MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Wina tragiczna w antyku — Edyp i Antygona

Spis treści (11)

Dwie tragedie Sofoklesa opowiadają o winie, w której nie ma złej woli. Edyp zabija ojca, nie wiedząc, kogo zabija, i poślubia matkę, nie wiedząc, kogo poślubia — a mimo to sam siebie skazuje na oślepienie i wygnanie. Antygona grzebie brata, bo nie wolno jej nie pogrzebać — i ginie za to, że postąpiła słusznie. Kreon wydaje rozkaz w dobrej wierze politycznej — i traci syna oraz żonę. Nikt z nich nie planował zbrodni. Wszyscy ponoszą karę.

To jest właśnie wina tragiczna: pojęcie, które antyk wprowadził do literatury europejskiej i którego nie da się zastąpić żadnym późniejszym. Nie chodzi o przestępstwo ani o grzech. Chodzi o sytuację, w której człowiek zostaje uznany za winnego czynu, którego w potocznym sensie nie popełnił — albo popełnił, nie mając możliwości postąpić inaczej. Zrozumienie tego mechanizmu jest warunkiem sensownego pisania o motywie winy i kary na maturze, bo bez niego cała starożytność redukuje się do zdania, że bogowie karali ludzi — a to niczego nie wyjaśnia.

Wina tragiczna — wina bez złej woli

Arystoteles opisał błąd bohatera tragedii słowem hamartia. Nie oznacza ono ani występku, ani wady charakteru w sensie moralnym. Bliżej mu do chybienia celu: bohater działa rozumnie, zgodnie z tym, co wie i w co wierzy, a mimo to jego działanie obraca się przeciw niemu. Sofokles jest w tej kwestii bezwzględnie konsekwentny — im bardziej Edyp stara się uniknąć przepowiedni, tym pewniej ją wypełnia.

Kazimierz Morawski, tłumacz i autor wstępu do polskiego wydania, formułuje to bez ogródek:

Bo żadna wina osobista na nieświadomym Edypie nie ciąży; Sofokles nie głosił kazań i nie pouczał w swych tragediach o winach ludzkich i sprawiedliwości, która je karze, lecz przedstawiał życie, jakim jest, z jego ciosami często niespodziewanymi i niezasłużonymi.

Jeżeli więc szukasz w antycznej tragedii moralnego rachunku — zbrodnia po jednej stronie, kara po drugiej, wynik się zgadza — nie znajdziesz go. Sofokles pokazuje coś trudniejszego: świat, w którym kara bywa nieproporcjonalna do intencji, a mimo to nie jest przypadkowa.

Chór w „Antygonie” ujmuje to jako prawo powszechne, nie jako wyjątek:

A wieczne prawo gniecie ziemi syny,
Że nikt żywota nie przejdzie bez winy.

To zdanie jest kluczem do całego antycznego rozumienia winy. Wina nie jest wypadkiem przy pracy, który zdarza się ludziom nieostrożnym. Jest warunkiem człowieczeństwa. Nie da się przeżyć życia niewinnie — można jedynie różnie się wobec własnej winy zachować.

Edyp uciekał przed przepowiednią i dlatego ją wypełnił

Fabuła „Króla Edypa” jest zbudowana jak pułapka. Lajos dowiaduje się, że zginie z ręki syna, więc każe przebić dziecku kostki i porzucić je w górach Kiteronu. Pasterz z litości oddaje niemowlę pasterzowi korynckiemu, ten — bezdzietnym władcom Koryntu, Polybosowi i Merope. Edyp wyrasta w przekonaniu, że to jego rodzice. Gdy podczas uczty ktoś nazywa go podrzutkiem, jedzie do Delf po prawdę — a otrzymuje wyrok.

Edyp opowiada Jokaście, co usłyszał w Delfach:

Że matkę w łożu ja skalam, że spłodzę
Ród, który ludzi obmierznie wzrokowi,
I że własnego rodzica zabiję.

