MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Przemiana jako odkupienie winy w literaturze

Spis treści (9)

Bohater popełnia winę, a potem się zmienia — to najczęstszy szkielet fabuły w całym spisie lektur. Problem w tym, że nie każda zmiana po winie jest odkupieniem. Zły Pan z II części „Dziadów" cierpi wieczność i nic mu to nie daje. Raskolnikow odsiaduje rok katorgi i nadal uważa, że nie zrobił nic szczególnie złego. Cierpienie samo z siebie niczego nie odkupuje — literatura mówi o tym zaskakująco zgodnie i zaskakująco precyzyjnie.

To opracowanie porządkuje motyw wokół jednego pytania: co konkretnie musi się wydarzyć, żeby wina została odkupiona? Przejdziemy przez cztery teksty, które odpowiadają na nie inaczej — ludowy kodeks „Dziadów" części II, pokutę Gustawa z części IV, drogę Jacka Soplicy w „Panu Tadeuszu" i epilog „Zbrodni i kary". Na końcu znajdziesz wspólny wzorzec i gotowe konteksty do wypracowania.

Kara, pokuta, odkupienie — trzy pojęcia, których nie wolno mylić

Kara to cierpienie nałożone z zewnątrz. Nie potrzebuje zgody winowajcy ani jego wewnętrznej zmiany — wystarczy wyrok i egzekucja. Kara może spaść na człowieka, który do końca uważa się za niewinnego, i wtedy nie zmienia w nim niczego poza rozkładem dnia.

Pokuta to cierpienie przyjęte dobrowolnie, w reakcji na własną winę uznaną za własną. Różnica jest w kierunku: karę się znosi, pokutę się bierze. Dlatego pokuty nie da się nikomu wymierzyć — można ją tylko zaproponować.

Odkupienie to skutek: moment, w którym wina przestaje ciążyć. Literatura pokazuje, że nie da się do niego dojść ani samą karą, ani samą skruchą. Potrzebny jest jeszcze czyn naprawczy, drugi człowiek i czas. Cztery lektury omówione niżej różnią się fabułą i epoką, ale w tej sprawie mówią jednym głosem.

„Dziady” część II — ludowy kodeks odkupienia

Obrzęd, który prowadzi Guślarz, jest z pozoru aktem miłosierdzia: wywołuje się dusze czyśćcowe i daje im to, czego potrzebują. W istocie to sąd — bo każdy duch musi powiedzieć, na czym polegała jego wina, i sam nazwać warunek swojego zbawienia. Mickiewicz układa te przypadki w gradację: duchy lekkie, ciężkie i pośrednie.

Pierwsze zjawiają się Józio i Rózia — dzieci, które nigdy nie zaznały cierpienia. Ich wina jest brakiem, nie czynem. Dzieci o warunku wejścia do nieba:

Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie.

To najłagodniejszy przypadek: wystarczą dwa ziarna gorczycy, symboliczna dawka goryczy, i sprawa jest załatwiona. Ale zwróć uwagę, że nawet tutaj odkupienie nie przychodzi samo — musi je podać żywy człowiek. Duch nie potrafi sobie pomóc.

Drugie jest widmo Złego Pana, dręczone przez ptaki nocne. Wyrok, który cytuje, brzmi jak realna szansa. Widmo o warunku swojego uwolnienia:

Lecz niestety! wyrok taki,
Że dopóty w ciele muszę
Potępioną włóczyć duszę,
Nim kto z was, poddani moi,
Pożywi mię i napoi.

Szansa jest jednak pozorna: każdy podany talerz porywają sowy, kruki i puchacze — dawni poddani, których pan zamorzył głodem. Kluczowe jest to, że Mickiewicz nie tłumaczy tego kaprysem Boga, tylko logiką. Widmo o powodzie, dla którego nikt mu nie pomoże:

Tak, muszę dręczyć się wiek wiekiem,
Sprawiedliwe zrządzenia boże!
Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie pomoże.

To zdanie zawiera całą teorię odkupienia w dwóch wersach. Odkupienie zawsze przechodzi przez drugiego człowieka — a Zły Pan sam zerwał wszystkie więzi, które mogłyby je przenieść. Nie jest potępiony za rozmiar zbrodni, tylko za jej rodzaj: wypadł ze wspólnoty, więc wspólnota nie ma jak go z powrotem wciągnąć.

Trzecia jest Zosia — pasterka, która nie skrzywdziła nikogo, ale też z nikim się nie związała. Unosi się między niebem a ziemią, bo za życia nie dotknęła ziemi. Duch Zosi o swojej karze:

Kto nie dotknął ziemi ni razu,
Ten nigdy nie może być w niebie.

