MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Rozkład wartości — rodzina Stomilów

Spis treści (8)

Rodzina Stomilów to zbiorowy bohater „Tanga” i zarazem obraz całkowitego rozkładu wartości. Mrożek przedstawia dom, w którym awangardowe pokolenie rodziców zniosło wszelkie normy, konwencje i zasady — a efektem tej „wolności” jest nie wyzwolenie, lecz chaos, bezwład i wzajemna pogarda. Portret tej rodziny jest kluczowy dla wymowy dramatu: to na jej przykładzie Mrożek pokazuje, co dzieje się ze wspólnotą, która zniszczyła formę i utraciła hierarchię wartości. Analiza rodziny Stomilów to w istocie analiza mechanizmu rozkładu współczesnej kultury i cywilizacji.

Awangardowa geneza rozkładu

Stan rodziny Stomilów jest skutkiem świadomego wyboru. Rodzice Artura — Stomil i Eleonora — należeli w młodości do artystycznej awangardy, która uczyniła z burzenia konwencji swój program. Zrywali z tradycją, moralnością i obyczajem w imię wolności, dynamiki i nieskrępowanego życia. Symbolem tamtego buntu jest wspominana z nostalgią historia rzekomego skandalu podczas premiery „Tannhäusera”. Problem w tym, że gdy wszystkie formy zostały już rozbite, po ideałach awangardy nie zostało nic prócz pustki. Dom Stomilów to zagracone, brudne wnętrze pełne bezładnie porozrzucanych rekwizytów z różnych epok — materialny obraz świata, w którym zniesiono wszelki porządek. Katafalk po dziadku stoi w salonie od dziesięciu lat, obok walają się zakurzona suknia ślubna, dziecinny wózek, melonik i klatka na ptaki bez dna. Te przedmioty, wyrwane ze swojego czasu i kontekstu, tworzą surrealistyczny nieład — dokładnie taki, w jaki popadły wartości tej rodziny. Warto podkreślić, że rozkład, który obserwujemy, nie jest przypadkowy ani chwilowy: to trwały stan, w którym rodzina tkwi od lat, przyzwyczajona do własnego rozprzężenia tak dalece, że nikt poza Arturem nie widzi w nim nic niewłaściwego.

Stomil — artysta chaosu

Głową rodziny jest — przynajmniej z nazwy — Stomil, ojciec Artura. To tęgi mężczyzna w rozchełstanej piżamie, z „lwią” siwą czupryną, który prowadzi bezsensowne „eksperymenty” teatralne i unika jakiejkolwiek odpowiedzialności. Stomil ucieka od rzeczywistości w abstrakcję: nawet zdradę własnej żony traktuje nie jako fakt życiowy, lecz jako „abstrakcyjne założenie” do intelektualnej dyskusji. Jest człowiekiem, który zamienił życie na teoretyzowanie, a wolność — na wygodne unikanie decyzji. Jego bezradność najlepiej oddaje scena, gdy zamiast pomścić honor rodziny, dosiada się do gry w karty. Stomil to portret intelektualisty, który pod pozorem głębi skrywa całkowitą kapitulację wobec chaosu. Jego „eksperymenty” artystyczne — jak groteskowa scena z pacynkami przedstawiająca Adama i Ewę — są puste i niezrozumiałe nawet dla najbliższych: babcia w ich trakcie zasypia, Eugeniusz się nudzi, a Edek „woli kino”. Sztuka Stomila nie komunikuje niczego, bo powstała w świecie, który stracił wspólny język i wspólne wartości. Charakterystyczne jest też, że Stomil do końca broni się przed przyjęciem do wiadomości niewygodnej prawdy — swobodę seksualną żony nazywa „pierwszym warunkiem wolności”, byle tylko nie musieć się z nią realnie zmierzyć. Jego postawa to ucieczka: zamiast żyć, teoretyzuje o życiu.

Eleonora — „wyzwolona” żona

Eleonora, matka Artura, jest ucieleśnieniem rozkładu obyczajowego. Bez cienia wstydu i skrępowania prowadzi romans z prymitywnym Edkiem, o czym informuje syna z rozbrajającą beztroską:

Ja sypiam z Edkiem od czasu do czasu.