I tu następuje decyzja, która przesądza wszystko. Edyp nie wraca do Koryntu — chce ocalić rodziców, których uważa za swoich. Ucieczka z Koryntu jest aktem odpowiedzialności moralnej, jedyną rzeczą, jaką w tej sytuacji można zrobić. To właśnie ona prowadzi go na rozdroże w Focydzie, gdzie zbiegają się drogi z Delf i Daulidy. Tam spotyka orszak Lajosa: pięciu ludzi z woźnicą i heroldem. Zwada o pierwszeństwo na drodze kończy się śmiercią starca i jego świty. Edyp relacjonuje to zdarzenie bez cienia poczucia winy — dla niego była to odpowiedź na zniewagę.

Zauważ konstrukcję: gdyby Edyp nie próbował uniknąć losu, zostałby w Koryncie i nigdy nie spotkałby Lajosa. Przepowiednia spełnia się nie mimo jego wysiłków, lecz dzięki nim. To najbardziej okrutna forma fatum, jaką wymyśliła literatura — przeznaczenie, które używa ludzkiej przyzwoitości jako swojego narzędzia.

Ironia tragiczna: król, który rzuca klątwę na samego siebie

Sofokles buduje napięcie techniką, którą nazywamy ironią tragiczną: widz zna prawdę, bohater nie, więc każde słowo bohatera ma podwójne znaczenie. Kiedy zaraza dziesiątkuje Teby, a wyrocznia żąda ukarania mordercy Lajosa, Edyp podejmuje śledztwo z pełnym zaangażowaniem — i publicznie przeklina zbrodniarza, nie wiedząc, że przeklina siebie.

Edyp ogłasza wyklęcie sprawcy przed zgromadzeniem Tebańczyków:

I tak złoczyńcy klnę, aby on w życiu,
Czy ma wspólników, czyli sam w ukryciu,
Nędzy, pogardy doświadczył i sromu.
I zaklnę dalej, że gdyby osiadły
Z moją się wiedzą w mym odnalazł domu,
Aby te klątwy na mą głowę spadły.

Klątwa spadnie dokładnie tak, jak ją sformułował. Ślepy wróżbita Tyrezjasz, przyciśnięty przez króla, mówi mu prawdę wprost — i nie zostaje wysłuchany, bo Edyp bierze jego słowa za intrygę Kreona.

Tyrezjasz do Edypa:

Którego szukasz, ty jesteś mordercą.

Moment, w którym prawda zaczyna docierać do Edypa, Sofokles zapisuje jednym zdaniem — i to zdanie zawiera całą definicję winy tragicznej. Edyp rozpoznaje, że przeklął sam siebie, i natychmiast dodaje słowo, które go usprawiedliwia, a zarazem nie ratuje.

Edyp, gdy Jokasta opisuje miejsce śmierci Lajosa:

Biada mi, straszną rzuciłem ja klątwę,
Jak się wydaje, nieświadom na siebie.

Nieświadom — a jednak klątwa działa. Sofokles nie pozwala, by nieświadomość unieważniła winę. Nieświadomość tłumaczy Edypa przed nami, ale nie przed porządkiem świata.

Dlaczego Edyp karze sam siebie, skoro zawinił nieświadomie

Najciekawsze w „Królu Edypie” zaczyna się po odkryciu prawdy. Jokasta wybiera samobójstwo — wiesza się w komnacie na chuście. Edyp wybiera coś innego: wyrywa złote sprzączki z jej sukni i wbija je sobie w oczy. To nie jest gest rozpaczy pokrewny samobójstwu. To wyrok, który sam na sobie wykonuje, świadomie dobrany do przewiny — król, który szczycił się widzeniem prawdy, zostaje pozbawiony wzroku.

Posłaniec, relacjonując te wydarzenia, oddziela dwa porządki — to, co uczyniło bóstwo, i to, co człowiek uczynił sobie sam:

Woli to dzieła. A najgorszą męką
Ta, którą człowiek własną ściągnie ręką.

