Charakterystyka Jana Onufrego Zagłoby z cytatami
Spis treści (8)
Jan Onufry Zagłoba to najbarwniejsza postać komiczna całej Trylogii i jeden z najpopularniejszych bohaterów polskiej literatury. W „Potopie” pojawia się jako stary już szlachcic, który gości w domu Skrzetuskich i razem z dawnymi towarzyszami spod Zbaraża rusza bronić Rzeczypospolitej przed szwedzkim najazdem. Henryk Sienkiewicz uczynił z niego gadułę, samochwałę i opoja, a zarazem przebiegłego stratega o dobrym sercu, dlatego charakterystyka Zagłoby wymaga spojrzenia pod komiczną maskę, pod którą kryje się szczery patriota i wierny przyjaciel.
Kim jest Zagłoba
Zagłoba jest ubogim szlachcicem w podeszłym wieku, o pochodzeniu na tyle niejasnym, że sam opowiadał o nim rozmaicie, a nikt dokładnie nie wiedział, skąd pochodzi. W „Potopie” poznajemy go w spokojnym Burcu, w majętności Skrzetuskich, gdzie bawi się z wnukami Jana, odgrywając na ich żądanie postać Bohuna. Choć nie jest spokrewniony z Heleną i Janem Skrzetuskimi, czczą go jak ojca, ponieważ w dawnych czasach uratował Helenę z największych niebezpieczeństw. W całej okolicy cieszy się ogromnym szacunkiem, zarówno dla obrotnego rozumu, jak i dla męstwa, którego dał dowody w licznych wojnach.
Pod względem powieściowej funkcji Zagłoba bywa porównywany do szekspirowskiego Falstaffa. Łączy w sobie cechy żołnierza, gaduły i błazna, a jego obecność wprowadza do mrocznej opowieści o czasach potopu szwedzkiego humor i ciepło. Pod tą rubaszną powierzchnią Sienkiewicz ukrył jednak człowieka odważnego, lojalnego i głęboko przywiązanego do ojczyzny.
Gaduła, samochwała i mitoman
Najbardziej rzucającą się w oczy cechą Zagłoby jest niepohamowana gadatliwość połączona z zamiłowaniem do opowiadania o własnych przewagach. Bohater chętnie ubarwia swoje dawne czyny, a w razie braku innych słuchaczy gotów jest opowiadać o nich nawet dzieciom. Jego przechwałki bywają tak nieprawdopodobne, że trudno oddzielić w nich prawdę od fantazji, co czyni go postacią na poły mityczną. Gdy dociera do niego wieść o kapitulacji Wielkopolski, wybucha tyradą, w której groźby pod adresem zdrajców mieszają się z zapewnieniami o własnym męstwie.
Znam ja ich, takich synów, bom jeszcze pod panem Koniecpolskim przeciw nim czynił — a chcecie waszmościowie wiedzieć, kto wziął w jasyr Gustawa Adolfa, to się nieboszczyka pana Koniecpolskiego spytajcie. Nic więcej nie powiem! Znam ja ich, ale i oni mnie znają… Nie może być inaczej, tylko się, szelmy, zwiedzieli, że Zagłoba się zestarzał. Tak? Poczekajcie! zobaczycie go jeszcze!…
Samochwalstwo Zagłoby nie ogranicza się do wojennych dokonań. Stary szlachcic lubi też wspominać dawne sukcesy u kobiet i drażni się z Wołodyjowskim, przypominając mu, że na elekcji w Warszawie to za nim, Zagłobą, oglądały się wszystkie panny. Sienkiewicz każe mu chełpić się przeszłością z taką swadą, że czytelnik wybacza mu przesadę, traktując ją jako element komizmu.
Nie tak to dawno, panie Michale, jakeśmy ze sobą na elekcji w Warszawie byli. Za kimże się wszystkie podwiki oglądały, jeśli nie za mną?… Pamiętasz, jakeś to narzekał, że na ciebie żadna i nie spojrzy?
Opój i smakosz
Do komicznego portretu Zagłoby należy także jego zamiłowanie do jadła i napitku. Bohater zna się na winie i gorzałce, próbuje trunku z przymkniętymi oczami, niczym koneser, i nie stroni od kielicha przy każdej okazji. Apetyt i skłonność do uciech stołu czynią go postacią ludzką i swojską, daleką od bohaterów wyidealizowanych. Te same słabości potrafi jednak obrócić w narzędzie podstępu, gdy upija przeciwnika, by uśpić jego czujność.
Tchórz czy strateg? Fortele Zagłoby
Pozornie Zagłoba uchodzi za tchórza i sam chętnie podkreśla swój podeszły wiek, gdy trzeba unikać bezpośredniego starcia. W rzeczywistości jest jednak przebiegłym strategiem, którego prawdziwą bronią pozostaje spryt. Słynie z forteli, czyli wymyślnych podstępów, dzięki którym wyprowadza wrogów w pole i osiąga to, czego nie dałoby się zdobyć szablą. Najsłynniejszym przykładem jest jego ucieczka z konwoju więźniów Radziwiłła: wmawia pilnującemu go Rochowi Kowalskiemu pokrewieństwo, spaja go gorzałką, a gdy ten zaśnie, zdejmuje mu hełm i opończę, dosiada jego konia i znika, by wkrótce wrócić na czele laudańskiej chorągwi i odbić towarzyszy.
