MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Obrzędy i obyczaje w „Chłopach” — wesele, Gody, Wielkanoc

Spis treści (8)

„Chłopi” Władysława Reymonta to nie tylko powieść o głodzie ziemi i namiętności, lecz także najpełniejsza w polskiej literaturze panorama wiejskiego obyczaju. Życie Lipiec toczy się w rytmie nie pojedynczych decyzji, ale powtarzalnych obrzędów: wesel, świąt dorocznych, wspólnej pracy, nabożeństw. To one wyznaczają ramy ludzkiego losu — narodziny, zaślubiny, śmierć — i scalają gromadę w jeden organizm. Reymont, nagrodzony za tę powieść Noblem w 1924 roku, odmalował ów świat z drobiazgowością niemal etnograficzną, a zarazem podniósł go do rangi mitu.

Ten artykuł pokazuje, jak konkretne obrzędy — wesele Boryny z Jagną, wigilijna wieczerza i wielkanocne święcone — są w „Chłopach” skomponowane, jakie niosą znaczenia i czemu służą w całości dzieła. Wszystkie przytoczone fragmenty pochodzą wprost z tekstu powieści.

Obyczaj jako rama życia gromady

W Lipcach niemal każdy ważny gest ma swój ustalony porządek. Nie żeni się „ot tak” — najpierw idą swaty, potem zrękowiny, dopiero później ślub i wesele. Nie zasiada się do wigilijnej wieczerzy przed pierwszą gwiazdą, nie je się mięsa w post, nie wpuszcza obcego po zmroku w wigilię. Obyczaj jest tu prawem niepisanym, ale silniejszym od urzędowego: reguluje, kto komu winien szacunek, jak należy ugościć, w co się ubrać do kościoła. Naruszenie zwyczaju ściąga sąd opinii — plotkę, drwinę, a w skrajnym wypadku wygnanie ze wsi, jak to spotka Jagnę.

Charakterystyczne, że obrzęd obejmuje całą społeczność niezależnie od majątku. Reymont podkreśla to przy okazji świąt — przygotowanie wigilii czy święconego jest powinnością każdego domu:

Reymont o wielkanocnym przymusie świątecznego stołu:

a musiał sobie narządzić jakie takie święcone, żebych chocia raz w rok, na Wielkanoc, podjeść se do woli mięsiwa

Obrzęd jest więc czymś więcej niż dekoracją fabuły. To system, w którym jednostka odnajduje swoje miejsce — i poza który trudno jej się wyłamać.

Wesele Boryny z Jagną — od prosin do wesela

Najbardziej rozbudowanym obrzędem rodzinnym w „Chłopach” jest wesele kończące tom „Jesień” — ślub bogatego, sześćdziesięcioletniego Macieja Boryny z młodą Jagną. Reymont prowadzi czytelnika przez kolejne etapy ceremonii, każdy o ustalonej formie. Wszystko zaczyna się od prosin — osobistego zapraszania gości — oraz od obyczaju składania darów gospodyni, by nie poniosła zbyt wielkiego kosztu uczty.

Reymont o weselnym obyczaju darów:

wciąż wpadały kumy różne, to krewniaczki, to gospodynie, i dawnym obyczajem znosiły kury, to bochen białego chleba, placek, soli, mąki, słoniny albo i srebrnego rubla w papierku

Kolejnym elementem jest orszak. Po wsi rusza muzyka, a za nią obrzędowi funkcjonariusze wesela — dziewosłęby (swatowie pełniący rolę mistrzów ceremonii) i drużbowie. Reymont liczy ich skrupulatnie, bo skład orszaku był rzeczą ustaloną:

Za muzyką szły oba dziewosłęby i drużbowie — sześciu ich było.

Orszak obchodzi domy, zapraszając weselników, a panią młodą stroją kobiety w zamkniętej komorze — to także część rytuału, podczas której parobcy „dobijają się” do drzwi, prowadząc obrzędowe przekomarzanie z druhnami. Dopiero potem wszyscy ruszają do kościoła. Reymont pokazuje, że ślub i wesele to nie prywatna sprawa pary, lecz publiczne święto całej wsi — pod oknami druhen śpiewa już cała gromada, a dzieci biegną przodem.

Oczepiny — rytuał przejścia panny w gospodynię

Kulminacją wiejskiego wesela są oczepiny — obrzęd przejścia, w którym panna młoda symbolicznie przestaje być dziewczyną, a staje się mężatką i gospodynią. Reymont opisuje go z pełną świadomością jego rytualnego charakteru. Jagusię, nakrytą białą płachtą, sadza się na dzieży; druhny pozorują walkę o jej „odbicie”, a starsze kobiety zdejmują jej wianek i zakładają czepiec — znak nowego stanu. Po tańcu następują dalsze ustalone ceremonie:

A gdy skończyli, odprawować poczęli obrządki różne, jak to jest zwyczajnie przy oczepinach.

