Charakterystyka Józia Kowalskiego
Spis treści (7)
Józio (Józef Kowalski) to główny bohater i zarazem narrator „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza. To postać szczególna — trzydziestoletni mężczyzna, którego nauczyciel Pimko niespodziewanie zamienia z powrotem w ucznia. Józio jest everymanem, na którym Gombrowicz pokazuje swoją najważniejszą myśl: że człowiek nigdy nie jest w pełni sobą, lecz zostaje ukształtowany — „upupiony” — przez innych ludzi i przez narzucaną mu Formę. W tej charakterystyce przyjrzymy się, kim jest Józio, na czym polega jego dramat i dlaczego jego daremne ucieczki czynią z niego symbol ludzkiej kondycji.
Wszystkie przytoczone fragmenty pochodzą wprost z tekstu powieści.
Kim jest Józio — trzydziestolatek bez ukształtowania
Na początku powieści Józio ma już ponad trzydzieści lat, a mimo to nie jest człowiekiem dojrzałym, „gotowym”. Nie ma żony ani stałego stanowiska, bywa w kawiarniach i barach, pisze, lecz jego sytuacja życiowa pozostaje — jak sam mówi — „nie wyjaśniona”. Rówieśnicy, którzy się pożenili i objęli posady w urzędach, traktują go z nieufnością, a liczne ciotki nieustannie wzywają go, by wreszcie został „kimś” — adwokatem, urzędnikiem albo przynajmniej porządnym kobieciarzem. Józio sam ma dotkliwą świadomość swojej niedojrzałości i wieku:
Józio o sobie:
taki, jak jestem dzisiaj, po trzydziestce
Ta dwoistość — dorosły wiek i wewnętrzna niedojrzałość — jest punktem wyjścia całej powieści. Józio czuje, że nie jest jednolitą, ukształtowaną osobą; że tkwi w nim coś z dawnego, piętnastoletniego chłystka, a zarazem coś niedokończonego, płynnego, niegotowego.
Status Józia jest przy tym dotkliwie niejasny w oczach otoczenia. Dla rówieśników, którzy zajęli „określone stanowiska po rozmaitych urzędach państwowych”, jest kimś podejrzanym — człowiekiem, który nie wszedł w wyraźną rolę społeczną. Ciotki, owe — jak nazywa je narrator — „ćwierćmatki doczepione”, bezustannie usiłują go zdefiniować i ustawić, a przez to jeszcze bardziej go infantylizują. Już na pierwszych stronach widać więc mechanizm, który zorganizuje całą powieść: inni nieustannie próbują nadać Józiowi jakiś kształt, a on nie potrafi się temu skutecznie wymknąć ani przeciwstawić własnej, gotowej tożsamości.
Co ważne, niedojrzałość Józia nie jest jego prywatną wadą — jest stanem, który Gombrowicz uznaje za powszechny. Każdy człowiek pozostaje po części „zielony”, niegotowy, wstydliwie ukrywający swoją niedojrzałość pod maską dorosłości i powagi. Józio różni się od innych tylko tym, że ma tego stanu bolesną świadomość. Dlatego nadaje się na bohatera powieści o Formie: jest everymanem, w którym czytelnik ma rozpoznać samego siebie.
Lęk nieistnienia i rozdarcie wewnętrzne
Powieść otwiera scena przebudzenia, w której Józio doświadcza dojmującego lęku egzystencjalnego. To nie jest zwykły niepokój — to przerażenie własną niespójnością, poczucie, że nie ma w sobie trwałego rdzenia, że rozpada się na sprzeczne cząstki. Gombrowicz oddaje ten stan w nagromadzeniu bliskoznacznych określeń:
Narrator o swoim lęku:
Był to lęk nieistnienia, strach niebytu, niepokój nieżycia
To rozdarcie wewnętrzne jest kluczem do postaci. Józio nie ma stałej tożsamości, którą mógłby przeciwstawić światu. Właśnie dlatego jest tak bezbronny wobec ludzi, którzy zaraz zaczną mu narzucać swoje wyobrażenia o nim. Człowiek bez własnej, mocnej formy staje się łatwą zdobyczą cudzej Formy.