Rozróżnienie jest fundamentalne. Zabójstwo ojca i kazirodztwo są dziełem fatum — Edyp nie mógł ich uniknąć. Oślepienie jest wyłącznie jego dziełem.

Sam Edyp mówi to zresztą wprost, przypisując Apollinowi nieszczęście, a sobie karę:

Apollo, on to sprawił, przyjaciele.
On był przyczyną mej męce.
Na oczy własne targnęły się ręce.

Tu leży odpowiedź na pytanie, które maturzyści zadają najczęściej: skoro Edyp nie zawinił, dlaczego cierpi? Bo wina tragiczna nie jest kwestią intencji, lecz faktu. Edyp naprawdę zabił ojca i naprawdę spłodził dzieci z matką — to się stało, niezależnie od tego, co wiedział. A wielkość bohatera Sofoklesa polega na tym, że nie próbuje się tym tłumaczyć.

Kiedy chór podsuwa mu myśl, że lepiej byłoby nie żyć, Edyp odpowiada, że żadna śmierć nie zmierzyłaby tego, co zrobił:

Spełniłem ja czyny,
Że żaden stryczek nie zmógłby tej winy.

Wygnanie, o które prosi Kreona, nie jest więc ucieczką. Jest wykonaniem wyroku, który sam wcześniej ogłosił nad mordercą Lajosa. Edyp okazuje się jedynym w tej sztuce, kto stosuje prawo konsekwentnie — także wtedy, gdy prawo obraca się przeciw niemu.

Antygona: konflikt tragiczny, czyli brak dobrego wyjścia

„Antygona” pokazuje wariant winy tragicznej bez udziału wyroczni. Nie ma tu przepowiedni ani boskiej pułapki. Jest za to sytuacja, w której dwa obowiązki wykluczają się nawzajem, a bohater musi jeden z nich złamać. To właśnie nazywamy konfliktem tragicznym.

Po bratobójczej walce Eteoklesa i Polinika Kreon obejmuje władzę i wydaje ukaz: obrońca miasta ma pogrzeb, najeźdźca ma zostać na polu, poszarpany przez psy i ptaki. Za złamanie zakazu grozi kamienowanie. Antygona ma do wyboru posłuszeństwo prawu państwa albo posłuszeństwo prawu religijnemu, które nakazuje pochować krewnego. Każdy wybór jest przewiną.

Antygona wykłada Kreonowi swoje uzasadnienie w najsłynniejszym fragmencie tragedii:

Przecież nie Jowisz obwieścił to prawo,
Ni wola Diki podziemnych bóstw siostry,
Taka ród ludzki związała ustawą.
A nie mniemałam, by ukaz twój ostry
Tyle miał wagi i siły w człowieku,
Aby mógł łamać święte prawa boże,
Które są wieczne i trwają od wieku,
Że ich początku nikt zbadać nie może.

Nie jest to bunt anarchistki ani deklaracja wolności jednostki. Antygona nie odrzuca prawa jako takiego — powołuje się na prawo starsze i wyższe. Właśnie dlatego konflikt jest tragiczny, a nie po prostu polityczny: obie strony mają rację prawną, tylko w dwóch różnych porządkach.

Sofokles daje jej przy tym oksymoron, który streszcza całą kategorię winy tragicznej — pogrzebanie brata jest jednocześnie zbrodnią i świętością:

Niechaj się zbratam z mym kochanym w śmierci
Po świętej zbrodni

Święta zbrodnia — to nie retoryczna ozdoba, lecz dokładny opis sytuacji, w której nie da się postąpić dobrze. Dlatego w scenie prowadzenia na śmierć Antygona nie prosi o litość, tylko zadaje pytanie, na które w świecie tragedii nie ma odpowiedzi.

Antygona przed zamurowaniem w skalnym grobowcu:

Jakież to bogów złamałam ustawy?