Guślarz wyznacza jej dwa lata latania z wiatrem i zapowiada, że potem stanie za niebieskim progiem. To najważniejsza informacja z całej II części: odkupienie bywa odroczone, ale bywa też pewne. Termin jest częścią wyroku, nie jego zawieszeniem.

Gustaw z IV części — pokuta bez punktu dojścia

Gustaw wraca do domu Księdza jako widmo samobójcy. Odbył już karę — i sam to mówi, ale mówi to w sposób, który powinien zaskoczyć. Gustaw o swoim stanie po śmierci:

Za grzech mój życie było dostateczną karą,
A dziś, nie wiem, nagrodę czy pokutę znoszę.

„Nie wiem” — to dwa słowa, które odróżniają pokutę od odkupienia. Kara została wykonana, cierpienie trwa nadal, a bohater nie umie go nazwać. Gustaw błąka się przy Maryli, bywa albo w niebiosach, albo w piekła mękach, ale nie ma żadnego zadania do wykonania. Nic od niego nie zależy.

Kończąca IV część formuła chóru jest dokładnym odbiciem tej z części II — i celowo została zbudowana z tego samego szablonu składniowego. Chór na zakończenie IV części:

Kto za życia choć raz był w niebie,
Ten po śmierci nie trafi od razu.

„Nie od razu” nie znaczy „nigdy”. Gustaw dostaje status podobny do Zosi: odkupienie odroczone. Różnica polega na tym, że jego termin nie zależy od niego, tylko od śmierci Maryli. To najbardziej bezradna wersja motywu w polskiej literaturze — i najlepszy możliwy kontrast dla Jacka Soplicy, który dostanie do wykonania konkretną robotę.

Jacek Soplica — odkupienie przez czyn, nie przez żal

Spowiedź Jacka z X księgi „Pana Tadeusza” to najbardziej rozbudowany opis mechanizmu odkupienia w literaturze polskiej. Punkt wyjścia jest podwójny: Jacek zabił Stolnika, a zrobił to w chwili, gdy Moskale szturmowali zamek — więc do winy zabójstwa doliczono mu winę zdrady narodowej, której nie popełnił. Jacek o cenie, jaką za to płacił:

Imię zdrajcy przylgnęło do mnie jako dżuma.

Zwróć uwagę na kolejność zdarzeń, bo tu maturzyści najczęściej się mylą. Jacek najpierw znosi wieloletnią karę społeczną — pogardę, ucieczkę przyjaciół, szyderstwo chłopów — i ta kara nie zmienia go ani trochę. Zmienia go dopiero własna decyzja, podjęta na emigracji.

Sama decyzja jest zbudowana na zasadzie odwrotności: pokuta ma być dokładnym przeciwieństwem grzechu. Jacek o motywie zabójstwa i o wyborze zakonu:

Bardziej niźli z miłości, może z głupiej pychy,
Zabiłem; więc pokora… wszedłem między mnichy.

Grzechem była pycha szlachcica, więc pokutą jest publiczne poniżenie. Mickiewicz idzie w tym aż do imienia zakonnego, które Jacek sobie wybiera:

Ja, niegdyś dumny z rodu, ja, com był junakiem,
Spuściłem głowę, kwestarz, zwałem się Robakiem,
Że jako robak w prochu…

Habit to jednak dopiero pierwszy warunek. Drugi jest twardszy i dotyczy skali: wina publiczna wymaga naprawy publicznej, w tej samej walucie. Jacek o zasadzie, którą sobie wyznaczył:

Zły przykład dla ojczyzny, zachętę do zdrady
Trzeba było okupić dobrymi przykłady,
Krwią, poświęceniem się…

Czasownik „okupić” jest tu nieprzypadkowy — to słownik handlowy przeniesiony w rejestr religijny. Wina jest długiem, który się spłaca, a nie plamą, którą się zmywa łzami. Stąd rozkazy wodzów noszone przez granice, konspiracja, rok pracy przy taczkach w pruskiej fortecy, lochy w Szpilbergu. Ale Jacek dokłada jeszcze trzeci warunek, najbardziej wymagający:

Milej sobie wspominam nie dzieła waleczne
I głośne, ale czyny ciche, użyteczne,
I cierpienia, których nikt…

Zasługa musi pozostać ukryta, bo zasługa rozgłoszona przestaje być pokutą, a staje się nagrodą. Dlatego Jacek umiera jako ksiądz Robak, a oficjalna rehabilitacja przychodzi dopiero po jego śmierci, kiedy nie może już z niej skorzystać.

Ostatniego elementu Jacek nie może sobie zapewnić sam. Przynosi go Gerwazy, który przez lata milczał o geście umierającego Stolnika. Gerwazy o ostatnim znaku swojego pana:

Mówić nie mógł, lecz dał znak, że zbójcy przebaczył.