Każda z tych ceremonii ma swój sens. Najpierw młoda mężatka musi się „wkupić” do grona gospodyń, czego symbolem jest taniec tylko z kobietami. Potem parobcy zamykają ją w kręgu uwitym ze zboża — kto chce z nią zatańczyć, musi się przez ten krąg przedrzeć:

parobcy uczynili długie powrósło z nieomłóconej pszenicy i opasali nim wielgachne koło, które druhny pilnie trzymały i strzegły, a Jagusia stojała w pośrodku

Powrósło z niemłóconej pszenicy nie jest przypadkowe — to znak płodności i dostatku, którym otacza się przyszłą gospodynię. Obrzęd zamyka zbiórka pieniędzy na nowy czepiec, rytualny dar od całej weselnej gromady:

Zaś na dokończenie młynarzowa i Wachnikowa zaczęły zbierać na czepiec.

Zebrano ponad trzysta złotych — suma, która przy zdechłej na początku powieści krowie wartej „trzysta złotych” pokazuje, jak hojnie wieś świętuje. Po oczepinach następuje wielogodzinny taniec: krakowiaki, mazury i obertasy, oddane przez Reymonta w słynnych, rytmicznych okresach zdaniowych. Pisarz puentuje tę scenę zwięzłym uogólnieniem:

Bo tak ano chłopski naród się weseli w przygodny czas.

Praca jako obyczaj wspólnoty

Nie każdy obyczaj w Lipcach wiąże się ze świętem czy obrzędem religijnym. Reymont z równą uwagą maluje obyczaj wspólnej pracy — sąsiedzkiej pomocy, która łączy trud z zabawą. Najpełniejszym przykładem jest wieczór obierania kapusty u Borynów: kobiety i dziewczęta zasiadają półkolem przy świetle ognia, parobcy znoszą główki, Antek szatkuje nad cebrem, a w izbie rozbrzmiewają gawędy, śpiew i drwiny Jagustynki. Tak samo wykopki, młocka czy darcie pierza gromadziły wieś przy jednej robocie.

Ten obyczaj wzajemnej pomocy miał wymiar zarazem praktyczny i społeczny: ułatwiał sezonowe prace, ale też podtrzymywał więzi, dawał okazję do zalotów i wymiany nowin. W „Chłopach” praca nie jest więc tylko mozołem — bywa świętem powszednim, obwarowanym własnym rytuałem gościny, w którym gospodarz „rzetelnie ugaszcza zebranych”. Granica między pracą a obrzędem jest tu płynna, bo jedno i drugie podlega rytmowi natury i porządkowi gromady.

Gody — wigilijna wieczerza w Lipcach

Najbardziej uroczystym obrzędem dorocznym jest w „Chłopach” wigilia Bożego Narodzenia — w tomie „Zima”. Reymont oddaje cały kanon ludowych zwyczajów wigilijnych, podkreślając, że obejmują one wszystkich, od bogacza po komornika. Przygotowanie izby ma ściśle określoną formę:

Reymont o przygotowaniach do wigilijnej wieczerzy:

wszędy stawiano w kącie od wschodu snop zboża, okrywano ławy czy stoły płótnem bielonym, podścielano sianem i wyglądano oknami pierwszej gwiazdy

Snop zboża w kącie i siano pod obrusem to dawne, przedchrześcijańskie znaki urodzaju, wtopione w obrzęd chrześcijański — typowy dla ludowej religijności synkretyzm. Wieczerzę otwiera dopiero pierwsza gwiazda, a rozpoczyna ją łamanie się opłatkiem, dokonane przez gospodarza:

Boryna się przeżegnał i podzielił opłatek pomiędzy wszystkich, pojedli go ze czcią, kieby ten chleb Pański

Następują postne potrawy, których kolejność i skład również są obyczajowo ustalone — żadnego mięsa, za to dania na grzybach, oleju konopnym i maku:

Najpierw był buraczany kwas, gotowany na grzybach z ziemniakami całymi, a potem przyszły śledzie w mące obtaczane i smażone w oleju konopnym, później zaś pszenne kluski z makiem

Wieczerzy towarzyszą wierzenia i przesądy. Gdy ktoś puka do okna, Dominikowa ostrzega przed wpuszczeniem złego:

Nie puszczać i nie obzierać się, to złe, wciśnie się i na cały rok ostanie!

Tej zabobonnej obawie Reymont przeciwstawia jednak najpiękniejszy zwyczaj wigilijny — gościnność wobec przybysza. To wędrowny Roch, ukryty patriota i nauczyciel ludu, otwiera drzwi proszącej Jagustynce, przypominając regułę świętego wieczoru:

w ten dzień nikto nie powinien być głodny ni ostawać bez dachu

Tak rozumiana wigilia łączy obrzęd z etyką: wspólnota świętuje, ale i otwiera się na samotnego, biednego, wykluczonego. Wieczerzę dopełnia czytanie o narodzeniu Pańskim i wspólny śpiew — obrzęd domowy płynnie przechodzi w obrzęd religijny, by zakończyć się pasterką.

