Charakterystyka Janusza Radziwiłła z cytatami
Spis treści (8)
Książę Janusz Radziwiłł to jedna z najbardziej złożonych postaci „Potopu” i zarazem czarny charakter pierwszego planu. Hetman wielki litewski i wojewoda wileński, jeden z najpotężniejszych magnatów Rzeczypospolitej, w obliczu szwedzkiego najazdu poddaje Wielkie Księstwo Litewskie Karolowi Gustawowi i staje się dla bohaterów powieści symbolem zdrady. Sienkiewicz nie czyni go jednak płaskim łotrem. Radziwiłł jest człowiekiem wielkim, dumnym i utalentowanym, którego gubi pycha i bezgraniczna ambicja, a jego upadek ma wymiar tragiczny. Charakterystyka Janusza Radziwiłła pozwala zrozumieć, jak wielkość zmarnowana przez prywatę przeradza się w hańbę i samotną śmierć.
Kim jest Janusz Radziwiłł
Janusz Radziwiłł zajmuje w Rzeczypospolitej jedno z najwyższych stanowisk. Jako hetman wielki litewski dowodzi wojskiem Wielkiego Księstwa, a jako wojewoda wileński sprawuje władzę nad rozległymi ziemiami. Jego rodowa siedziba w Kiejdanach staje się w powieści centrum politycznych intryg. Sienkiewicz przedstawia go jako olbrzyma o potężnej budowie i „lwiej twarzy” pełnej pychy i poczucia siły. Książę bywa wyniosły i nieprzystępny, a otoczenie odnosi się do jego rodu z lękiem i podziwem zarazem. Charłamp, jeden z wiernych mu żołnierzy, broni go słowami, że „Radziwiłł to nie Opaliński”, podkreślając, że to inna krew i inny ród niż wielkopolscy kapitulanci spod Ujścia.
Trzeba odróżnić Janusza od jego stryjecznego brata, księcia Bogusława Radziwiłła. Janusz jest hetmanem wielkim litewskim, głównym sprawcą zdrady w Kiejdanach i postacią o rysach tragicznych. Bogusław to młodszy, cyniczny i wyrachowany dworak, pozbawiony skrupułów, który prowadzi własną grę i ostatecznie porzuca Janusza. W chwili gdy Janusz kona w oblężonym Tykocinie, daremnie czeka na pomoc Bogusława, który nie przybywa.
Wielkość, duma i ambicja
Janusz Radziwiłł to człowiek wybitny, świadomy swojej potęgi i nieprzeciętnych zdolności. Jest doświadczonym wodzem i politykiem, który myśli kategoriami niedostępnymi dla zwykłej szlachty. Tym, co go wyróżnia, jest jednak przede wszystkim niezmierzona ambicja. Książę nie zadowala się pozycją jednego z pierwszych panów Rzeczypospolitej, lecz marzy o koronie i o niezależnej Litwie pod własnym berłem. W rozmowie z Kmicicem snuje plany zjednania marszałka Lubomirskiego, obiecując mu małżeństwo jego syna z Radziwiłłówną oraz nadzieję na koronę wielkoksiążęcą dla potomstwa.
Radziwiłł gardzi ludźmi małymi, którzy zadowalają się laską, buławą czy kasztelanią i którzy „karki zginają”, by zasłużyć na łaskę. Siebie stawia ponad nimi, przekonany, że Bóg stworzył go do rzeczy największych. W jednej z najważniejszych dla zrozumienia tej postaci wypowiedzi otwarcie wyznaje skalę swoich pragnień:
Kto wysoko nie mierzy i wielkich zamysłów się zlęknie, ten niech się laską, buławką, kasztelanijką kontentuje, niech służy i kark zgina, przez pokojowców na łaskę zarabia, bo niczego lepszego niewart!… Mnie do czego innego Bóg stworzył i dlatego śmiem wyciągnąć rękę po wszystko, co tylko w mocy człowieczej, i dojść aż do tej granicy, jaką sam Bóg potędze ludzkiej postawił!
Wypowiadając te słowa, książę wyciąga ręce, jakby chciał pochwycić niewidzialną koronę, i rozgorzewa cały „jak pochodnia”. Ten moment najlepiej obnaża megalomanię Radziwiłła. Pragnienie władzy przesłania mu wszystko inne, a wyobrażenie własnej wielkości staje się miarą jego wyborów politycznych. Ambicja, która mogła zostać spożytkowana w służbie ojczyzny, kieruje go ku zgubie.
