Motyw wojny i gniewu w „Iliadzie”
Spis treści (11)
- 1. Gniew jest tematem, nie tłem — o czym mówi pierwszy wers
- 2. Łańcuch gniewu — od kapłana Chryzesa do namiotu Achillesa
- 3. „Niezgoda szalona” — jak Homer nadaje wojnie twarz
- 4. Anatomia bitwy — dlaczego Homer opisuje wojnę jak rzemiosło
- 5. „Za co czci nas likijska kraina?” — wojna jako zawarta umowa
- 6. „Jako się liście rodzi” — druga odpowiedź na to samo pytanie
- 7. Gdy gniew wypiera litość — scena z Adrastem
- 8. Świat pokoju jako miara wojny — porównania homeryckie
- 9. Codzienność wojny — jedzenie, trupy i brak czasu na żałobę
- 10. Gniew złożony — jedyne rozwiązanie, jakie zna epos
- 11. Motyw wojny i gniewu na maturze — jak o tym pisać
W szkolnym omówieniu „Iliady” wojna bywa traktowana jak dekoracja, a gniew — jak wada charakteru głównego bohatera. Obie rzeczy są odwrotnie. Wojna nie jest tłem akcji, tylko jej jedynym środowiskiem: w świecie przedstawionym eposu nie ma ani jednej sceny, do której wojna nie sięga, łącznie ze sceną, w której matka podaje synowi wino, a on odmawia, bo ma ręce we krwi. Gniew z kolei nie jest cechą Achillesa. Jest siłą, która krąży po całym poemacie, przechodzi z rąk do rąk i porusza fabułę dokładnie tak, jak w innych utworach porusza ją intryga.
Ten artykuł czyta oba motywy razem, bo Homer je splata: każdy wybuch gniewu wytwarza więcej wojny, a wojna z kolei produkuje kolejne powody do gniewu. Zamknięcie tego obiegu okazuje się trudniejsze niż wygranie bitwy — i właśnie na tym, a nie na zdobyciu Troi, kończy się epos.
Gniew jest tematem, nie tłem — o czym mówi pierwszy wers
Grecki oryginał zaczyna się od słowa <em>menis</em>, „gniew”, i to ono jest właściwym tematem utworu. Homer nie zapowiada opowieści o wojnie trojańskiej ani o upadku miasta. Zapowiada opowieść o jednym afekcie i od razu podaje jego cenę — nie w kategoriach moralnych, lecz rachunkowych, przez liczbę ciał.
Skutki gniewu w inwokacji:
Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu, A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu Walające się trupy rycerskie wśród pola:
Warto zauważyć, czym Homer mierzy gniew: brakiem pogrzebu. To nie jest ozdobnik. Ciało pozbawione obrzędu wraca w eposie jako motyw obsesyjny — zwłoki Patroklosa, zwłoki Sarpedona, wleczone zwłoki Hektora. Ostatnia księga przynosi pogrzeb Hektora i tym samym odwraca zapowiedź z wersu czwartego. Motyw gniewu ma więc w „Iliadzie” domknięcie kompozycyjne: zaczyna się od trupów oddanych psom, kończy stosem pogrzebowym wroga.
Łańcuch gniewu — od kapłana Chryzesa do namiotu Achillesa
Najciekawsza rzecz w pierwszej księdze to nie kłótnia o brankę, lecz sposób, w jaki gniew jest przekazywany dalej. Zaczyna go nie bohater, tylko kapłan, który przychodzi wykupić córkę. Agamemnon odprawia go brutalnie, choć wojsko jest po stronie starca. Uraza wędruje: od poniżonego kapłana do boga, od boga do wojska, od wojska z powrotem do króla, a od króla do Achillesa.
Agamemnon do Chryzesa:
Znidź, naprzykrzony starcze, z oczu moich pręcej, Nie waż bawić się dłużej ani wracać więcej!
Odpowiedź Apollina:
Gniewny na króla, wojsku straszną klęskę zadał, Rozszerzył mór w obozie, codziennie lud padał; Mścił się, że był zelżony jego kapłan święty.
Zwróć uwagę na mechanizm: Apollo jest gniewny na króla, ale zabija szeregowych. Tak samo zadziała gniew Achillesa — obrażony na Agamemnona, wycofa się z walki i pozwoli ginąć własnym towarzyszom. Gniew w „Iliadzie” nigdy nie trafia w adresata. Zawsze spada o poziom niżej, na tych, którzy nie mieli udziału w sporze. To jest pierwsza i najostrzejsza teza Homera o wojnie: cierpią w niej nie ci, którzy ją wywołali.
„Niezgoda szalona” — jak Homer nadaje wojnie twarz
W księdze czwartej, w momencie zerwania rozejmu, Homer wprowadza galerię personifikacji. Nie są to alegorie w późniejszym rozumieniu — to figury pokazujące, że wojna raz rozpoczęta przestaje podlegać czyjejkolwiek decyzji.