Upupienie — jak Pimko czyni z niego ucznia
Przełomem w życiu Józia jest wizyta profesora Pimki — pedantycznego, anachronicznego filologa z Krakowa. Pimko, samym swoim sposobem mówienia i traktowania bohatera „jak chłopczyka”, dokonuje na nim aktu „upupienia”: sprowadza dorosłego mężczyznę do roli niedojrzałego ucznia. Józio nie potrafi się temu oprzeć — czuje, jak narzucana mu infantylność dosłownie go obezwładnia:
Józio o działaniu upupienia:
dziecięca, infantylna pupa mnie chwyciła.
Pimko zabiera Józia do szkoły dyrektora Piórkowskiego, gdzie panuje atmosfera sztucznej, wymuszanej naiwności. Symbolem zniewolenia przez szkolną Formę staje się słynna lekcja języka polskiego, na której nauczyciel każe uczniom wierzyć w wielkość Słowackiego nie dlatego, że ją czują, lecz dlatego, że tak należy:
Szkolna formuła wbijana uczniom do głów:
Dlatego, że wielkim poetą był!
Józio obserwuje, jak szkoła produkuje „pupę” — infantylizuje młodych ludzi, odbierając im autentyczność. Sam, choć dorosły, zostaje wtłoczony w tę samą formę i bezsilnie poddaje się regułom uczniowskiego świata.
W szkole Józio staje się świadkiem słynnego pojedynku na miny między uczniami: Miętus, ordynarny zwolennik „chłopaka” i naturalności, mierzy się z Syfonem, propagatorem czystości i niewinności. Każdy z nich próbuje narzucić drugiemu swoją „gębę”, a cała scena jest groteskową ilustracją walki o Formę. Józio, wyznaczony na superarbitra tego pojedynku, raz jeszcze nie jest sprawcą wydarzeń, lecz wciągniętym w nie obserwatorem — pokazuje to, jak konsekwentnie bohater zostaje wchłonięty przez świat, w który wepchnął go Pimko.
Bierność i poddanie Formie
Najbardziej charakterystyczną cechą Józia jest jego bierność. Choć wewnętrznie buntuje się przeciw narzucanym rolom, niemal nigdy nie potrafi im się skutecznie przeciwstawić. Daje się prowadzić Pimce do szkoły, potem na stancję, potem do dworu. Jest raczej obserwatorem i ofiarą zdarzeń niż ich sprawcą. Ta bierność nie wynika ze słabości charakteru w zwykłym sensie — jest skutkiem braku własnej, mocnej Formy, którą mógłby przeciwstawić Formie otoczenia.
Józio przechodzi kolejno przez trzy środowiska, a każde narzuca mu inną „gębę”. W szkole jest upupionym uczniem. Na stancji u nowoczesnej rodziny Młodziaków zostaje wciągnięty w grę z „nowoczesną” pensjonarką Zutą — i znów przyjmuje rolę, jakiej się od niego oczekuje. W tradycyjnym dworze wuja Konstantego i ciotki Hurleckiej w Bolimowie staje się z powrotem „ciotczynym malcem”, panem-dzieckiem. Wszędzie ktoś inny decyduje o tym, kim Józio ma być.
Pobyt u Młodziaków obnaża szczególny rodzaj zniewolenia — przez nowoczesność. Inżynierostwo Młodziakowie i ich córka Zuta są na pokaz wyzwoleni, postępowi, beztroscy, a ich „nowoczesna” poza okazuje się równie sztuczna i krępująca jak dawne konwenanse. Józio, urażony obojętnością Zuty, próbuje ją skompromitować, jednocześnie sam wikłając się w kolejną narzuconą rolę — podglądacza i intryganta. Również tu nie udaje mu się być sobą; jest tym, kim czyni go sytuacja i obecność innych ludzi.
We dworze w Bolimowie Józio obserwuje z kolei zniewolenie wynikające z odwiecznej hierarchii pana i sługi. Gdy jego towarzysz Miętus, opętany tęsknotą za „parobkiem”, zaczyna się bratać z lokajczykiem Wałkiem, w uporządkowanym świecie dworu narasta napięcie, które kończy się buntem służby i chłopów. Józio i tym razem jest głównie świadkiem — uwikłanym, bezradnym, obserwującym, jak Forma rządzi ludźmi także na wsi. Trzy środowiska tworzą razem panoramę: wszędzie człowiek jest więźniem cudzych wyobrażeń.