Po udanym odbiciu więźniów Zagłoba nie kryje dumy ze swojego pomysłu i przypisuje sobie całą zasługę, łącząc rzeczywistą skuteczność z charakterystyczną dla siebie przechwałką.
Beze mnie bylibyście w Birżach!… Justycja nakazuje przyznać, że kto czego nie wymyśli, to Zagłoba wymyśli… Panie Michale, nie w takich to bywaliśmy opałach!
Spryt Zagłoby ujawnia się również w polityce i dyplomacji. Gdy Czarniecki potrzebuje wsparcia dumnego marszałka Lubomirskiego, to właśnie Zagłoba, posługując się pochlebstwem, doprowadza pysznego magnata do tego, że ten dobrowolnie poddaje się pod komendę kasztelana. Bohater zna ludzką próżność i potrafi ją wykorzystać, o czym sam mówi z satysfakcją.
Na szczęście, stary Zagłoba wziął sprawę w ręce, pojechał i ledwie gębę otworzył, już Lubomirski nie tylko chce iść razem, ale pod komendę się poddaje. Morzy się tam frasunkiem pan Czarniecki, ale ja go pocieszę… A co, Janie, umie sobie Zagłoba z magnatami rady dawać?
Dobre serce i patriotyzm
Pod maską błazna i samochwała kryje się człowiek o dobrym sercu i prawdziwie szczerych uczuciach. Zagłoba jest wierny przyjaciołom: kocha dzieci Skrzetuskich jak własne, troszczy się o Wołodyjowskiego i ostatecznie staje także po stronie Kmicica. Gdy trzeba zdecydować, gdzie szukać schronienia dla Heleny i wnuków, a potem dokąd ruszyć na wojnę, to on podsuwa rozsądne plany. Jego przywiązanie do towarzyszy broni jest niezachwiane, a deklaracje wierności, choć ubrane w barwny język, bywają w pełni serio.
Najważniejsza jest jednak jego miłość do ojczyzny. Pod komiczną powłoką Zagłoba pozostaje gorącym patriotą, który nie waha się stanąć w obronie Rzeczypospolitej mimo wieku. Gdy przyłącza się do oddziału broniącego kraju, tłumaczy swoją obecność potrzebą serca, a nie wyrachowaniem, i wzywa wszystkich do walki w imię wspólnej matki, czyli ojczyzny.
Owóż, repeto, należałby mi się wypoczynek, ale że ojczyzna w paroksyzmie, że nieprzyjaciel depce naszą ziemię, przetom tu jest, mości panowie, aby razem z wami oponować się hostibus w imię tej matki, która nas wszystkich wykarmiła. Kto przy niej dziś nie stanie, kto jej na ratunek nie pobieży, ten nie syn, ale pasierb, ten niegodzien jej miłości.
Rola mobilizująca
Zagłoba odgrywa w „Potopie” ważną rolę człowieka, który potrafi porwać tłum. Jego dar wymowy, którym chętnie się chełpi, okazuje się realną siłą. Na dziedzińcu w Kiejdanach wdrapuje się na cokół bramy i porywającą mową rozpala szlachtę przeciw Szwedom, a gdy pojawiają się szwedzcy posłowie, tłum biegnie pod okna pałacu z okrzykiem przeciw najeźdźcy. Ta sama umiejętność czyni go cennym uczestnikiem konfederacji wiernej królowi: tam, gdzie trzeba zagrzać szlachtę do obrony ojczyzny, Zagłoba potrafi przemówić tak, że słowa zamieniają się w czyn.
Funkcja postaci w „Potopie”
Zagłoba pełni w powieści podwójną funkcję. Po pierwsze, rozładowuje powagę i grozę opowieści o najeździe szwedzkim. Jego żarty, przechwałki i komiczne sytuacje wprowadzają oddech humoru tam, gdzie dominują zdrada, klęski i wojenne okrucieństwo. Po drugie, jest ucieleśnieniem sarmackiej żywotności: barwny, gadatliwy, przebiegły i mimo wieku pełen energii, uosabia żywioł dawnej polskiej szlachty z jej wadami i zaletami.
Konstrukcja tej postaci łączy sprzeczności, które na pierwszy rzut oka się wykluczają. Tchórz okazuje się odważny, kiedy trzeba, samochwała naprawdę bywa skuteczny, opój i błazen kryje rozum i dobre serce, a człowiek żartujący ze wszystkiego najgłębiej przeżywa los ojczyzny. Dzięki temu Zagłoba wymyka się jednoznacznej ocenie i pozostaje postacią pełnokrwistą, której czytelnik szczerze kibicuje.
Podsumowanie
Jan Onufry Zagłoba to bohater komiczny, który zyskuje jednak głębię dzięki połączeniu śmieszności z autentycznymi wartościami. Gaduła, samochwała, opój i pozorny tchórz okazuje się przebiegłym strategiem, wiernym przyjacielem i szczerym patriotą. Jego fortele ratują towarzyszy z opresji, jego mowy porywają szlachtę do obrony kraju, a jego humor rozjaśnia mroczny obraz potopu szwedzkiego. W „Potopie” Zagłoba jest zarazem źródłem komizmu i symbolem niespożytej sarmackiej żywotności, co czyni go jedną z najbardziej lubianych postaci w całej polskiej literaturze.
Po analizie postaci Zagłoby warto sprawdzić wiedzę w praktyce na zadaniach maturalnych o Potopie z natychmiastową weryfikacją odpowiedzi.