Eris, czyli Niezgoda, wkracza na pole:
Wszędzie Bojaźń i Popłoch, Niezgoda szalona, Co nigdy krwi niesyta, za wojnami dyszy, Sroga siostra, srogiemu bratu towarzyszy: Mała ona w początkach, wnet w górę się wzbije, Nogami depce ziemię, głowę w niebie kryje;
Kluczowe są dwa wersy o wzroście. Niezgoda jest „mała w początkach” — czyli konflikt zaczyna się od drobiazgu, od jednej odprawionej prośby, od jednej zabranej branki. Potem rośnie tak, że nie mieści się między ziemią a niebem. Homer opisuje eskalację siedemset lat przed powstaniem pojęcia eskalacji. Ares, „srogi brat”, jest w tym obrazie tylko towarzyszem; pierwszeństwo ma Niezgoda, bo to spór, nie bitwa, jest właściwym początkiem wojny.
Anatomia bitwy — dlaczego Homer opisuje wojnę jak rzemiosło
Sceny bitewne „Iliady” są zaskakująco techniczne. Homer notuje, którędy przeszedł grot, jaka kość pękła, w którą stronę upadło ciało. Ta precyzja nie jest okrucieństwem dla efektu — jest formą szacunku dla umierających, którzy w innym eposie byliby bezimiennym tłem.
Starcie dwóch szyków:
Wnet się z puklerzem puklerz, dzida miesza z dzidą, Siła walczy na siłę, tarcza trze się z tarczą, Zgiełk się szerzy, pociski na powietrzu warczą, Krzyczą zwycięzcy, smutnie jęczą zwyciężeni, Ziemia płynie od krwawych rozmiękła strumieni.
Składnia tego fragmentu jest lustrzana: puklerz z puklerzem, dzida z dzidą, siła z siłą, tarcza z tarczą. Symetria zdania odwzorowuje symetrię stron. A gdy pojawia się różnica — „Krzyczą zwycięzcy, smutnie jęczą zwyciężeni” — obie połowy mieszczą się w jednym wersie, na równych prawach. Homer nie kibicuje. Grek i Trojanin mają w jego opisie identyczne ciało, identyczny strach i identyczną matkę, która się o nich dowie.
„Za co czci nas likijska kraina?” — wojna jako zawarta umowa
Najważniejsza wypowiedź o sensie wojny nie należy w „Iliadzie” ani do Achillesa, ani do Hektora, lecz do sojusznika Trojan, Likijczyka Sarpedona. W dwunastej księdze, ruszając na mur grecki, tłumaczy przyjacielowi Glaukowi, dlaczego właściwie mają iść pierwsi.
Sarpedon do Glauka o przywilejach wodza:
Za co czci nas jak bogów likijska kraina? Za co na ucztach zawsze pierwsze miejsce nasze? Lepsza część na biesiadach? Większe z winem czasze?
To jest opis kontraktu, a nie porywu serca. Ziemia nad Ksantem, wino, pierwsze miejsce przy stole — wszystko to jest zaliczką, którą wódz spłaca stawaniem w pierwszym szeregu. Etos rycerski zostaje tu przedstawiony jako system wymiany: przywilej za ryzyko. Uczeń, który napisze, że bohaterowie „Iliady” walczą z miłości do ojczyzny, minie się z tekstem — o obronie ojczyzny mówi Hektor, ale Sarpedon mówi o rachunku.
Dlaczego jednak w ogóle warto ryzykować:
Gdybym wiedział, że jeśli strzec będziem się broni, Starość nas nie nachyli, śmierć nas nie dogoni, Ani sam do szlachetnej spieszyłbym kurzawy, Ani ciebie do pięknej zachęcałbym sławy.
To zdanie odwraca potoczne wyobrażenie o greckim heroizmie. Sarpedon nie mówi, że gardzi życiem. Mówi, że gdyby życie było nieskończone, walka nie miałaby najmniejszego sensu. Sława — kleos — jest wynalazkiem śmiertelnych i jedyną formą trwania, jaką znają. Wniosek: „Pójdźmy walczyć” nie wynika z pogardy dla śmierci, tylko z jej nieuchronności.
„Jako się liście rodzi” — druga odpowiedź na to samo pytanie
Ten sam Glauk, gdy w szóstej księdze spotyka na polu Diomedesa, wygłasza najsłynniejsze porównanie eposu — i wyciąga z kruchości życia wniosek dokładnie odwrotny niż Sarpedon.
Glauk zapytany o ród:
Jako się liście rodzi, tak i ludzkie plemię; Jako wiatr liście wstrząsa, okrywa nim ziemię, A inne, w czasie wiosny, drzewo się przybiera: Jedno plemię się rodzi, a drugie wymiera.