Kreon — hamartia władcy i wina, którą można było odwrócić

Kreon bywa upraszczany do roli tyrana, a to zubaża lekturę. Jego pierwsza mowa jest programem rozsądnego władcy: dobro miasta ponad prywatę, wróg ojczyzny nie może być czczony jak jej obrońca. W kategoriach politycznych ukaz da się obronić. Winą Kreona nie jest sam rozkaz — winą jest to, co robi, gdy zaczyna do niego docierać, że rozkaz był błędem.

Hajmon próbuje ostrzec ojca, przytaczając opinię miasta, i formułuje zasadę, którą Kreon odrzuci:

Choćby był mądry, przystoi mężowi
Ciągle się uczyć, a niezbyt upierać.

Tyrezjasz mówi to samo w języku wróżbity — i wprost oddziela błąd od winy:

Rozważ to, synu: bo wszystkich jest ludzi
Błądzić udziałem i z prostej zejść drogi;
Lecz mąż, co zbłądził, nie jest pozbawiony
Czci i rozwagi, jeżeli wśród nieszczęść
Szuka lekarstwa i nie trwa w uporze.

To najważniejsza różnica między Kreonem a Edypem. Edyp nie miał wyboru — jego wina wydarzyła się, zanim mógł ją rozpoznać. Kreon dostał kilka szans i każdą odrzucił: ostrzeżenie chóru, argument syna, wróżbę Tyrezjasza. Ustępuje dopiero wtedy, gdy przestraszy się kary, a nie wtedy, gdy zrozumie błąd. I ustępuje o kilka godzin za późno — najpierw grzebie Polinika, a dopiero potem idzie do grobowca, w którym Antygona zdążyła się już powiesić.

Kolejność ma tu znaczenie decydujące. Gdyby Kreon zaczął od uwolnienia dziewczyny, żyliby wszyscy. Jego ostatnia decyzja jest równie zaślepiona jak pierwsza.

W finale Kreon nazywa to po imieniu:

Klnę moich myśli śmierciodajne winy,
Co zatwardziły mi serce!

Zaraz potem robi jednak coś, co Sofokles zapisuje z ironią — zrzuca odpowiedzialność na bóstwo, tak jak wcześniej Edyp zrzucał ją na Apollina:

Przejrzałem biedny: jakiś bóg złowrogi
Zwalił na głowę swe brzemię,
Na szału popchnął mnie drogi,
Szczęście me zdeptał, wbił w ziemię.

Różnica jest zasadnicza. Edyp mówił tak o czynach, których naprawdę nie kontrolował, i mimo to sam wymierzył sobie karę. Kreon mówi tak o decyzjach podejmowanych w pełni świadomie, a karę przyjmuje wyłącznie z zewnątrz: traci syna, który przebija się mieczem przy zwłokach narzeczonej, a potem żonę, która umierając przeklina go jako dzieciobójcę. Zostaje żywy i sam — i to jest jego kara.

Kto właściwie zawinił w „Antygonie”? Chór nie daje prostej odpowiedzi

Największym nieporozumieniem szkolnej lektury „Antygony” jest przekonanie, że tytułowa bohaterka jest po prostu niewinna, a Kreon po prostu winny. Sofokles tego nie mówi. Chór tebańskich starców — instancja, która w tragedii wyraża rozsądek wspólnoty — obciąża także Antygonę, i to dwukrotnie.

Najpierw przypisuje jej pychę i dziedziczne przekleństwo rodu:

W nadmiarze pychy zuchwałej
Z tronem się Diki twe myśli i mowy
Zderzyły w locie, złamały.
Zły duch cię ściga rodowy.

Potem streszcza konflikt tragiczny w czterech wersach — uznaje jej czyn za godny czci i jednocześnie karalny:

Zmarłych czcić — czcigodny czyn,
Ale godny kaźni błąd
Łamać prawo, walić rząd.
Tyś zginęła z własnych win.

