MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Iliada jako epos — cechy gatunku

Spis treści (10)

Kiedy uczysz się cech eposu, uczysz się właściwie streszczenia „Iliady". Kolejność była odwrotna, niż sugeruje szkolna definicja: najpierw powstał poemat, a dopiero potem — przez kilkanaście stuleci — wyprowadzano z niego normę gatunku. Wergiliusz pisał „Eneidę" z „Iliadą" na biurku, Mickiewicz zaczynał „Pana Tadeusza" inwokacją, bo tak zaczyna się epos, a epos zaczyna się tak, bo tak zaczął Homer. Dlatego wszystkie wyliczanki („inwokacja, heksametr, porównanie homeryckie, epitet stały") mają w tym jednym tekście swoje źródło, a nie ilustrację.

Poniżej każda cecha gatunku jest pokazana na konkretnym miejscu tekstu — w przekładzie Franciszka Ksawerego Dmochowskiego, tym samym, z którego korzystają podręczniki. Warto od razu zapamiętać jedną rzecz, do której wrócimy na końcu: część cech oryginału w polskim przekładzie nie istnieje, a część istnieje w innej postaci. To wiedza, która na maturze ratuje przed łatwą wpadką w zadaniu o wersyfikację.

Inwokacja — pierwsze słowo eposu jest jego tematem

Epos nie zaczyna się od opowiadania, tylko od prośby. Podmiot mówiący oświadcza, że sam nie da rady — i oddaje głos bóstwu. To nie ozdobnik, tylko deklaracja statusu: opowieść, która nadchodzi, nie jest wymysłem poety, jest wiedzą przekazaną z góry. W dziesięciu pierwszych wersach Homer robi jeszcze trzy rzeczy naraz.

Otwarcie Księgi I:

Gniew Achilla, bogini, głoś, obfity w szkody, Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody, Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu, A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu Walające się trupy rycerskie wśród pola: Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola

Po pierwsze: tematem poematu nie jest wojna trojańska, tylko gniew jednego człowieka. Słowo „gniew" pada jako pierwsze i wyznacza granice utworu — dlatego w „Iliadzie" nie ma ani porwania Heleny, ani konia trojańskiego. Po drugie: zakończenie zostaje zdradzone od razu („Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola"). Epos nie buduje napięcia na pytaniu „co się stanie", tylko na pytaniu „jak to się stanie". Po trzecie: pierwszy obraz to nie chwała, lecz trupy bez pogrzebu — i tym samym obrazem, pogrzebem, poemat się zamknie.

Zaraz potem pojawia się druga konwencja: narrator zadaje pytanie i sam sobie odpowiada, jakby prowadził dialog z bóstwem, które właśnie wezwał.

Od kogóż tej niezgody pożar zapalony? Od Feba, co go Kronid z pięknej miał Latony.

In medias res — dlaczego akcja rusza w dziesiątym roku wojny

Zasada „w środek rzeczy" oznacza, że epos wchodzi w akcję w momencie kryzysu, a nie na jej początku. „Iliada" zaczyna się od zdarzenia pozornie drugorzędnego: kapłan Chryzes przychodzi pod greckie okręty wykupić córkę, Agamemnon go poniża, Apollo zsyła na obóz zarazę. Wojna trwa od dziewięciu lat, ale wszystko, co było wcześniej, dociera do nas okrężnie — we wspomnieniach bohaterów, w przechwałkach starego Nestora, w opowieściach bogów.

Korzyść jest podwójna. Widz od pierwszej sceny ogląda konflikt, a nie ekspozycję. I dostaje wojnę zredukowaną do skali jednego sporu o zdobycz — co pozwala Homerowi opowiedzieć dziesięć lat przez pięćdziesiąt kilka dni. Prehistoria nie znika, tylko zmienia funkcję: przestaje być fabułą, staje się tłem, które bohaterowie przywołują, gdy chcą coś udowodnić.

Porównanie homeryckie — obrazek, który wymyka się porównaniu

Zwykłe porównanie zestawia dwie rzeczy i kończy się. Porównanie homeryckie rozrasta się w samodzielną scenkę, która żyje własnym życiem i ma szczegóły nikomu niepotrzebne z punktu widzenia zestawienia. Najlepszy dowód: w porównaniu Diomedesa do lwa najciekawszą postacią jest pasterz, którego w bitwie pod Troją nie ma i być nie może.