Jeśli pokolenia są jak liście, imię wojownika nic nie znaczy — a mimo to Glauk natychmiast recytuje kilkadziesiąt wersów genealogii. Ta sprzeczność jest w eposie celowa i bardzo nowoczesna. Bohater homerycki wie, że jest liściem, i właśnie dlatego musi mówić, czyim jest synem. Wojna daje mu jedyne narzędzie, którym może to zaznaczyć — i zarazem jest tym, co go z drzewa strąca.
Gdy gniew wypiera litość — scena z Adrastem
Najbardziej niewygodna scena wojenna „Iliady” trwa niecałe czterdzieści wersów i nie ma w niej żadnego z głównych bohaterów. Trojanin Adrastos wypada z wozu i błaga Menelaosa o życie.
Adrastos u nóg Menelaosa:
Weź mnie żywym, Atrydo, cofnij wyrok srogi,
Menelaos się waha i już każe odprowadzić jeńca. Wtedy nadbiega Agamemnon.
Agamemnon do brata:
Niechaj zdrajcy trupami naszą legną dzidą, Niech dzieci z łona matek na łup śmierci idą, Niech z hańbą, bez pogrzebu, wyginą Trojanie, I niechaj po nich nawet śladu nie zostanie!
Homer komentuje to jednym półwersem: Agamemnon „odmienił brata: już gniewem oddycha”. Litość zostaje wyparta w kilka sekund, przez sam kontakt z cudzą wściekłością — gniew jest w eposie zaraźliwy. Zaraz potem Nestor doradza, by nie tracić czasu na zdzieranie zbroi z zabitych, bo łupy można zebrać po bitwie. Wojna okazuje się w tym miejscu przedsięwzięciem czysto ekonomicznym, a formuła „niech dzieci z łona matek na łup śmierci idą” — tym, czym jest: zapowiedzią rzezi ludności cywilnej, wygłoszoną przez wodza strony, której epos wcale nie ustawia po stronie zła.
Świat pokoju jako miara wojny — porównania homeryckie
Porównania homeryckie są zwykle omawiane jako cecha gatunku. Warto jednak zobaczyć, po co Homer ich używa w scenach bitewnych: każde z nich przenosi czytelnika na chwilę do świata, w którym wojny nie ma. Bitwa jest opisywana przez żniwa, pasterzy, stada owiec, dojenie mleka i niemowlęta.
Atena osłania Menelaosa przed strzałą:
A jak matka z śpiącego dziecka muchę zgania, Tak ona grot odpędza i ciebie zasłania.
Efekt jest podwójny. Z jednej strony obraz oswaja przemoc, z drugiej — bezlitośnie ją mierzy. Cały świat, którego ci ludzie nie zobaczą, mieści się w takim dwuwersie. Najostrzejszy przykład tej techniki Homer stosuje wobec tego samego porównania dwa razy. Najpierw obrazem much nad wiadrem mleka opisuje gromadzące się wojsko greckie. Potem, w szesnastej księdze, wraca do niego przy zwłokach Sarpedona.
Walka nad ciałem Sarpedona:
Ile się much uwija latem w tej godzinie, Gdy słodkim pasterz mlekiem napełnia naczynie, Tyle przy Sarpedonie rycerzów się tłoczy.
Stan ciała, o które toczy się bój:
Tak były Sarpedona zmienione ostatki, Iżby go własnej oko nie poznało matki: Od głowy do stóp groty i piaskiem okryty.
Powtórzenie tego samego, sielankowego obrazu przy defiladzie i przy okaleczonym trupie nie jest przypadkiem oralnej formuły. To najkrótsza definicja wojny, jaką „Iliada” podaje: to, co zaczyna się jak letnie brzęczenie nad mlekiem, kończy się ciałem, którego nie rozpozna własna matka.
Codzienność wojny — jedzenie, trupy i brak czasu na żałobę
W dziewiętnastej księdze, tuż przed powrotem Achillesa do walki, epos schodzi do poziomu, na którym heroizm w ogóle nie występuje. Odyseusz przekonuje, że wojsko musi najpierw zjeść, bo głodny człowiek nie dotrwa do zachodu słońca. Achilles odmawia — nie chce jeść, dopóki nie pomści przyjaciela.
Achilles odrzuca posiłek:
Nie łaknę, tylko rzezi, jęków i posoki.
Odyseusz o rachunku strat:
Codziennie śmierć rycerzów obala pomostem: I kiedyż byśmy wreszcie łzy z oczu otarli?
