MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Przemiana wewnętrzna bohatera — Winicjusz, Scrooge, Raskolnikow

Spis treści (10)

Rzymski trybun, londyński lichwiarz i petersburski student. Dzieli ich osiemnaście stuleci, trzy literatury i trzy zupełnie różne rodzaje winy. A jednak „Quo vadis”, „Opowieść wigilijna” i „Zbrodnia i kara” opowiadają wariant tej samej historii: człowiek, który był kimś określonym, przestaje nim być i staje się kimś innym — nie na chwilę, nie z wyrachowania, tylko trwale.

Zestawienie tych trzech bohaterów jest na maturze wyjątkowo użyteczne, bo każdy z nich przechodzi przemianę z innego powodu. Winicjusza zmienia miłość do konkretnej kobiety. Scrooge'a zmienia obejrzenie własnego życia z zewnątrz. Raskolnikowa zmienia cierpienie i dobrowolnie przyjęta kara. Trzy różne mechanizmy, jeden efekt — i tylko dzięki porównaniu widać, co w przemianie wewnętrznej jest przypadkiem, a co regułą.

Metanoia — przemiana to zmiana tego, co człowiek kocha

Greckie słowo „metanoia” znaczy dosłownie „przemyślenie na nowo”, ale w tradycji chrześcijańskiej oznacza nawrócenie: przestawienie całego życia na inny tor. To pojęcie warto mieć pod ręką, bo pozwala odróżnić przemianę wewnętrzną od dwóch rzeczy, które ją udają. Nie jest przemianą zmiana poglądów — można zmienić zdanie o polityce i pozostać dokładnie tym samym człowiekiem. Nie jest przemianą też chwilowa skrucha, która mija razem ze strachem.

Sprawdzianem jest zawsze to samo pytanie: czy zmieniło się to, co bohater kocha i czego chce. Winicjusz na początku chce posiadać Ligię, na końcu chce jej dobra. Scrooge na początku kocha pieniądze, na końcu ludzi. Raskolnikow na początku kocha własną teorię, na końcu drugiego człowieka. Dopiero taka zmiana pociąga za sobą wszystko inne — inne decyzje, inny język, inne życie codzienne.

Punkt wyjścia — trzy odmiany duchowej martwoty

Żeby przemiana miała sens literacki, autor musi najpierw pokazać, kim bohater był. I każdy z trzech pisarzy robi to bez taryfy ulgowej. Sienkiewicz przedstawia Winicjusza jako człowieka, dla którego uczucie jest formą własności. Trybun mówi o Ligii tak, jak mówi się o rzeczy do zdobycia — i sam nazywa to miłością.

Winicjusz w rozmowie z Petroniuszem, na początku powieści:

Chcę mieć Ligię. Chcę, by te moje ramiona, które obejmują teraz tylko powietrze, mogły objąć ją i przycisnąć do piersi. Chcę oddychać jej tchnieniem.

Trzy razy „chcę”, ani razu „ona”. Cała wypowiedź jest o tym, czego doznaje mówiący. To pożądanie, które nie zna innego słownika niż zaborczy — i Sienkiewicz świadomie każe bohaterowi zaczynać od tego punktu, żeby finał powieści miał z czym kontrastować.

Dickens diagnozuje swojego bohatera jeszcze ostrzej, i to od razu, w pierwszym rozdziale. Charakterystyka Scrooge'a jest zbudowana wyłącznie z obrazów zimna i twardości — jakby narrator opisywał nie człowieka, lecz minerał.

Narrator o Scrooge'u, zanim jeszcze pojawi się duch Marleya:

Był to jednym słowem chciwy i stary grzesznik. Twardy i ostry jak krzemień, z którego żadna stal nie mogła wydobyć szlachetnego ognia; zamknięty w sobie, milczący i samotny jak ostryga.

Warto zauważyć, w co ta metaforyka celuje. Krzemień jest twardy, ale to z krzemienia krzesze się iskrę — narrator od razu podpowiada, że ogień jest w środku możliwy, tylko nikt go dotąd nie wydobył. Cała opowieść wigilijna będzie próbą wykrzesania tej iskry.