Diomedes wpada na szyki trojańskie (Księga V):

Jak lew, kiedy go pasterz pilnujący trzody Rani, wpadającego do owiec zagrody, Tym bardziej się rozjada, grzywa mu się jeży; Nie odpiera go pasterz, lecz do chaty bieży, A owce przelęknione cisną się gromadą, Potrącają się, jedne na drugich się kładą; Niosąc zdobycz, wysokie lew przesadza płoty: Tak Diomed się rzuca na trojańskie roty

Porównywana jest jedna cecha — furia rannego drapieżnika. Ale pasterz ucieka do chaty, owce przewracają się jedna przez drugą, lew przesadza płot ze zdobyczą w pysku. To osobna, wiejska nowela wciśnięta w opis rzezi. Ma trzy funkcje. Zatrzymuje bitwę, dając słuchaczowi oddech. Wprowadza do świata wojny świat pokoju — gospodarstwo, trzodę, żniwa — którego bohaterowie „Iliady" nie zobaczą już nigdy. I podnosi zwykłego wojownika do rangi zjawiska przyrody.

Drugi biegun tej techniki to porównania, w których armia przestaje być zbiorem ludzi i staje się żywiołem albo pracą rolnika.

Jak gdy wieją rolnicy, czyste ziarnka ciska Demeter, a plewami bielą się klepiska: Tak lud achajski cały kurzem był okryty, Który konie twardymi wzruszały kopyty.

Kurz nad polem bitwy porównany do plew nad klepiskiem — i nagle bitwa jest młócką, a ludzie ziarnem. Homer nie komentuje tego ani słowem. Cała ocena wojny siedzi w wyborze obrazu.

Epitet stały — pamięć, która musi wystarczyć na dwadzieścia cztery księgi

Epitet stały to przymiotnik przyrośnięty do postaci lub zjawiska niezależnie od sytuacji: Achilles jest szybki także wtedy, gdy siedzi w namiocie, a Jutrzenka wstaje na różanym tronie przy każdym wschodzie słońca. Genezy szukaj nie w stylistyce, tylko w technice wykonania. „Iliada" była recytowana z pamięci; gotowe, metrycznie dopasowane formuły są dla wykonawcy tym, czym dla muzyka wyuczone przebiegi palców — pozwalają improwizować, mając pod ręką sprawdzony materiał.

A Palladzie Achilles mówi prędkonogi:
Aż się Jutrzenka wzniesie na różanym tronie.

Tu jednak potrzebna jest ostrożność, o której rzadko mówi się w szkole. W polszczyźnie Dmochowskiego system formuł w dużej mierze się rozsypał, bo tłumacz musiał rymować. „Prędkonogi" przetrwał między innymi dlatego, że rymuje się ze słowem kończącym poprzedni wers („gniew uhamuj srogi"). W oryginale epitet wracał, bo pasował do miejsca w wersie; w przekładzie wraca wtedy, kiedy pasuje do rymu. Jeśli w wypracowaniu piszesz o epitetach stałych, bezpieczniej powołać się na samą zasadę i podać dwa–trzy przykłady, niż twierdzić, że w polskim tekście występują one równie regularnie jak u Homera.

Retardacja i tarcza Achillesa — opóźnienie, które jest sensem

Retardacja to celowe hamowanie akcji w chwili największego napięcia. „Iliada" zawiera najsłynniejszy przykład w literaturze europejskiej. Patroklos nie żyje, Achilles po raz pierwszy od Księgi I chce wrócić do walki, czytelnik czeka na starcie z Hektorem — a Homer zatrzymuje wszystko i przez kilkaset wersów opisuje, jak Hefajstos wykuwa nową zbroję.

Wielki i tęgi puklerz boski sztukmistrz robi: Złoty obwód okręgi troistymi zdobi, Srebrzysty wiąże rzemień. Pięć blach w kupę bije, A na powierzchni cuda swojej sztuki ryje.

Ten opis — ekfraza, czyli literacki opis dzieła sztuki — nie jest dygresją. Na tarczy Hefajstos umieszcza ziemię, niebo, ocean, słońce, księżyc i gwiazdozbiory, a potem dwa miasta: jedno w czasie pokoju, drugie w czasie oblężenia.

Ryje także dwa miasta długo nieśmiertelne, Jedno wyraża śluby i gody weselne:

W mieście pokoju odbywa się wesele przy pochodniach i — co ciekawsze — rozprawa sądowa, w której starcy rozstrzygają spór o zapłatę za zabójstwo.

W tymże mieście na rynku liczny lud się tłoczy, Między dwoma mężami żwawy spór się toczy O zabójstwa zapłatę.

To jest odpowiedź na pytanie, po co retardacja. Achilles ma za chwilę wejść w bitwę, z której nie wróci — i dostaje na ramię obraz świata, który dla niego jest już zamknięty: wesela, sądu, żniw, tańca. Opóźnienie buduje napięcie, ale przy okazji przemyca skalę gatunku: epos rości sobie prawo do przedstawienia całości świata, nie tylko jednej intrygi. Tarcza jest miniaturą tej ambicji.

