo nie być to wielkie pytanie.
Argumentacja jest ściśle logiczna. Śmierć byłaby najbardziej pożądanym końcem cierpień, gdyby była tylko snem bez marzeń. Ponieważ jednak nikt nie wie, jakie „w tym śnie śmiertelnym marzenia przyjść mogą”, obawa przed „obcym nam krajem, skąd nikt nie wraca” każe wybierać zło już znane. Zakończenie monologu jest najważniejszym zdaniem, jakie Hamlet mówi o sobie samym:
Tak to rozwaga czyni nas tchórzami; Przedsiębiorczości hoża cera blednie Pod wpływem wahań i zamiary pełne Jędrności, zbite z wytkniętej kolei, Tracą nazwisko czynu.
Bohater sam stawia więc diagnozę: nie strach paraliżuje wolę, tylko świadomość. Zamiar rozmyślany przestaje być czynem — traci nawet jego nazwę. To zdanie ufundowało cały późniejszy typ bohatera refleksyjnego, od Kordiana po Hrabiego Henryka.
Hamlet wobec Ofelii — okrucieństwo w świecie podsłuchów
Rozmowa z Ofelią następuje bezpośrednio po monologu — i odbywa się przy dwóch ukrytych świadkach, o czym Klaudiusz mówi bez ogródek: to będzie „szpiegostwo godziwe”. Dziewczyna oddaje podarunki, trzymając w ręku książkę, którą ojciec kazał jej wziąć dla pozoru. Hamlet reaguje serią zdań tak brutalnych, że trudno je usprawiedliwić:
Idź waćpanna do klasztoru; na co ci mnożyć grzeszników?
Kluczowe jest jednak to, co w tej samej kwestii mówi o sobie. Nie chodzi wyłącznie o poniżenie Ofelii — chodzi o samooskarżenie, w którym książę przypisuje sobie dokładnie te wady, które zwalcza w Klaudiuszu:
Jestem nadzwyczajnie dumny, mściwy, chciwy władzy
Scena ma też drugą wartość interpretacyjną: to Ofelia wygłasza w niej najpełniejszą charakterystykę Hamleta sprzed katastrofy. Wspomina „dworaka, wodza, mędrca ton, miecz, umysł”, człowieka, który był „wzorem ukształcenia, zwierciadłem poloru”, i kończy zdaniem, które warto cytować w każdej pracy o tej postaci:
O, jak szlachetny duch zwichnięty został!
Innymi słowy: Hamlet, którego oglądamy, jest ruiną kogoś, kto miał być idealnym renesansowym księciem. Dramat pokazuje nie wadę charakteru, lecz proces niszczenia.
Hamlet wobec Gertrudy — rozmowa, która ma być zwierciadłem
Do matki książę przychodzi z zamiarem terapeutycznym, nie mściwym. Zapowiada, że nie wypuści jej z pokoju, „póki nie stawię przed tobą zwierciadła, w którym się przejrzysz z gruntu”, a potem zestawia portrety obu mężów: pierwszego jako wzór człowieka, drugiego jako „zaśniedziały kłos, zarażający zdrowego brata”. Skuteczność tej metody potwierdza sama Gertruda: mówi, że syn zwrócił jej oczy „w głąb duszy”, gdzie widzi „czarne, szpetne plamy”.
Zakończenie sceny pokazuje, że Hamlet ma program moralny, a nie tylko urazę. Radzi matce zerwać z nałogiem stopniowo, bo „przywyknienie zdolne jest nieledwie odmienić stempel natury”, i prosi o wzajemne błogosławieństwo. Swoją brutalność tłumaczy formułą, która jest zarazem jego usprawiedliwieniem i jego wyrokiem:
Chcąc być łagodnym, okrutnym być muszę.
Zabójstwo Poloniusza — jedyny odruchowy czyn i jego cena
Paradoks postaci ujawnia się w tej samej scenie. Człowiek, który nie potrafił zabić króla, gdy miał go bezbronnego przed sobą, przebija szpadą obicie, nie sprawdziwszy, kto za nim stoi:
Cóż to? szczur? Bij, zabij szczura! Ten sztych dukata wart.
Na pytanie matki, co uczynił, odpowiada dwoma zdaniami, w których mieści się cała jego tragedia:
Sam nie wiem. Czy to król?
To jedyny czyn Hamleta wykonany bez namysłu — i jedyny, który trafia w niewinnego. Shakespeare buduje z tego ironiczną symetrię: przemyślany zamiar traci „nazwisko czynu”, a czyn wykonany bez myśli zabija nie tę osobę, co trzeba. Konsekwencje są lawinowe — śmierć Poloniusza wywołuje obłęd Ofelii i sprowadza z Francji Laertesa, czyli mściciela wymierzonego już w samego Hamleta.
Fortynbras i Laertes — zwierciadła, w których Hamlet się przegląda
Shakespeare zestawia bohatera z dwoma synami, którzy również mają pomścić ojców. Laertes działa natychmiast: wraca z Francji, wznieca bunt, wdziera się do zamku i żąda satysfakcji. Fortynbras prowadzi armię po „marny kęs ziemi”, z którego „krom sławy żaden nam inny nie przyjdzie pożytek”. Widok tego wojska wywołuje u Hamleta czwarty wielki monolog:
Jakże mnie wszystko oskarża i wszystko Leniwej zemście mej bodźca dodaje!