Konkret przychodzi kilka stron dalej. Do kantoru przychodzą dwaj panowie zbierający datki dla ubogich. Scrooge odsyła ich do więzień i przytułków, a gdy słyszy, że wielu wolałoby umrzeć, niż tam trafić, odpowiada zdaniem, które później wróci do niego jak bumerang.

niechże to uczynią i tym sposobem zmniejszą nadmiar ludności

Raskolnikow reprezentuje trzeci typ martwoty — najbardziej niebezpieczny, bo intelektualny. Jego pogarda dla ludzi nie jest odruchem skąpca ani żołnierza, tylko wnioskiem z teorii. Student dzieli ludzkość na zwykłych i nadzwyczajnych, tym drugim przyznaje prawo do przekroczenia zakazu, a potem postanawia sprawdzić na sobie, do której grupy należy. Zbrodnia jest więc u Dostojewskiego eksperymentem — i to właśnie ten eksperyment, a nie samo zabójstwo, będzie musiał zostać unieważniony.

Winicjusz — przemiana przez miłość do jednego człowieka

Sienkiewicz buduje przemianę Winicjusza na paradoksie: droga do wiary prowadzi przez uczucie, które z wiarą nie ma nic wspólnego. Trybun trafia nocą na cmentarz Ostrianum nie po to, żeby słuchać apostoła, tylko po to, żeby odnaleźć Ligię. Kazanie Piotra słyszy przypadkiem — i słyszy je jako wróg, bo nakaz czystości odczytuje jako spisek przeciwko sobie. Pierwszy kontakt z nową nauką jest u niego kontaktem wrogim.

Przełom przychodzi dopiero wtedy, gdy Winicjusz zrozumie, że jego świat nie daje się naprawić. Kluczowa jest scena, w której uświadamia sobie, że nawet poślubienie Ligii nie ochroni jej przed kaprysem Nerona. Nie ma bezpiecznego wyjścia — cesarski Rzym unieważnia każdy plan.

Narrator o momencie, w którym Winicjusz pojmuje położenie:

Winicjusz po raz pierwszy w życiu poczuł, że albo świat musi się zmienić i przerodzić, albo życie stanie się zgoła niemożliwe.

To zdanie jest w powieści punktem zwrotnym i warto je zapamiętać, bo tłumaczy logikę całej przemiany. Winicjusz nie nawraca się dlatego, że chrześcijaństwo wydało mu się prawdziwe filozoficznie. Nawraca się dlatego, że jako jedyne obiecuje świat, w którym jego miłość ma szansę przetrwać. Wiara wchodzi drzwiami, które otworzyło uczucie.

Miarę tej zmiany daje dopiero finał. W przedostatnim rozdziale Winicjusz pisze do Petroniusza list z Sycylii — z bezpiecznego domu, z Ligią jako żoną, po latach. I sam formułuje różnicę między tym, kim był, a kim jest.

Winicjusz w liście do Petroniusza, o własnej przeszłości:

Zanim oczy moje otworzyły się na światło, gotów byłem dla Ligii podpalić nawet dom własny, a teraz ci mówię: nie kochałem jej, bo kochać dopiero mnie Chrystus nauczył.

To najmocniejsze zdanie o przemianie w całej powieści. Winicjusz nie mówi, że kochał ją źle — mówi, że nie kochał w ogóle. Przemieniony człowiek unieważnia własną przeszłość nie dlatego, że jej się wstydzi, tylko dlatego, że nie rozpoznaje w niej uczucia, którego nazwy wtedy używał. W tym samym liście podaje też regułę ogólną: ludzie byli nieszczęśliwi, bo nie mieli Boga, którego dałoby się kochać, a bez miłości nie ma szczęścia.

Ludzie, widzisz, nie znali dotąd Boga, którego by można miłować, przeto nie miłowali się i między sobą i stąd szła ich niedola, bo jako światło ze słońca, tak szczęście z miłości wypływa.

Scrooge — przemiana przez obejrzenie własnego życia z zewnątrz

Dickens wybiera metodę zupełnie inną, i to metodę, którą można nazwać terapeutyczną. Scrooge nie zakochuje się i nie cierpi. Scrooge zostaje zmuszony do obejrzenia własnego życia w trzech ujęciach: jak wyglądała jego przeszłość, co dzieje się teraz w domach, których nie odwiedza, i jak skończy, jeśli nic nie zmieni. Trzy duchy to w istocie trzy tryby jednej operacji — pokazania człowiekowi siebie z dystansu.

Ostrzeżenie pada jednak wcześniej, od zmarłego wspólnika. Marley przychodzi w kajdanach, które sam sobie wykuł, i tłumaczy, na czym polegał jego błąd — nie na tym, że był złym kupcem, tylko na tym, że uznał kupiectwo za całą treść życia.