To pytanie retoryczne jest jednym z najbardziej gorzkich zdań eposu. Odyseusz nie mówi, że żałoba jest niepotrzebna — mówi, że przy takiej liczbie zabitych na żałobę po prostu nie starcza doby. Jego wniosek jest chłodny: opłakiwać przez jeden dzień, potem jeść i wracać do szeregu. Wojna nie tylko zabija; ona racjonuje uczucia, które powinny po zabitych zostać. To najbardziej antyheroiczny fragment „Iliady” i zarazem ten, który najlepiej tłumaczy, dlaczego gniew Achillesa jest w tym świecie luksusem — na cudzą wściekłość mogą sobie pozwolić tylko ci, którym wolno nie walczyć.
Gniew złożony — jedyne rozwiązanie, jakie zna epos
Achilles nie zostaje przekonany argumentem. W dziewiątej księdze odrzuca poselstwo z darami, a wraca do walki dopiero po śmierci Patroklosa — czyli wtedy, gdy jego gniew zmienia adresata. Formalne pojednanie z Agamemnonem przychodzi bez emocji, prawie jak czynność urzędowa, i zawiera zdanie, którego bohater nie wypowiedziałby w pierwszej księdze.
Achilles o skutkach własnego uporu:
Nie okryłyby ziemi tylu Greków ciała Przez czas, gdy w sercu moim zapalczywość trwała.
Ale to jeszcze nie koniec motywu. Po pojednaniu przychodzi najgorsza faza gniewu: bezczeszczenie zwłok Hektora. Wściekłość wygasa dopiero w dwudziestej czwartej księdze, w namiocie, gdzie ojciec zabitego i jego zabójca płaczą — każdy nad kimś innym. Achilles nie wybacza Priamowi. Rozpoznaje w nim wspólny los.
Achilles do Priama:
Lecz twoje szczęście w jednej nie trzyma się mierze: Wre bój przy murach miasta, giną wam rycerze.
Konkluzja, do której dochodzi:
Znoś więc! Żaden od nędzy nie wyjęty człowiek, Przytłum w sercu boleści i otrzyj łzy z powiek,
To jest odpowiedź „Iliady” na pytanie o wyjście z wojny — i jest ona zaskakująco skromna. Gniewu nie pokonuje zwycięstwo, sprawiedliwość ani interwencja bogów. Wygasza go świadomość, że przeciwnik traci to samo co ja. Homer nie proponuje pokoju, bo Troja i tak padnie. Proponuje coś mniejszego i trudniejszego: jedną noc, w której dwaj wrogowie jedzą wspólny posiłek i patrzą na siebie z podziwem.
Motyw wojny i gniewu na maturze — jak o tym pisać
Temat wraca w zadaniach o etosie rycerskim, o afekcie jako sile napędowej fabuły oraz w wypracowaniach porównawczych o obrazie wojny w literaturze. Najczęstszy błąd to teza, że „Iliada” gloryfikuje wojnę — łatwa do obalenia scenami Adrasta, Sarpedona i mowy Odyseusza. Drugi błąd to teza odwrotna, że epos wojnę potępia. Homer robi rzecz trudniejszą: pokazuje jej pełną cenę, nie odbierając walczącym godności.
- Gniew jest w eposie przechodni — biegnie od Chryzesa przez Apollina i Agamemnona do Achillesa, a uderza zawsze w tych, którzy nie brali udziału w sporze.
- Wojna ma w „Iliadzie” własną dynamikę: Niezgoda jest „mała w początkach”, a potem sięga głową nieba — to obraz eskalacji, nie decyzji.
- Etos rycerski Sarpedona jest kontraktem (przywilej za pierwszy szereg), a nie porywem patriotyzmu; motywacją ostateczną jest śmiertelność, nie pogarda dla życia.
- Porównania homeryckie wprowadzają do bitwy świat pokoju — ten sam obraz much nad mlekiem opisuje defiladę wojska i walkę nad okaleczonym ciałem.
- Homer nie przyznaje racji żadnej ze stron: zwycięzcy i zwyciężeni mieszczą się u niego w jednym wersie.
- Gniew wygasa nie przez zwycięstwo, lecz przez rozpoznanie wspólnego losu — dlatego epos kończy się pogrzebem przeciwnika, a nie zdobyciem miasta.
Dobrym kontekstem porównawczym są utwory, które podobnie rozdzielają heroizm od gloryfikacji przemocy: „Antygona” Sofoklesa (cena zwycięstwa i zakaz pogrzebu), „Pan Tadeusz” jako epos narodowy przenoszący wzorzec homerycki w inne realia oraz polska poezja czasu wojny, dla której gniew i sława przestają być wartościami oczywistymi. Zestawienie mowy Sarpedona z dowolnym tekstem XX-wiecznym daje gotową oś wypracowania o tym, co się stało z pojęciem sławy wojennej.
Chcesz sprawdzić, jak ten materiał wygląda w zadaniach maturalnych? Zobacz zestaw ćwiczeń: https://matury-online.pl/zadania/polski/iliada?from=maturapolski