Zdrada w Kiejdanach
Kulminacją drogi Radziwiłła jest słynna scena uczty w Kiejdanach. Hetman gromadzi szlachtę i pułkowników, czaruje ich dwornością i hojnością, a Kmicica przyjmuje do najwyższych faworów. Pod pozorem narady wojennej i przygotowań do pomszczenia spalonego Wilna książę zwołuje zebranie, którego prawdziwego celu nikt nie przeczuwa. W trakcie uczty, o północy, gdy salwy dział wstrząsają szybami, Radziwiłł powstaje z kielichem i wznosi toast, który okazuje się jawnym aktem zdrady:
Vivat Carolus Gustavus rex… od dziś dnia łaskawie nam panujący!
Po toaście odczytany zostaje akt poddania Wielkiego Księstwa Litewskiego pod protekcję króla szwedzkiego. Reakcją zebranych jest najpierw głuche milczenie, a potem wybuch oburzenia. Część gości wznosi okrzyki na cześć Karola Gustawa jedynie pod przymusem, gdy hetman otacza salę piechotą szkocką. Scena ta jest punktem zwrotnym całej powieści: oto najpotężniejszy człowiek Litwy wydaje ojczyznę w ręce najeźdźcy, a wierność wobec niego zderza się z wiernością wobec Rzeczypospolitej.
Wcześniej, w rozmowie z Kmicicem, Radziwiłł zapowiada „czas próby” i mówi mrocznie o szerzącej się zdradzie oraz o wrogach swojego domu, nie odsłaniając jeszcze planów. Te słowa nabierają pełnego znaczenia dopiero po toaście kiejdańskim:
Zbliża się czas próby… a co do nieprzyjaciół, nie wiesz-li to, że pan Gosiewski, pan Judycki i pan wojewoda witebski radzi by mnie na dno przepaści pogrążyć? Tak jest! Wzmaga się nieprzyjaciel domu mego, szerzy się zdrada i grożą klęski publiczne.
Uzasadnienie zdrady — racja stanu czy prywata?
Radziwiłł nie postrzega siebie jako zdrajcy. W jego ustach układ ze Szwedami jest aktem politycznej konieczności, a nawet ratunkiem dla wyniszczonej wojnami Litwy. Argumentuje, że Rzeczpospolita nie oprze się trzem wojnom naraz, że Jan Kazimierz uciekł ze stolicy, a kraj stoi nad przepaścią. W tej perspektywie poddanie się Karolowi Gustawowi przedstawia jako wybór mniejszego zła i jedyną drogę ocalenia Wielkiego Księstwa. Powołuje się więc na rację stanu i na dobro ojczyzny, którą rzekomo chce uchronić od ostatecznej zguby.
Tej oficjalnej wykładni przeczy jednak to, co czytelnik wie o ukrytych zamiarach księcia. Pod hasłem ratowania Litwy kryje się dążenie do własnej korony i do dynastycznej potęgi rodu Radziwiłłów. Hetman planuje wykorzystać Szwedów jako narzędzie własnego wyniesienia, a sojusz z Karolem Gustawem traktuje jak grę, w której stawką jest jego prywatna ambicja. Sienkiewicz pozwala czytelnikowi dostrzec rozdźwięk między tym, co Radziwiłł głosi, a tym, czego naprawdę pragnie. Najlepiej obnaża to logika, którą książę tłumaczy Kmicicowi konieczność stracenia opornych pułkowników:
Gdy ktoś chce czegoś na świecie dokazać, temu nie wolno ni własnej, ni cudzej słabości folgować, nie wolno większych spraw dla mniejszych poświęcać.
Jest to credo polityka, który dobro własnej sprawy stawia ponad sumieniem i ludzkim życiem. W imię „większych spraw” Radziwiłł gotów jest poświęcić wiernych żołnierzy, złamać dane słowo i wydać kraj wrogowi. To właśnie ta gotowość do bezwzględnego instrumentalizowania innych, a nie sama trzeźwa kalkulacja polityczna, czyni z niego w oczach pozostałych bohaterów Judasza i zdrajcę.
Rozłam w wojsku i bunt pułkowników
Zdrada Radziwiłła natychmiast dzieli litewskie wojsko. Gdy po toaście odczytany zostaje akt poddania, sędziwy Stankiewicz pada na kolana, błagając hetmana, by podarł haniebny dokument, a setki głosów wtórują mu wołaniem o litość. W odpowiedzi książę nie cofa się ani na krok i grozi opornym mieczem:
Kto nie ze mną, ten przeciw mnie! Znałem was, wiedziałem, co będzie!… A wy wiedzcie, że miecz wisi nad waszymi głowami!