Duch Marleya o własnym życiu:

Ludzkość powinna była być moim interesem; dobroczynność, litość, wyrozumiałość i łagodność powinny były być moim interesem.

Obraz łańcucha jest u Dickensa precyzyjny moralnie. To nie kara zesłana z zewnątrz, tylko suma własnych decyzji, która stwardniała w przedmiot. Każde ogniwo ma swojego autora.

Marley o pochodzeniu swoich kajdan:

Sam przygotowałem każde jego ogniwo, każdy łokieć tych kajdan. Włożyłem go na siebie dobrowolnie, dobrowolnie nosiłem, a teraz dźwigać go muszę przez wieczność.

Punktem kulminacyjnym jest wizyta na cmentarzu. Scrooge widzi zaniedbany grób, jeszcze nie wie, czyj, i zadaje ostatniemu duchowi pytanie, w którym mieści się cała nadzieja utworu — pytanie o to, czy przyszłość jest wyrokiem, czy prognozą.

Scrooge do Ducha Przyszłych Świąt, przed odczytaniem napisu na grobie:

Ale jeżeli człowiek opuści dawną swoją drogę i zwróci się na inną, to przecież w końcu osiągnie inny rezultat?

To pytanie jest ideowym centrum „Opowieści wigilijnej”. Dickens odpowiada na nie twierdząco i robi to natychmiast — poranek po wizji jest jedną z najbardziej rozentuzjazmowanych scen w literaturze angielskiej. Scrooge zakłada skarpetki na ręce, śmieje się i płacze jednocześnie, i wykrzykuje serię porównań, które w ustach dotychczasowego skąpca brzmią absurdalnie.

Jestem lekki jak piórko; szczęśliwy jak anioł; wesoły jak student; oszołomiony jak pijak!

Dickens nie kończy jednak na euforii, i to ważne dla maturzysty. W ostatnim rozdziale narrator wyraźnie zaznacza, że zmiana okazała się trwała i że kosztowała bohatera reputację zdroworozsądkowego człowieka. Otoczenie nie przyjmuje nawrócenia z zachwytem.

Niektórzy szydzili z tej zmiany, lecz on nie zwracał wcale na to uwagi.

Raskolnikow — przemiana przez cierpienie i przyjętą karę

U Dostojewskiego droga jest najdłuższa i najbardziej oporna. Raskolnikow przez większość powieści nie żałuje zbrodni — żałuje, że okazał się do niej za słaby. To rozróżnienie jest kluczowe i najczęściej gubione w streszczeniach. Przełom nie polega na tym, że bohater uznaje zabójstwo za złe, tylko na tym, że traci wiarę we własną wyjątkowość.

Widać to w scenie wyznania przed Sonią Marmieładową — w tym przekładzie występującą pod imieniem Zosia. Raskolnikow tłumaczy jej, co naprawdę stracił, i nazywa swoją zbrodnię samobójstwem.

Raskolnikow do Soni, podczas wyznania:

Czyż ja zabiłem, starą? Ja siebie zabiłem, nie starą! Za jednym zamachem zmiażdżyłem siebie na wieki!

Sonia odpowiada mu receptą, której nie da się wykonać po cichu. Żąda publicznego przyznania się — i to nie przed sądem, tylko przed ziemią i przed ludźmi. W jej ustach kara nie jest odpłatą, lecz warunkiem powrotu do życia.

Sonia, gdy Raskolnikow pyta ją, co ma teraz zrobić:

Idź zaraz, natychmiast, stań na rozdrożu, pokłoń się: pocałuj najprzód ziemię, którąś splugawił, a potem pokłoń się całemu światu, na wszystkie cztery strony i powiedz wszystkim głośno: „jestem mordercą!” Wtedy Bóg natchnie cię nowem życiem.

Chwilę później formułuje to jeszcze krócej, w zdaniu, które streszcza całą Dostojewskiego koncepcję odkupienia.

Powinieneś cierpieć i w cierpieniu znaleźć odkupienie.

Co ciekawe, to samo mówi bohaterowi jego przeciwnik. Sędzia śledczy Porfiry Pietrowicz nie namawia do przyznania się argumentami prawnymi, tylko przewiduje, że Raskolnikow sam „przyjmie cierpienie”. Śledczy i prostytutka używają tej samej diagnozy — u Dostojewskiego to znak, że mówi przez nich prawda o człowieku, a nie interes zawodowy.