Czcigodny czyn i własne winy w jednym zdaniu — to nie niekonsekwencja chóru, lecz istota rzeczy. W świecie tragedii można być winnym za czyn słuszny. Antygona nie ginie przez pomyłkę ani przez złego króla; ginie, bo weszła w sytuację, z której nie było wyjścia bez winy.

Ta sama myśl wraca w pieśni chóru jako sentencja o kondycji ludzkiej:

Nikt się na ziemi nie ustrzeże winy.

Fatum a odpowiedzialność — czego antyk nie zdejmuje z człowieka

Skoro losem rządzi przeznaczenie, po co w ogóle mówić o winie? Sofokles odpowiada na to postacią Jokasty. To ona jako pierwsza lekceważy wyrocznie i to ona proponuje wygodną filozofię życiową.

Jokasta uspokaja Edypa:

Czemuż by troskał się człowiek, co w ręku
Losu, przyszłości przewidzieć nie zdolny?
Jeszcze najlepiej żyć tak — od dnia do dnia.

Jokasta ginie pierwsza. Jej postawa — nie badajmy, nie pytajmy, żyjmy z dnia na dzień — zostaje w tragedii wprost skompromitowana. Człowiek nie zostaje zwolniony z odpowiedzialności przez to, że nie panuje nad losem. Przeciwnie: skoro nie panuje, tym bardziej odpowiada za jedyne, co ma — za sposób, w jaki reaguje na to, co go spotkało.

Dlatego bohaterowie Sofoklesa dzielą się nie na winnych i niewinnych, lecz na tych, którzy stają wobec własnej winy, i tych, którzy przed nią uciekają. Edyp bada sprawę do końca, choć wie, że śledztwo obraca się przeciw niemu, i odrzuca wszystkie podsuwane mu wybiegi. Jokasta ucieka w samobójstwo. Ismena chce winę współdzielić dopiero wtedy, gdy ryzyko już minęło, a Antygona jej na to nie pozwala. Kreon zwleka do chwili, w której jego skrucha nikogo nie ratuje.

Chór ostrzega przed jedną postawą szczególnie — przed pychą, która przekracza miarę wyznaczoną człowiekowi:

Pycha rodzi tyranów; gdy pychy tej szały
Prawa i miarę przekroczą,
Runie na głowę ze stromej gdzieś skały,
Gdzie głębie zgubą się mroczą.

Hybris jest więc jedynym typem winy, który w antyku jest w pełni zawiniony. Reszta — jak u Edypa — jest losem, który trzeba unieść.

Wina tragiczna a wina świadoma — antyk wobec późniejszej literatury

Zestawienie antyku z późniejszymi realizacjami motywu winy i kary to jedno z najczęstszych zadań maturalnych. Warto mieć gotowe rozróżnienia:

  • Antyk, Edyp — wina bez intencji, ustanowiona przez fatum; kara zewnętrzna i dodatkowo wymierzona sobie samemu.
  • Antyk, Antygona i Kreon — wina z konfliktu równorzędnych obowiązków albo z pychy władcy; kara dosięga bliskich sprawcy.
  • Renesans, Makbet — wina w pełni świadoma i zaplanowana; kara przychodzi od wewnątrz, jako obłęd i utrata snu.
  • Romantyzm, Jacek Soplica — wina świadoma, ale odkupywalna; pojawia się droga pokuty, nieznana tragedii greckiej.
  • Pozytywizm, Raskolnikow — wina wyrosła z teorii intelektualnej; kara sumienia poprzedza karę prawa.

Najważniejsza różnica dotyczy sumienia. Edyp nie ma wyrzutów sumienia w takim znaczeniu, w jakim ma je Makbet — nie dręczy go pamięć złego zamiaru, bo złego zamiaru nie było. Jego cierpienie ma inną naturę: to hańba i zbrukanie, skaza obiektywna, która przylgnęła do człowieka niezależnie od jego woli. Grecy nazywali to miazmą — zmazą, która kala nie tylko winnego, ale całe miasto. Dlatego Teby toczy zaraza, zanim ktokolwiek pozna sprawcę, a wyrocznia domaga się nie skruchy, lecz usunięcia zakały z kraju.

