MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Osoby dramatu w Weselu — Widmo, Stańczyk, Hetman, Wernyhora

Spis treści (8)

W drugim akcie „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego realistyczna komedia obyczajowa przeradza się w wizyjny dramat symboliczny. Na weselną scenę wkraczają tak zwane „osoby dramatu” — zjawy, mary i postacie z przeszłości, które ukazują się kolejnym bohaterom. Nie są to widma przypadkowe. Każda z nich przychodzi do konkretnej osoby i jest jej zwierciadłem: ujawnia jej ukryte myśli, tęsknoty, lęki albo sumienie. Wyspiański buduje w ten sposób drugą, głębszą warstwę utworu — rozmowę żywych z historią i z samymi sobą.

Pojawienie się zjaw ma swoją logikę. Każda mara odpowiada wnętrzu tego, komu się objawia — jest projekcją jego duszy lub głosem narodowej przeszłości, z którą musi się on zmierzyć. Dzięki temu osoby dramatu pełnią funkcję psychologiczną (odsłaniają charakter postaci) i zarazem ideową (każą bohaterom skonfrontować się z dziejami Polski). Przyjrzyjmy się najważniejszym z nich.

Warto pamiętać o ramie, w jakiej osadzone są te zjawy. Akt drugi rozgrywa się w nocy, gdy weselni goście są zmęczeni, podchmieleni, a granica między jawą a snem zaciera się. Wyspiański wykorzystuje tę atmosferę, by wprowadzić wizyjność w sposób uzasadniony psychologicznie: zjawy mogą być sennymi marami, projekcjami zmęczonych umysłów. Dzięki temu fantastyka nie kłóci się z realizmem pierwszego aktu, lecz wyrasta z niego naturalnie. To jeden z najbardziej nowatorskich chwytów dramatu — płynne przejście od obrazu obyczajowego do wielkiej, symbolicznej wizji narodowej.

Widmo — przeszłość Marysi

Pierwszą zjawą jest Widmo, które przychodzi do Marysi. To upiór jej dawnego narzeczonego, malarza, który zmarł przed laty. Widmo jest najbardziej osobistą z mar — nie dotyczy spraw narodowych, lecz prywatnej historii serca. Marysia, niegdyś zakochana, wybrała później życie u boku innego mężczyzny; teraz staje wobec wspomnienia utraconej miłości i śmierci.

Spotkanie jest pełne grozy i tkliwości zarazem. Widmo wzywa Marysię, ale ona czuje bijący od niego chłód grobu i odpycha zmarłego, świadoma, że należą już do dwóch różnych światów:

Zimnem dołu wieje strój, ty nie mój, ty nie mój!

Scena z Widmem pokazuje, że osoby dramatu sięgają nie tylko w historię narodu, lecz i w prywatną przeszłość bohaterów. Marysia musi pogodzić się z tym, co minęło, odepchnąć zmarłego i wrócić do świata żywych, do swojej obecnej rzeczywistości. Widmo jest więc figurą pamięci i straty — pierwszym sygnałem, że w noc weselną przeszłość upomina się o żywych.

Stańczyk — sumienie narodowe Dziennikarza

Najsłynniejszą zjawą jest Stańczyk, błazen królewski z czasów Zygmunta Starego, który ukazuje się Dziennikarzowi. Stańczyk to symbol mądrości ukrytej pod błazeńską maską — człowiek, który w epoce potęgi Polski przewidywał jej przyszłe klęski i bolał nad losem ojczyzny. Jest sumieniem narodowym i wyrzutem skierowanym wprost do współczesnej inteligencji.

Dziennikarz, publicysta konserwatywnego „Czasu”, prowadzi z błaznem gorzki dialog. Stańczyk oskarża go o bierność, pesymizm i sianie zwątpienia zamiast budzenia narodu do czynu. Najmocniejszym momentem sceny jest gest wręczenia Dziennikarzowi błazeńskiej laski — kaduceusza — jako symbolu jałowego mącenia, pustej gry słów zamiast działania:

masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć.

To jedno z najważniejszych oskarżeń w całym dramacie. Stańczyk piętnuje inteligencję, która zamiast prowadzić naród, tonie w słowach, pesymizmie i bezpłodnych dyskusjach. Kaduceusz — atrybut błazna — staje się symbolem polskiej inteligencji: pełnej rozumu i talentu, lecz niezdolnej do czynu, „mącącej wodę” zamiast naprawiać rzeczywistość. Konfrontacja ze Stańczykiem obnaża duchową pustkę i niemoc Dziennikarza.