Porfiry Pietrowicz do Raskolnikowa, przed jego przyznaniem się:

Bo cierpienie, kochany panie, to rzecz nielada; nie myśl pan, że ja utyłem, to niczego nie dowodzi, a jednak wiem, nie śmiej się pan z tego, w cierpieniu jest idea.

Najważniejsze jednak, że przyznanie się nie jest jeszcze przemianą. Raskolnikow idzie na katorgę nieprzemieniony — przez pierwszy rok gardzi współwięźniami, unika Soni i nadal uważa, że przegrał tylko taktycznie. Przełom przychodzi dopiero w epilogu, nagle, bez decyzji, jako coś, co bohaterowi się przydarza.

Narrator o chwili odrodzenia nad syberyjską rzeką:

Obudziła ich miłość, jedno serce zawierało nieskończone źródło życia dla serca drugiego. Postanowili czekać: cierpieć.

I jeszcze jedno zdanie, krótkie, w którym Dostojewski zamyka spór całej powieści. Teoria przegrywa nie z inną teorią, tylko z życiem.

zamiast dialektyki nastąpiło życie

Wspólny schemat — cztery etapy przemiany wewnętrznej

Zestawione obok siebie, trzy historie układają się w powtarzalny wzór. To najbardziej użyteczna rzecz, jaką można z tego porównania wynieść na maturę — gotowy szkielet, który da się nałożyć także na Jacka Soplicę czy Gustawa-Konrada.

  • Etap 1 — samozadowolenie. Bohater nie wie, że coś jest z nim nie tak. Winicjusz uważa pożądanie za miłość, Scrooge chciwość za rozsądek, Raskolnikow pogardę za odwagę myślenia.
  • Etap 2 — pęknięcie. Coś unieważnia dotychczasowy sposób życia: rozmowa z Ligią, przyjście Marleya, niemożność ucieszenia się skradzionymi pieniędzmi.
  • Etap 3 — rozpad. Faza najdłuższa i najboleśniejsza: bohater już nie jest dawnym sobą, a jeszcze nie jest nikim nowym. U Raskolnikowa trwa całą powieść i cały pierwszy rok katorgi.
  • Etap 4 — potwierdzenie czynem. Nowa tożsamość musi się sprawdzić w działaniu: Winicjusz zostaje mężem i chrześcijaninem, Scrooge podnosi Cratchitowi pensję, Raskolnikow prosi o Ewangelię.

Etap czwarty jest tym, o którym najczęściej zapomina się w wypracowaniach. Bez niego przemiana pozostaje deklaracją. Dickens pilnuje tego najskrupulatniej — poświęca cały końcowy rozdział na pokazanie, co Scrooge robi, a nie co czuje.

Czego nie da się zrobić samemu — rola drugiego człowieka

W żadnej z tych trzech historii bohater nie zmienia się sam. To reguła, nie zbieg okoliczności, i warto ją wypunktować w wypracowaniu. Winicjusz ma Ligię i apostoła Piotra. Scrooge ma Marleya i trzy duchy. Raskolnikow ma Sonię, a paradoksalnie także Porfirego, który przez cały czas popycha go we właściwą stronę, choć robi to z pozycji przeciwnika.

Rola tych postaci jest zawsze taka sama: pokazać bohaterowi, jak wygląda z zewnątrz. Człowiek nie potrafi wyjść poza własną perspektywę o własnych siłach — literatura zgadza się co do tego zaskakująco jednomyślnie. Dickens rozwiązuje to najbardziej dosłownie, dając Scrooge'owi możliwość dosłownego przyglądania się sobie. Dostojewski robi to samo bez fantastyki: Sonia i Porfiry mówią Raskolnikowowi o nim rzeczy, których sam nie umie o sobie pomyśleć.

Wynika stąd jeszcze jedno. Osoba, która wywołuje przemianę, sama się nie zmienia. Ligia, Sonia, Bob Cratchit — wszyscy troje są od początku tacy sami. Nośnikiem sensu jest w tych utworach kontrast: bohater rusza się względem punktu, który stoi w miejscu.

Ile kosztuje przemiana — cena płacona przez każdego z trzech

Popularne streszczenia zwykle kończą przemianę na szczęśliwym akapicie. Teksty źródłowe są ostrożniejsze i każdy z trzech autorów wystawia bohaterowi rachunek. Winicjusz traci Rzym — swoją pozycję, świat towarzyski, przyjaciela, którego nie zdoła nawrócić. Sielankowy list z Sycylii jest listem z wygnania, pisanym z miejsca, o którym bohater sam mówi, że są tam po prostu zapomniani.