Bunt i daremne ucieczki
Józio nie godzi się jednak na swoje zniewolenie wewnętrznie — przez całą powieść próbuje się wyrwać. Ucieka ze szkoły, ucieka ze stancji Młodziaków, ucieka z dworu w Bolimowie, gdy wybucha tam bunt służby i chłopów. Problem w tym, że każda ucieczka prowadzi go tylko w nowe środowisko, które natychmiast narzuca mu kolejną Formę. Bohater nie potrafi dotrzeć do żadnego „ja” wolnego od cudzych wyobrażeń.
To właśnie czyni jego sytuację tragikomiczną: im bardziej Józio chce być sobą, tym wyraźniej widać, że poza Formą nie istnieje. Ucieczka nie jest wyzwoleniem, lecz jedynie zamianą jednej maski na inną. Gombrowicz pokazuje przez to, że bunt przeciw Formie jest skazany na klęskę — można uciekać, ale nie ma dokąd.
Warto zauważyć, że bunt Józia jest przede wszystkim wewnętrzny i ironiczny. Bohater nie wygłasza buntowniczych manifestów ani nie walczy otwarcie — jego oporem jest świadomość. Widzi Formę, demaskuje ją, śmieje się z niej, lecz to właśnie jasność widzenia czyni go bezsilnym: im lepiej rozumie mechanizm zniewolenia, tym wyraźniej pojmuje, że sam także w nim tkwi i nie ma od niego wyjścia. Ironia i autoironia są więc jedyną bronią Józia — i zarazem znakiem jego klęski.
Ta postawa sprawia, że Józio bywa odczytywany jako porte-parole samego Gombrowicza. Jako narrator nieustannie komentuje wydarzenia, ujawnia ich groteskowość i obnaża fałsz każdego środowiska. Nie jest bohaterem, który się rozwija i dojrzewa w klasycznym sensie — przeciwnie, cała powieść kpi z takiego wzorca. Józio pozostaje do końca „niegotowy”, a jego ucieczki układają się nie w drogę ku dojrzałości, lecz w błędne koło, z którego nie ma ucieczki.
Józio jako everyman — diagnoza ludzkiej kondycji
Józio nie jest postacią psychologiczną w tradycyjnym sensie — nie ma wyrazistego, indywidualnego charakteru, bo właśnie o to chodzi Gombrowiczowi. Bohater jest everymanem, na którym pisarz demonstruje uniwersalny mechanizm: człowiek jest zawsze stwarzany przez innych ludzi, przez ich spojrzenia i oczekiwania, które „przyprawiają mu gębę”. Najpełniej tę myśl streszcza zakończenie powieści:
Końcowa refleksja narratora:
nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka.
Józio kończy więc tam, gdzie zaczął — wciąż w Formie, wciąż w cudzej „gębie”, z której nie ma wyjścia. Ostatni obraz bohatera to obraz człowieka uciekającego bez końca:
Ostatnie słowa narratora o sobie:
Uciekam z gębą w rękach.
W ten sposób Józio staje się figurą każdego człowieka uwikłanego w relacje z innymi. Jego historia to nie opowieść o jednostkowym losie, lecz przypowieść o niemożności bycia sobą w świecie, w którym tożsamość zawsze jest nam narzucana z zewnątrz.
Podsumowanie
Józio Kowalski to bohater nietypowy: trzydziestolatek pozbawiony stałej tożsamości, bierny, rozdarty wewnętrznie, raz po raz zniewalany przez cudzą Formę i raz po raz daremnie przed nią uciekający. Gombrowicz uczynił go everymanem — narzędziem do pokazania, że człowiek nigdy nie jest sobą do końca, lecz zawsze zostaje „upupiony” i obdarzony „gębą” przez innych. Dramat Józia — niemożność wyrwania się z Formy — jest dramatem uniwersalnym, a jego daremna ucieczka czyni z „Ferdydurke” jedną z najgłębszych powieści o ludzkiej tożsamości w literaturze XX wieku. Dla maturzysty Józio jest postacią kluczową: to przez jego doświadczenia Gombrowicz wykłada całą swoją filozofię Formy, gęby i pupy.
Chcesz sprawdzić, czy umiesz scharakteryzować Józia na maturze? Przećwicz zadania maturalne z tej lektury na stronie matury-online.pl/zadania/polski/ferdydurke.
Rozwiąż test z lektury „Ferdydurke"
Pytania o bohaterów, motywy i wydarzenia — sprawdź, ile zapamiętałeś z „Ferdydurke".