Hetman — hańba Targowicy i Pan Młody

Do Pana Młodego przychodzi Hetman — duch Franciszka Ksawerego Branickiego, jednego z przywódców konfederacji targowickiej, zdrajcy, który dla prywatnych korzyści wezwał do Polski wojska rosyjskie. Hetman to symbol magnackiej zdrady i sprzedajności, hańby, która doprowadziła do rozbiorów. Towarzyszący mu chór szydzi z niego, przypominając, że brał rosyjskie pieniądze:

braliśta pieniążek moskieski, hej, hetmanie, hetmanie Branecki!!

Hetman, ciągnięty do piekła, cierpi katusze za swą zdradę. Jego pojawienie się przy Panu Młodym ma sens przewrotny: chłopoman zachwycony ludowością styka się z najczarniejszą kartą historii własnej warstwy — magnaterii, która sprzedała ojczyznę. To przypomnienie, że szlacheckie pochodzenie niesie nie tylko dumę, lecz i ciężar win. Hetman uosabia grzech zdrady narodowej, ciągle obecny w polskiej pamięci, i przypomina, że hańba Targowicy wciąż domaga się rozliczenia.

Rycerz Czarny — dawna potęga i Poeta

Poecie ukazuje się Rycerz Czarny — potężna, groźna postać nawiązująca do Zawiszy Czarnego, symbolu rycerskiej siły i dawnej wielkości Polski spod Grunwaldu. Rycerz to przeciwieństwo zniewieściałej, sentymentalnej poezji Młodej Polski. Uosabia mocarstwową przeszłość, czyn zbrojny, heroiczną potęgę narodu — wszystko to, czego brakuje współczesnemu twórcy, tonącemu w nastrojach i pięknych słowach.

Konfrontacja z Rycerzem jest dla Poety wyzwaniem: stawia mu przed oczy ideał siły i wielkości, którego on sam nie potrafi udźwignąć. Poeta marzy o potędze i bohaterstwie, ale jego sztuka jest bezsilna, oderwana od życia. Rycerz przypomina, że dawniej Polska była mocarstwem rycerzy, nie marzycieli — i że marzenie bez czynu jest tylko pozą.

Rycerz Czarny ma wymiar szczególnie ironiczny wobec całej Młodej Polski. Epoka ta ceniła nastrój, dekadencję, subtelne stany ducha — wszystko to, co jest przeciwieństwem rycerskiej tężyzny. Wyspiański, sam artysta tej epoki, krytykuje więc poniekąd własne pokolenie: pokazuje, że estetyzująca poezja, oderwana od narodowego czynu, jest słaba i jałowa. Rycerz, zakuty w zbroję cień Grunwaldu, jest wyrzutem sumienia skierowanym do artystów, którzy zapomnieli, że sztuka powinna budzić naród, a nie tylko pieścić nastroje.

Upiór — krwawa pamięć rabacji i Dziad

Do starego Dziada przychodzi Upiór — duch Jakuba Szeli, przywódcy krwawej rabacji galicyjskiej z 1846 roku, podczas której chłopi mordowali szlachtę. Upiór jest cały zbroczony krwią i prosi o wodę, by obmyć ręce. To najbardziej makabryczna ze zjaw — wcielenie najświeższej, najboleśniejszej rany w stosunkach między dworem a wsią. Dziad, świadek tamtych wydarzeń, z przerażeniem odpycha krwawą marę:

Krew na sukniach, krew na włosach…

Pojawienie się Szeli ma znaczenie kluczowe dla wymowy dramatu. Przypomina, że pod pozorną jednością wesela — bratania się panów i chłopów — wciąż tli się pamięć wzajemnych krzywd i przelanej krwi. Rabacja jest dowodem, że sojusz dworu i wsi nie jest oczywisty; że historia położyła między te warstwy cień nieufności, którego weselna zabawa nie potrafi rozproszyć. Upiór to ostrzeżenie: bez szczerego rozliczenia bolesnej przeszłości nie ma prawdziwego pojednania.

Wernyhora — wezwanie do czynu i Gospodarz

Najważniejszą zjawą jest Wernyhora — legendarny kozacki wieszcz, który zjawia się Gospodarzowi. W odróżnieniu od pozostałych mar nie jest on wyrzutem ani wspomnieniem, lecz nadzieją: przynosi realne wezwanie do narodowego zrywu. Powierza Gospodarzowi misję poderwania całego narodu i wydaje mu konkretny rozkaz:

Roześlesz wici przed świtem, powołasz gromadzkie stany.