Scrooge płaci opinią. Dickens nie udaje, że otoczenie nagradza nawróconych — pisze wprost o szyderstwie i o tym, że bohater musiał się nauczyć je ignorować. Zmiana na lepsze ma w tym świecie koszt reputacyjny, bo podważa reguły, według których wszyscy inni nadal grają.

Raskolnikow płaci najwięcej: siedmioma latami katorgi, o których narrator mówi jednocześnie jako o męczarni i o czymś, co dwoje szczęśliwych ludzi gotowych jest liczyć jak siedem dni. Dostojewski dodaje przy tym zastrzeżenie, którego nie ma ani u Sienkiewicza, ani u Dickensa: właściwa przemiana jeszcze się nawet nie odbyła, dopiero się zaczyna.

Ale tu już zaczyna się nowa historja, historja stopniowego odnawiania się człowieka, historja stopniowego przekształcenia się, stopniowego przechodzenia z jednego świata w drugi, zawierania znajomości z nową, dotąd zupełnie mu obcą rzeczywistością.

To zamknięcie „Zbrodni i kary” jest najuczciwszym zdaniem o przemianie w całej trójce. Odrodzenie nie jest wydarzeniem, jest procesem — a powieść urywa się dokładnie w miejscu, w którym proces się rozpoczyna.

Jak wykorzystać te trzy przykłady w wypracowaniu

Trójka Winicjusz–Scrooge–Raskolnikow działa najlepiej wtedy, gdy nie referuje się jej po kolei, tylko ustawia wokół jednej tezy. Kilka wariantów, które sprawdzają się przy typowych tematach maturalnych:

  • „Czy człowiek może się zmienić?” — trzy różne mechanizmy prowadzące do tego samego rezultatu to najmocniejszy możliwy argument za odpowiedzią twierdzącą.
  • „Jaką rolę w życiu człowieka odgrywa miłość?” — Winicjusz i Raskolnikow jako dwie skrajne wersje tej samej odpowiedzi: miłość jako punkt wyjścia i jako punkt dojścia przemiany.
  • „Czy cierpienie ma sens?” — Dostojewski jako główny argument, Dickens jako kontrapunkt: u niego przemiana obywa się bez cierpienia, wystarcza strach i wstyd.
  • „Czy przeszłość determinuje człowieka?” — pytanie Scrooge'a o inny rezultat po zmianie drogi jest gotowym cytatem-osią całego wypracowania.
  • „Wina i odkupienie” — Raskolnikow zestawiony z Jackiem Soplicą pokazuje dwa modele ekspiacji: przez jawne przyznanie się i przez ukrytą służbę.

Dwa zastrzeżenia praktyczne. Po pierwsze, „Quo vadis” i „Zbrodnia i kara” to lektury obowiązkowe, „Opowieść wigilijna” nie — traktuj ją jako kontekst, a nie jako podstawę pracy. Po drugie, w przypadku Raskolnikowa uważaj na pułapkę chronologii: przyznanie się do winy i przemiana to dwa różne wydarzenia, oddzielone rokiem katorgi. Napisanie, że Raskolnikow zmienił się, kiedy poszedł na policję, jest błędem rzeczowym.

Podsumowanie

Trzy powieści, trzy epoki, trzy zupełnie różne katalizatory. Sienkiewicz twierdzi, że człowieka zmienia miłość do drugiej osoby, która wciąga go w świat wartości. Dickens twierdzi, że wystarczy pokazać człowiekowi jego własne życie z boku. Dostojewski twierdzi, że potrzebne jest cierpienie, i to cierpienie przyjęte dobrowolnie.

Zgadzają się natomiast co do trzech rzeczy. Że przemiana zaczyna się od utraty złudzeń na własny temat. Że nikt nie przechodzi jej samotnie. I że sprawdza się ją nie po deklaracjach, tylko po tym, co bohater robi następnego dnia. To właśnie odróżnia literacką metanoię od dobrego postanowienia — i to warto powiedzieć w wypracowaniu, zanim przejdzie się do przykładów.

Sprawdź swoją znajomość motywu przemiany w zadaniach maturalnych z języka polskiego: matury-online.pl/zadania/polski/motyw-przemiany.