Książę pyta w nim, czym jest człowiek, jeśli jego jedynym zajęciem są „spanie i jadło”, i sam odpowiada: „bydlęciem, szczerym bydlęciem”. Zaraz jednak stawia diagnozę własnego wahania: jest ono albo skutkiem zwierzęcej niepamięci, albo „trwożliwego i drobiazgowego przewidywania, które ściśle biorąc, zawsze ma w sobie trzy części tchórzostwa, a tylko jedną mądrości”. To rzadki moment, w którym bohater przyznaje, że jego namysł bywa przebranym strachem.
Charakterystyczne jest jednak, że nawet w tym monologu Hamlet nie potrafi przyjąć wzoru Fortynbrasa bez zastrzeżenia. Sam formułuje kontrargument przeciw łatwej wielkości:
Prawdziwie wielkim być to nie wojować O byle głupstwo bez wielkiej przyczyny
Porównanie z rywalami wypada więc dwuznacznie. Laertes i Fortynbras działają szybciej, ale jeden daje się użyć jako narzędzie w cudzym spisku, drugi ryzykuje tysiące istnień dla „łupiny orzecha”. Hamlet jest jedynym, który pyta, czy czyn ma sens — i jedynym, który przez to nie zdąża.
Cmentarz i powrót — Hamlet po przemianie
Akt piąty przynosi innego człowieka. Na cmentarzu książę bierze do ręki czaszkę błazna, którego znał z dzieciństwa:
Biedny Yoryku! Znałem go, mój Horacy; był to człowiek niewyczerpany w żartach, niezrównanej fantazji
Z tej sceny wyrasta myśl, która kończy jego bunt przeciw śmierci: skoro proch Aleksandra Wielkiego niczym nie różni się od prochu błazna, żadna wielkość nie chroni przed rozkładem. Hamlet przeprowadza to rozumowanie z ostentacyjną drobiazgowością logika:
Aleksander umarł, Aleksander został pogrzebiony, Aleksander w proch się obrócił, proch jest ziemią, z ziemi robimy kit
Wnioskiem nie jest jednak rozpacz, lecz spokój. Przed pojedynkiem, mimo złego przeczucia, książę odrzuca ostrzeżenia Horacego zdaniem, w którym po raz pierwszy godzi się na to, czego nie kontroluje:
Daj pokój; drwię z wróżb. Lichy nawet wróbel nie padnie bez szczególnego dopuszczenia Opatrzności.
I dalej, w formule, która jest właściwym rozwiązaniem problemu „być albo nie być”:
wszystko polega na tym, żeby być w pogotowiu, ponieważ nikt nie wie, co ma utracić
Zamiast wybierać między czynem a bezczynnością, Hamlet przyjmuje gotowość. Nie planuje już zemsty — gdy Laertes wyzna zdradę, książę zabije Klaudiusza w kilka sekund, bo okoliczności same podadzą mu miecz. Ostatnie zdanie, jakie wypowiada, dopełnia portret kogoś, kto przez pięć aktów mówił za dużo:
Reszta jest milczeniem.
Hamlet — postać, w której narodził się bohater nowoczesny
Podsumujmy cechy istotne dla matury. Hamlet jest intelektualistą — studentem, który każdą sytuację najpierw analizuje, a dopiero potem (albo wcale) w niej uczestniczy. Jest maksymalistą moralnym: nie chce zemsty byle jakiej, chce sprawiedliwej, a to warunek trudny do spełnienia w świecie, w którym — jak sam mówi matce — „cnocie przychodzi przepraszać występek”. Jest samotny: spośród całego dworu ufa wyłącznie Horacemu. I bywa okrutny, zwłaszcza wobec Ofelii, co odróżnia go od romantycznych naśladowców i czyni postacią mniej wygodną, niż sugeruje szkolny stereotyp wrażliwego księcia.
Najważniejsze jest jednak to, czego Shakespeare dokonał na poziomie konstrukcji. Gatunek tragedii zemsty zakładał bohatera, który wie, co zrobić. Hamlet nie wie — i to jego niewiedza, a nie fabuła, jest właściwą treścią dramatu. Po raz pierwszy w literaturze europejskiej głównym wydarzeniem utworu staje się przebieg czyjejś myśli. Dlatego pytanie „dlaczego Hamlet zwleka?” nie ma jednej dobrej odpowiedzi: gdyby ją miało, sztuka byłaby o mściwym księciu, a nie o człowieku, który odkrył, że świadomość i działanie mogą się wykluczać.
W wypracowaniu maturalnym Hamlet sprawdza się najlepiej jako kontekst — punkt odniesienia dla polskich bohaterów rozdartych między nakazem czynu a refleksją: Kordiana, Konrada, Hrabiego Henryka. Warto przy tym pamiętać, że jego zwłoka nie jest wadą do napiętnowania, lecz problemem do zrozumienia. Sam bohater rozwiązał go dopiero wtedy, gdy przestał go rozwiązywać.
Chcesz sprawdzić znajomość „Hamleta” przed maturą? Przećwicz zadania maturalne z tej lektury na stronie matury-online.pl/zadania/polski/hamlet.