Dopiero to zamyka sprawę. Ofiara przebaczyła w chwili śmierci — czyli zanim jeszcze Jacek zaczął pokutę. Mickiewicz mówi tym samym rzecz nieoczywistą: przebaczenie nie jest nagrodą za odkupienie, jest jego warunkiem. Bez niego Jacek pokutowałby w próżni, dokładnie jak Zły Pan.

Raskolnikow — dlaczego sama kara go nie odkupiła

„Zbrodnia i kara” jest najczęściej przywoływanym przykładem odkupienia i najczęściej przywoływanym błędnie. Skrót „przyznał się, poszedł na Sybir, odrodził się” gubi to, co u Dostojewskiego najciekawsze: między wyrokiem a odkupieniem mija ponad rok, w którym nie dzieje się nic.

W epilogu narrator opisuje stan sumienia Raskolnikowa na katordze. To zdanie warto znać. Narrator o samoocenie Raskolnikowa w trakcie odbywania kary:

Ale surowo sądził siebie i oburzone sumienie jego nie znalazło żadnej szczególnie wielkiej winy w jego przeszłości, oprócz chyba zwyczajnego błędu, który zresztą każdemu mógł się był przytrafić.

Wyrok wykonany, cierpienie realne, ogolona głowa i kajdany — a odkupienia zero. Bohater wstydzi się nie zbrodni, tylko tego, że przegrał. Dostojewski demontuje w ten sposób najpopularniejsze uproszczenie motywu: cierpienie nie oczyszcza automatycznie, bo można cierpieć, uważając się za ofiarę.

Co więcej, narrator wprost nazywa poczucie winy czymś, czego Raskolnikowowi brakuje. Narrator o tym, co uratowałoby Raskolnikowa:

O jakże byłby szczęśliwy, gdyby mógł był sam siebie obwinić! Przeniósłby wtedy wszystko, nawet wstyd i hańbę.

To odwrócenie potocznej intuicji. Wyrzuty sumienia nie są tu chorobą, z której trzeba bohatera wyleczyć, tylko warunkiem, bez którego nic się nie ruszy. Dopóki ich nie ma, kara jest wyłącznie stratą czasu.

Warunek drugiego człowieka spełnia Zosia — Sonia Marmieładowa — i to jeszcze przed przyznaniem się na policji. Oddając Raskolnikowowi cyprysowy krzyżyk, formułuje zasadę, która jest dokładną odwrotnością sytuacji Złego Pana. Zosia, wręczając mu krzyżyk:

Wszak pójdziemy razem cierpieć, więc i krzyż nośmy razem.

„Razem” to słowo klucz. Zły Pan nie ma nikogo, kto poszedłby z nim; Gustaw ma Marylę, ale ona o tym nie wie; Jacek ma naród, dla którego pracuje w ukryciu i który uważa go za zdrajcę. Raskolnikow ma osobę, która jedzie za nim na Syberię i zostaje pod murem katorgi. To dlatego u Dostojewskiego odkupienie w ogóle jest możliwe.

Uwaga na finał: Dostojewski nie ogłasza sprawy zamkniętej. Nawet w ostatnich zdaniach powieści odkupienie jest zadaniem, a nie stanem. Narrator o cenie nowego życia:

On prawie nie wiedział o tem, że nowe życie nie przychodzi mu darmo, że musi je drogo okupić, zapłacić za nie wielkim, przyszłym czynem

Wraca ten sam czasownik, którego użył Jacek Soplica — okupić — i ta sama konstrukcja: czyn w przyszłości. Dwaj bohaterowie z dwóch różnych literatur i dwóch różnych epok dochodzą do identycznego wniosku, że odkupienia się nie osiąga, tylko się je wykonuje.

Pięć warunków odkupienia — wzorzec działający w każdej lekturze

Zestawienie czterech tekstów daje listę, którą można przyłożyć do dowolnego bohatera z winą na sumieniu. Jeśli któregoś warunku brakuje, przemiana nie jest odkupieniem — i na tym właśnie polega różnica między Jackiem a Gustawem albo między Raskolnikowem z początku epilogu a Raskolnikowem z ostatniej strony.

  • Uznanie winy za własną — nie „tak wyszło”, tylko „zabiłem”. Bez tego kara jest wyłącznie cierpieniem, co pokazuje pierwszy rok katorgi Raskolnikowa.
  • Dobrowolne cierpienie odwrotne do winy — pyszny zostaje Robakiem, ten kto nie zaznał goryczy prosi o dwa ziarna gorczycy. Pokuta jest lustrem grzechu.
  • Czyn naprawczy w skali winy — winę publiczną okupuje się publicznie, prywatną prywatnie. Jacek nazywa to wprost: okupić.
  • Drugi człowiek — ofiara, która przebacza (Stolnik), albo ktoś, kto idzie razem (Zosia). Kto nie ma nikogo, nie ma odkupienia, i to jest cała historia Złego Pana.
  • Czas — dwa lata dla Zosi z „Dziadów”, lata kwesty dla Jacka, siedem lat katorgi przed Raskolnikowem. Odkupienie natychmiastowe w tej literaturze nie istnieje.