Wielkanoc — święcone, woda święcona i dyngus

Drugim wielkim świętem dorocznym jest w „Chłopach” Wielkanoc, opisana w tomie „Wiosna”. Po długim poście wieś przygotowuje obfite święcone — stół, który jest zarazem ucztą i obrzędem. Reymont z malarską dokładnością opisuje świąteczny stół u Borynów, na którym króluje wykonany przez Jagnę baranek:

przed nią na wywróconej donicy baranka z masła, tak zmyślnie przez Jagnę uczynionego, że kiej żywy się widział

Baranek z masła, pasyjka, kołacze i jajka kraszone tworzą obrzędową kompozycję, którą ksiądz osobiście święci, obchodząc co znaczniejsze domy. Z Wielkanocą wiąże się też cały zespół wierzeń o uświęconej mocy żywiołów. Z kościoła kobiety przynoszą poświęcony ogień i wodę, którym przypisuje się działanie ochronne i sprzyjające urodzajowi:

pierwsza też wody święconej popiła, dając kolejnie wszystkim — od chorób gardzieli pono strzegła — a potem skropiła nią inwentarz i drzewiny rodne w sadzie, że to się przyczyniało do urodzajów i dawało bydlątkom letkie lągi

Widać tu znów ludowy splot sacrum z magią agrarną: woda święcona ma chronić przed chorobą, ale przede wszystkim zapewnić obfite plony i zdrowy przychówek. Najuroczystszym momentem świąt jest nocna rezurekcja, na którą cała okolica ciągnie do kościoła „niby ta rzeka, wzbierająca z wolna a bezustannie”. Po świętach przychodzi czas obyczaju ludycznego — wielkanocnego dyngusu:

Chłopaki już latały z sikawkami, sprawiając sobie śmigus, albo przyczajone za drzewami nad stawem lały nie tylko przechodzących, ale każdego, kto ino na próg wyjrzał

Śmigus-dyngus, podobnie jak weselne tańce, pokazuje drugą, radosną i swawolną twarz obyczaju. Po powadze postu i rezurekcji wieś daje upust energii — obrzęd reguluje nie tylko modlitwę, ale i zabawę.

Funkcje obrzędu — sacrum, biologizm i stylizacja

Obrzędy i obyczaje pełnią w „Chłopach” kilka funkcji naraz. Po pierwsze — kompozycyjną: następstwo wesela, Godów i Wielkanocy organizuje czas powieści równolegle do cyklu pór roku, nadając akcji rytm powtarzalny i niemal liturgiczny. Po drugie — społeczną: obrzęd integruje gromadę, ale i utrwala jej hierarchię, bo na weselu Boryny „ni tych morgowych biedot nie było”, a do święconego zaprasza się tylko najznaczniejsze domy. Świętowanie jednoczy, lecz nie znosi podziałów majątkowych.

Po trzecie i najważniejsze — funkcję światopoglądową. W ludowej obrzędowości Reymonta sacrum chrześcijańskie nieustannie przenika się z pierwotnym, biologicznym kultem ziemi i płodności. Snop zboża obok opłatka, powrósło z pszenicy wokół panny młodej, woda święcona skrapiająca sad — wszystko to świadczy, że dla mieszkańców Lipiec wiara i natura stanowią jedność. Obrzęd jest sposobem, w jaki człowiek wpisuje swoje narodziny, zaślubiny i śmierć w wieczny porządek przyrody.

Po czwarte wreszcie — funkcję artystyczną. To w scenach obrzędowych najpełniej rozwija się Reymontowska synteza konwencji: realistyczna, etnograficzna wierność szczegółu (skład potraw, przebieg oczepin) łączy się z naturalistycznym biologizmem i z symboliczną, rytmiczną stylizacją języka. Gwara stylizowana na mowę ludową, długie, falujące zdania opisujące taniec czy nadejście gwiazdy nadają obrzędom wymiar mityczny. Dlatego sceny wesela i wigilii należą do najsłynniejszych w polskiej prozie.

Podsumowanie

Obrzędy i obyczaje są w „Chłopach” czymś znacznie więcej niż tłem — to struktura, na której wspiera się cały świat przedstawiony. Wesele Boryny z Jagną, wigilijna wieczerza i wielkanocne święcone pokazują wieś jako wspólnotę żyjącą według odwiecznego, powtarzalnego porządku, w którym sacrum i natura, praca i zabawa, jednostka i gromada splatają się nierozerwalnie. Reymont odtworzył ten porządek z dokumentalną dokładnością, a zarazem podniósł go do rangi mitu — i właśnie dlatego „Chłopi” są zarazem encyklopedią polskiego obyczaju ludowego i arcydziełem Młodej Polski.

Chcesz sprawdzić, czy potrafisz omówić obrzędy i obyczaje w „Chłopach” na maturze? Przećwicz zadania maturalne z tej lektury na stronie matury-online.pl/zadania/polski/chlopi.

📝 Sprawdź wiedzę

Rozwiąż test z lektury „Chłopi"

Pytania o bohaterów, motywy i wydarzenia — sprawdź, ile zapamiętałeś z „Chłopi".