To wyznanie, wypowiedziane beznamiętnie i wprost, obrazuje całkowity zanik norm moralnych w rodzinie. Zdrada małżeńska przestała być czymkolwiek wstydliwym czy nawet znaczącym — jest jedynie realizacją zasady, że „każdy ma prawo do własnego szczęścia”. Co więcej, okazuje się, że romans nie wynika nawet z autentycznego uczucia. Zapytana o motywy, Eleonora wyjaśnia z groteskową uległością:

Dla siebie. On mi tak kazał.

Ta absurdalna odpowiedź demaskuje fałsz całej „wolności” Stomilów. Eleonora zdradza męża, bo mąż jej to „kazał” — wolność stała się więc kolejnym przymusem, a swoboda obyczajowa okazuje się nie wyzwoleniem, lecz nową formą zniewolenia. Nawet najbardziej intymna sfera życia została podporządkowana ideologii, w której należy być „nowoczesnym” i wyzwolonym, choćby wbrew własnym uczuciom.

Kult „autentyczności” i rozkład hierarchii

Najdobitniejszym znakiem rozkładu wartości jest stosunek rodziców do Edka. Prymitywny, wulgarny prostak zostaje przez nich nie tylko tolerowany, ale wręcz podziwiany. Stomil upatruje w nim wzoru „autentyczności” i naturalności, których artyści dochodzą rzekomo z najwyższym trudem:

Zdrowy powiew autentyczności.

W tym zachwycie nad prostactwem widać całkowite odwrócenie hierarchii wartości. To, co powinno budzić odrazę — chamstwo, brak kultury, prymitywizm — staje się przedmiotem podziwu, bo uchodzi za „autentyczne” i „naturalne”. Rodzina, która odrzuciła wszelkie kryteria, nie potrafi już odróżnić wartości od jej braku, kultury od chamstwa. Ten bezkrytyczny kult Edka jest zresztą gorzko ironiczny: to właśnie ów podziwiany „autentyczny” prostak w finale zamorduje Artura i przejmie władzę nad całą rodziną. Zachwyt rodziców nad Edkiem jest więc czymś więcej niż tylko snobizmem naopak — jest zapowiedzią katastrofy. Podziwiając prymitywizm i czyniąc z niego wartość, Stomilowie sami wychowują i legitymizują siłę, która ich zniewoli. Mrożek pokazuje w ten sposób, jak inteligencja, która utraciła zdolność rozróżniania i zafascynowała się „autentyczną” prostotą, przygotowuje własną klęskę. Kult prostactwa okazuje się w istocie samobójczy.

Wzajemna pogarda

Rodzinę Stomilów spaja nie miłość ani szacunek, lecz wzajemna pogarda. Nikt nikogo nie ceni, bo — jak trafnie zauważa Ala — nie ma się za co szanować. Szczególnie wymowna jest pogarda Eleonory dla bezradnego męża, którą wyraża, gdy Stomil po raz kolejny okazuje się niezdolny do jakiegokolwiek czynu:

I to ma być ojciec. Ach, gdybym ja była mężczyzną!

W świecie, który zniósł wszelkie wartości, zniknął także fundament, na którym mogłyby się opierać rodzinne więzi: wzajemny szacunek, autorytet, poczucie wspólnoty. Pozostała jedynie obojętność przeplatana pogardą. Rodzina istnieje już tylko formalnie — jako grupa ludzi mieszkających pod jednym dachem, ale niezwiązanych żadną prawdziwą relacją. To kolejny dowód, że destrukcja norm nie wyzwoliła jednostek, lecz pozbawiła je zdolności do budowania sensownych więzi. Ala, obserwatorka z zewnątrz, celnie diagnozuje ten stan: w rodzinie Stomilów wszyscy pogardzają sobą nawzajem, bo nie mają się za co szanować, a bycie nieszczęśliwym uchodzi wręcz za wstyd — obowiązuje bowiem „prawo i obowiązek bycia szczęśliwym”. Ten przymus pozornego szczęścia jest szczególnie okrutny, bo zabrania ludziom nawet przyznania się do własnej pustki. Rodzina gra więc rolę wspólnoty, choć w istocie jest zbiorem samotnych, wzajemnie sobą gardzących jednostek.