Wernyhora daje Gospodarzowi złoty róg — symbol wezwania, którego dźwięk ma zerwać naród do walki. To moment, w którym dramat staje przed szansą czynu: zebrani na weselu chłopi i inteligencja mogliby wreszcie działać razem. Wernyhora uosabia więc nadzieję na niepodległość i wiarę w możliwość narodowego zjednoczenia — pod warunkiem, że znajdzie się ktoś zdolny poprowadzić zryw.

Ta szansa zostaje jednak zaprzepaszczona. Gospodarz, ulegając inteligenckiej słabości, rozmarza się i przekazuje złoty róg parobkowi Jaśkowi, a ten gubi go po drodze, schylając się po czapkę z pawich piór. Wezwanie Wernyhory pozostaje bez odpowiedzi. Klęska tej misji to sedno gorzkiej diagnozy Wyspiańskiego: naród dostaje znak do czynu, lecz nie potrafi go wykorzystać. Zamiast zrywu następuje senny taniec chocholi — symbol marazmu i niemocy.

Funkcja osób dramatu

Osoby dramatu pełnią w „Weselu” kilka funkcji naraz. Po pierwsze, są zwierciadłami bohaterów — każda zjawa odsłania prawdę o tym, komu się ukazuje, jego marzenia, winy lub słabości. Po drugie, wprowadzają do utworu wymiar historyczny: przez nie do weselnej izby wkracza cała przeszłość Polski — jej dawna potęga (Rycerz), jej hańba (Hetman), jej rany (Upiór) i jej nadzieja (Wernyhora). Po trzecie, budują nastrój wizyjny, oniryczny, przełamując realizm pierwszego aktu.

Najważniejsza jest jednak ich funkcja ideowa. Każda zjawa zmusza bohatera do konfrontacji z sumieniem i z historią — i za każdym razem ta konfrontacja kończy się porażką żywych. Dziennikarz nie odpowiada Stańczykowi czynem, Poeta nie dorasta do Rycerza, Gospodarz marnuje wezwanie Wernyhory. Przez osoby dramatu Wyspiański stawia diagnozę: współczesne pokolenie nie potrafi udźwignąć dziedzictwa przeszłości ani podjąć działania, do którego wzywa historia.

Charakterystyczna jest też zasada doboru zjaw do postaci. Wyspiański nie rozdaje mar przypadkowo: do publicysty przychodzi błazen-mędrzec, do poety — rycerz, do chłopomana z magnackim rodowodem — zdrajca-magnat, do starego Dziada pamiętającego rabację — krwawy Szela. Każde takie zestawienie jest celne i znaczące, odsłania ukrytą prawdę o bohaterze. Ta precyzja konstrukcji sprawia, że drugi akt „Wesela” czyta się jak rozbudowaną alegorię, w której postacie realne i fantastyczne tworzą jeden spójny system znaczeń — portret duchowej kondycji narodu.

Podsumowanie

Osoby dramatu — Widmo, Stańczyk, Hetman, Rycerz, Upiór i Wernyhora — to rdzeń symbolicznej warstwy „Wesela”. Każda z nich przychodzi do konkretnego bohatera jako jego sumienie albo jako głos narodowej przeszłości: Widmo to prywatna pamięć Marysi, Stańczyk — wyrzut wobec biernej inteligencji, Hetman — hańba zdrady, Rycerz — utracona potęga, Upiór — krwawa rana rabacji, Wernyhora — nadzieja na czyn. Wszystkie one razem przekształcają wesele w prawdziwy sąd nad narodem — w wielką, wizyjną rozprawę o polskiej przeszłości, teraźniejszości i o szansie, której naród nie potrafi wykorzystać.

Dla maturzysty znajomość osób dramatu jest niezbędna: pozwala zrozumieć symboliczną konstrukcję utworu, połączyć poszczególne zjawy z bohaterami i odczytać ich funkcję w narodowej diagnozie. Argumentując, warto pokazać, że każda mara odsłania słabość żywych — i że to właśnie z tej serii nieudanych konfrontacji rodzi się finałowy obraz chocholego tańca, symbol polskiej niemocy. Dobrze jest też wskazać, do kogo przychodzi każda zjawa i co odsłania, bo właśnie ta precyzja przyporządkowania jest istotą artystycznej konstrukcji drugiego aktu.

Więcej zadań i pytań maturalnych o „Weselu” znajdziesz na stronie matury-online.pl.

📝 Sprawdź wiedzę

Rozwiąż test z lektury „Wesele"

Pytania o bohaterów, motywy i wydarzenia — sprawdź, ile zapamiętałeś z „Wesele".