Pułkownicy odmawiają posłuszeństwa. Stankiewicz, Mirski, Józefowicz, Oskierko i Wołodyjowski ciskają buławy pod nogi hetmana, a Skrzetuscy i Zagłoba krzyczą mu w twarz „Zdrajca! Judasz Iskariota!”. Gdy Radziwiłł rozkazuje przejść na swoją stronę, słucha go zaledwie garstka oficerów, reszta zaś zostaje otoczona murem szkockiej piechoty i uwięziona. Rozłam ten pokazuje, że wierność Rzeczypospolitej okazuje się dla większości żołnierzy ważniejsza niż lojalność wobec potężnego magnata. Bunt pułkowników jest moralnym wyrokiem na zdradę księcia, wydanym jeszcze zanim dosięgnie go klęska militarna.
Janusz a Kmicic
Relacja z Andrzejem Kmicicem jest jednym z kluczowych wątków związanych z Radziwiłłem. Hetman dostrzega w młodym, porywczym chorążym oddanego i skutecznego żołnierza, dlatego otacza go łaskami i czyni swoim faworytem. By zapewnić sobie jego wierność, jeszcze przed ujawnieniem zdrady każe Kmicicowi przysiąc na krucyfiks, że nie opuści go aż do śmierci. Kmicic, nieświadomy prawdziwych planów księcia i wdzięczny za sprowadzenie do Kiejdan ukochanej Oleńki, składa przysięgę i oddaje hetmanowi „życie i krew”.
Radziwiłł świadomie wykorzystuje lojalność i honorowość Kmicica. Gdy podczas uczty kiejdańskiej wybucha bunt, młody rycerz zostaje rozdarty między danym słowem a sumieniem: nie rzuca buławy, lecz też nie potrafi działać przeciw ojczyźnie. Książę manipuluje jego poczuciem honoru, każąc mu wierzyć, że służba przy hetmanie jest służbą dobru kraju. Z czasem Kmicic zaczyna dostrzegać, że został oszukany, i wyrzuca Radziwiłłowi złamanie słowa, co wywołuje u hetmana gwałtowny atak astmy. Wykorzystanie Kmicica jest jednym z najlepszych dowodów na to, jak bezwzględnie książę traktuje ludzi jako narzędzia własnych planów.
Upadek i śmierć w Tykocinie
Gmach zbudowany przez pychę Radziwiłła zaczyna rysować się od fundamentów. Przeciw hetmanowi rośnie w siłę wojewoda witebski Sapieha, konfederaci pustoszą jego podlaskie dobra, a sojusznicy okazują się zawodni. Osaczony książę chroni się w zamku w Tykocinie, gdzie zostaje oblężony. Z najpotężniejszego pana Litwy zostaje bezsilny nędzarz, którym pomiata szwedzki kapitan, a w ostatnich godzinach dręczy go nawet głód. Daremnie czeka na pomoc Bogusława, a list księcia Michała Radziwiłła wprost odmawia wsparcia zdrajcy i odbiera mu resztę nadziei.
W noc sylwestrową, wśród wycia wichru i huku dział, Janusz Radziwiłł umiera samotnie, przy wiernym, wygłodzonym Charłampie. Szarpią nim wyrzuty sumienia, a Rzeczpospolita, którą zdradził, urasta przed nim w karzący majestat. Jako kalwin lęka się, że Bóg stoi po stronie oblężonej Częstochowy. W malignie zrzuca winę na innych, powtarzając, że „Radziejowski najwięcej winien”, i woła imię Bogusława. Jego ostatnie słowa to wezwanie do Boga i Matki Boskiej, którą umierającemu wkłada w dłonie wierny żołnierz. Śmierć w osamotnieniu, bez sojuszników i bez korony, o której marzył, jest gorzkim dopełnieniem jego losu.
Podsumowanie
Janusz Radziwiłł to postać tragiczna mimo zdrady. Sienkiewicz nie odmawia mu wielkości: czyni go człowiekiem wybitnym, utalentowanym wodzem i politykiem obdarzonym ogromną siłą charakteru. To właśnie ta wielkość sprawia, że jego upadek robi tak silne wrażenie. Gubi go pycha i megalomania, przekonanie o własnym wybraństwie oraz ambicja, która każe mu sięgnąć po koronę kosztem ojczyzny. Hetman, który mógł stać się jej obrońcą, staje się jej zdrajcą i umiera w hańbie, osaczony i opuszczony.
Dla zrozumienia wymowy „Potopu” postać Radziwiłła jest niezbędna. Stanowi kontrast dla bohaterów, którzy w godzinie próby wybierają wierność Rzeczypospolitej, i pokazuje, jak cienka bywa granica między racją stanu a prywatą. Jego dzieje są przestrogą przed pychą, która wielkość zamienia w zgubę. Nad jego trupem nawet dawni wrogowie odkrywają głowy, a Zagłoba odpuszcza mu zawziętość, co najlepiej oddaje dwuznaczność tej postaci: zdrajcy, którego losu nie sposób oglądać bez współczucia.