Druga różnica dotyczy odkupienia. W „Królu Edypie” nie ma pokuty, która zmazuje winę, ani łaski, która ją przebacza. Edyp może jedynie zniknąć.

Tragedia zamyka się sentencją chóru — jedną z najbardziej gorzkich w literaturze europejskiej:

A więc bacząc na ostatni bytu ludzi kres i dolę,
Śmiertelnika tu żadnego zwać szczęśliwym nie należy

Chrześcijaństwo zmieni tę perspektywę całkowicie: wprowadzi grzech zamiast zmazy, skruchę zamiast hańby i sąd, przed którym intencja ma znaczenie. Dlatego zestawiając Edypa z Makbetem czy Raskolnikowem, nie porównuj większej i mniejszej winy — porównuj dwa różne systemy myślenia o odpowiedzialności.

Jak wykorzystać winę tragiczną w wypracowaniu maturalnym

Antyczna wina tragiczna jest kontekstem uniwersalnym: pasuje do tematów o winie i karze, o odpowiedzialności moralnej, o konflikcie racji, o granicach wolnej woli i o tragizmie jako kategorii. Kilka gotowych ujęć:

  • Odpowiedzialność bez intencji — Edyp dowodzi, że można być winnym czynu, którego się nie chciało popełnić. Kontekst do tematów o granicach usprawiedliwienia.
  • Konflikt tragiczny — Antygona i Kreon pokazują sytuację bez dobrego wyjścia, w której każdy wybór jest przewiną. Kontekst do tematów o wyborach moralnych i sporze racji.
  • Postawa wobec winy — bohaterowie dzielą się na tych, którzy stają wobec własnej winy (Edyp), i tych, którzy przed nią uciekają (Jokasta, Kreon do ostatniej chwili). Kontekst do tematów o odwadze i uczciwości wobec siebie.
  • Pycha jako jedyna wina w pełni zawiniona — hybris Kreona i ostrzeżenia chóru. Kontekst do tematów o władzy i zaślepieniu.
  • Ujęcie porównawcze — zestaw winę nieświadomą (Edyp) ze świadomą (Makbet, Raskolnikow), by pokazać ewolucję motywu od fatum do sumienia.

Wskazówka redakcyjna: nie pisz, że Edypa ukarali bogowie za zabójstwo ojca. To nieprawda i egzaminator to wyłapie. Bogowie przepowiedzieli, ludzie próbowali temu zapobiec, a karę wymierzył sobie sam Edyp. Precyzja w tym punkcie odróżnia pracę zrozumianą od odtworzonej ze streszczenia.

Podsumowanie

Wina tragiczna w antyku ma trzy postacie i warto trzymać je osobno. Pierwsza to wina Edypa: obiektywna, popełniona nieświadomie, ustanowiona przez fatum i niemożliwa do uniknięcia — a mimo to niezaprzeczona przez bohatera, który sam wykonuje na sobie wyrok. Druga to wina Antygony: wynikająca z konfliktu dwóch praw, z których żadnego nie można złamać bezkarnie, i dlatego określona przez samą bohaterkę oksymoronem świętej zbrodni. Trzecia to wina Kreona: hybris władcy, który miał czas na zmianę zdania i zmarnował go, aż kara dosięgła nie jego, lecz jego bliskich.

Łączy je przekonanie, które Sofokles powtarza w obu tragediach: życia nie da się przejść bez winy. Antyk nie proponuje na to lekarstwa — ani pokuty, ani przebaczenia. Proponuje coś skromniejszego i trwalszego: godność człowieka, który patrzy na własną winę bez wykrętu. Edyp, wybijając sobie oczy, właśnie po to je traci, żeby wreszcie zobaczyć.

Sprawdź swoją znajomość motywu winy i kary w zadaniach maturalnych z języka polskiego: matury-online.pl/zadania/polski/motyw-winy-i-kary.