Babcia i Eugeniusz — dopełnienie obrazu

Portret rodziny dopełniają babcia Eugenia i wuj Eugeniusz. Sędziwa Eugenia, niegdyś — jak wspomina Eugeniusz — „czcigodna, szanująca się babcia”, dziś gra w karty z Edkiem, wykrzykuje rubaszne rymowanki i chodzi w groteskowym stroju. Jej przemiana pokazuje, że „nowoczesność” zdeprawowała wszystkie pokolenia, także najstarsze. Eugeniusz z kolei to koniunkturalista: raz spiskuje z Arturem w imię porządku, raz przechodzi na stronę silniejszego. Obie postacie dowodzą, że w domu Stomilów nikt nie zachował ani godności, ani wewnętrznego kręgosłupa — rozkład objął wszystkich bez wyjątku. Znamienne, że gdy babcia Eugenia w finale naprawdę umiera, rodzina nie potrafi nawet potraktować jej śmierci poważnie — odbiera ją jak nietakt albo pozę. To ostatni dowód, jak głęboko sięga zobojętnienie: w tym świecie nawet śmierć przestała być czymś świętym i nieodwracalnym.

Skutki destrukcji form

Rodzina Stomilów jest u Mrożka modelem społeczeństwa, które zniszczyło formę i utraciło wartości. Skutki tej destrukcji są opłakane: zamiast wolności — bezwład i nuda, zamiast więzi — wzajemna pogarda, zamiast kultury — kult prostactwa. W tak wyjałowionym świecie nie ma miejsca ani na prawdziwe uczucia, ani na sensowne działanie. Co najważniejsze, pustka, którą pozostawił rozkład wartości, staje się gruntem, na którym wyrasta przemoc — to w tej rodzinie, jako naturalny efekt jej upadku, władzę przejmie ostatecznie brutalny Edek. Los Stomilów jest więc przestrogą: pokazuje, że wspólnota bez wartości nie tylko gnije od środka, ale i sama otwiera drzwi tyranii. Warto zauważyć, że Mrożek nie oskarża wprost samej wolności — jego krytyka wymierzona jest w wolność źle rozumianą, sprowadzoną do zniesienia wszelkich zobowiązań i hierarchii. Rodzina Stomilów myli wolność ze swawolą, wyzwolenie z rozpasaniem, a odrzucenie skostniałej formy z odrzuceniem wszelkich wartości. Rezultatem nie jest pełniejsze człowieczeństwo, lecz jego zubożenie. To gorzka lekcja dramatu: prawdziwa wolność potrzebuje oparcia w wartościach, a wolność, która niszczy wszystko, w tym samą siebie, prowadzi jedynie do pustki i przemocy.

Podsumowanie

Rodzina Stomilów to jeden z najważniejszych obrazów w „Tangu” — zbiorowy portret rozkładu wartości. Awangardowi rodzice, wyzwolona Eleonora, zdeprawowana babcia i koniunkturalny wuj tworzą wspólnotę, w której zniesiono wszelkie normy, a wraz z nimi szacunek, moralność i sens. Mrożek pokazuje, że taka „wolność” prowadzi nie do rozkwitu jednostki, lecz do bezwładu, pogardy i pustki — a w tej pustce nieuchronnie, prędzej czy później, zwycięża prymitywna i bezmyślna siła. Portret rodziny Stomilów jest więc uniwersalną i ponadczasową diagnozą kondycji świata, który utracił formę i wartości, oraz dobitną przestrogą przed dalekosiężnymi konsekwencjami tego upadku.

Chcesz sprawdzić znajomość „Tanga” przed maturą? Przećwicz zadania maturalne z tej lektury na stronie matury-online.pl/zadania/polski/tango.

📝 Sprawdź wiedzę

Rozwiąż test z lektury „Tango"

Pytania o bohaterów, motywy i wydarzenia — sprawdź, ile zapamiętałeś z „Tango".