Trzy z pięciu warunków wymagają czynu, a tylko jeden dotyczy uczuć. To odróżnia literacki model odkupienia od potocznego wyobrażenia, w którym wystarczy szczery żal. Żal jest tu punktem startu, nie metą.

Kiedy odkupienie jest niemożliwe

Zły Pan to jedyny bohater w tym zestawie, dla którego nie ma wyjścia. Warto dokładnie zobaczyć dlaczego, bo intuicja podpowiada złą odpowiedź. Nie chodzi o ciężar czynów. Zły Pan nikogo nie zabił własną ręką: kazał wypędzić w mróz żebraczkę z dzieckiem, kazał zbić chłopa, który otrząsnął kilka jabłek. Jacek Soplica zabił człowieka — i został odkupiony.

Różnica jest w rodzaju winy, nie w jej rozmiarze. Wina Jacka była przeciw człowiekowi i dała się naprawić wobec ludzi. Wina Złego Pana była przeciw samej więzi — polegała na systematycznym odmawianiu innym prawa do bycia ludźmi. Kto tak postąpił, zerwał jedyny kanał, którym odkupienie mogłoby do niego dotrzeć. Ptaki nocne, które porywają mu każdy kęs, to jego dawni poddani: nie zewnętrzna kara, tylko jego własne decyzje, które wróciły.

To najmocniejsza teza, jaką da się wyprowadzić z motywu, i świetnie sprawdza się w wypracowaniu: w tej literaturze nieodkupialna nie jest zbrodnia najkrwawsza, tylko zbrodnia przeciwko wspólnocie.

Jak wykorzystać motyw odkupienia w wypracowaniu

Zestaw czterech tekstów jest wygodny, bo obejmuje różne odpowiedzi na to samo pytanie i pozwala zbudować argumentację stopniowaną zamiast wyliczanki przykładów. Oto tematy, do których pasuje najlepiej:

  • „Czy każdą winę można odkupić?” — Jacek Soplica jako teza, Zły Pan jako antyteza, a różnica między nimi jako wniosek: decyduje rodzaj winy, nie jej rozmiar.
  • „Czy cierpienie ma sens?” — epilog „Zbrodni i kary” jako dowód, że samo cierpienie sensu nie ma; sens nadaje mu dopiero uznanie winy.
  • „Rola drugiego człowieka w życiu bohatera” — Zosia i Stolnik jako dwie różne funkcje: towarzyszenie i przebaczenie. Zły Pan jako przykład, co się dzieje bez nikogo.
  • „Motyw winy i kary w literaturze” — pokaż, że kara i odkupienie to dwie osobne kategorie, i że lektury konsekwentnie je rozdzielają.
  • „Jak literatura ocenia bohaterów?” — Mickiewicz i Dostojewski oceniają nie po czynie, tylko po tym, co bohater robi po czynie.

Dwie uwagi praktyczne. Po pierwsze, nie pisz, że Raskolnikow odkupił winę, przyznając się na policji — przyznanie się i odrodzenie dzieli u Dostojewskiego ponad rok, a epilog mówi o tym wprost. Po drugie, nie zestawiaj Gustawa z Jackiem jako dwóch przykładów odkupienia; Gustaw jest przykładem pokuty bez odkupienia i właśnie jako kontrast jest cenny.

Podsumowanie

Cztery teksty, dwie literatury, trzy epoki — a model jest jeden. Wina musi zostać nazwana przez winowajcę, pokuta musi być odwrotnością winy, naprawa musi mieć skalę szkody, ktoś drugi musi w tym uczestniczyć, a wszystko razem musi potrwać. Zabrakło jednego elementu — i mamy Gustawa, który cierpi bez celu, albo Złego Pana, który cierpi bez końca.

Najbardziej zaskakujący wniosek dotyczy roli cierpienia. Literatura, którą zwykle podejrzewa się o kult cierpienia, mówi coś przeciwnego: cierpienie samo w sobie nie odkupuje niczego. Odkupuje dopiero cierpienie przyjęte świadomie i przekute w robotę. Dlatego bohaterem, który realizuje motyw najpełniej, jest nie ten, który najbardziej rozpacza, tylko ten, który zmienia imię na Robak i przez lata roznosi rozkazy po zaborach.

Sprawdź swoją znajomość motywu przemiany w zadaniach maturalnych z języka polskiego: matury-online.pl/zadania/polski/motyw-przemiany.