Katalog okrętów i druga inwokacja — epicka wszechwiedza z zastrzeżeniem

W Księdze II Homer wylicza greckie kontyngenty: wodzów, miasta, liczbę okrętów. Katalog to element gatunku — epos jest także spisem, rejestrem wspólnoty, dla której był wykonywany. Zanim jednak poeta go rozpocznie, wzywa Muzy po raz drugi i robi coś zaskakującego: przyznaje się do niewiedzy.

Mówcie Muzy, niebieskie co trzymacie domy, Wy boginie, wasz umysł wszystkiego wiadomy, My nic nie wiem, nas ledwie czczy odgłos dosięże;
Bo wszystkich nie wyliczę, ni ludzi, ni szyków Chociażbym miał ust dziesięć i dziesięć języków, I głos nieprzełamany i piersi miedziane:

Formuła skromności działa dokładnie odwrotnie, niż mówi jej treść. Poeta oświadcza, że ludzka pamięć sięga tylko „czczego odgłosu" — i natychmiast wygłasza listę setek nazw. Skoro sam by tego nie spamiętał, znaczy, że mówi przez niego bogini. Wszechwiedza narratora eposu nie jest więc jego własną kompetencją; jest pożyczona, i epos nigdy nie pozwala o tym zapomnieć.

Narrator eposu — dystans, który nie jest obojętnością

Narrator „Iliady" jest trzecioosobowy, wszechwiedzący i konsekwentnie ukryty: nie mówi o sobie, nie ocenia wprost, nie zwraca się do czytelnika. Wchodzi na naradę bogów i do myśli umierającego, ale nie przyznaje racji żadnej ze stron — co jest ewenementem, bo poemat powstał w kulturze greckiej, a najpiękniej przedstawionym bohaterem jest Trojanin Hektor. Ten obiektywizm to jedna z twardszych cech gatunku i najczęściej mylona z brakiem emocji.

Emocje są, tylko schowane w kompozycji i w porównaniach. Kiedy szyk grecki wytrzymuje natarcie, narrator sięga po obraz skały, o którą rozbijają się wiatry i fale.

Jak kiedy szturm przypuszczą do nadbrzeżnej skały I wiatry rozhukane i spienione wały Ona ich gniew silnymi wstrzymuje ramiony: Tak szyk grecki na miejscu stoi niewzruszony

Przez cały poemat to samo źródło obrazowania: morze, stada, drzewa, pola, rzemiosło. Narrator eposu nie mówi „wojna jest okrutna", ale świat, do którego nieustannie porównuje wojnę, jest światem pokoju. Styl podniosły — patos, rozbudowana składnia, uroczyste apostrofy — dopełnia całości i sprawia, że nawet zwykły cios dzidą brzmi jak wydarzenie kosmiczne.

Heksametr a polski trzynastozgłoskowiec — czego nie słychać w przekładzie

Oryginał został napisany heksametrem daktylicznym: sześciostopowym wersem opartym na iloczasie, czyli na przemianie sylab długich i krótkich, bez rymów. Polszczyzna iloczasu nie ma, więc dosłowne odwzorowanie heksametru brzmi w niej sztucznie. Dmochowski wybrał rozwiązanie klasycystyczne: rymowany trzynastozgłoskowiec ze średniówką po siódmej sylabie, parzysto rymowany — wers, którym pisano wtedy polskie poematy.

Konsekwencje są odczuwalne w każdym cytowanym wyżej fragmencie. Przekład rymuje, oryginał nie rymował. Przekład zmienia liczbę wersów, więc numeracja bywa umowna. I przekład brzmi jak oświeceniowy poemat bohaterski, bo powstał w epoce, która widziała w Homerze wzór klasycznej harmonii. Praktyczny wniosek maturalny: cytuj śmiało, ale opisując wersyfikację, rozdzielaj to, co Homerowe (heksametr, brak rymu), od tego, co polskie (trzynastozgłoskowiec, rymy parzyste).

Kompozycja klamrowa — od gniewu do pogrzebu

Najmocniejszym argumentem za tym, że „Iliada" jest utworem skomponowanym, a nie zbiorem pieśni sklejonych przypadkiem, jest jej symetria. W Księdze I stary kapłan przychodzi do wodza Greków z okupem, prosząc o wydanie córki, i zostaje wypędzony. W Księdze XXIV stary król przychodzi do namiotu Achillesa z okupem, prosząc o wydanie ciała syna — i tym razem prośba zostaje spełniona. Ten sam układ: starzec, dary, błaganie o kogoś bliskiego. Odwrotny wynik.

Poemat, który zaczął się od słowa „gniew" i od trupów pozbawionych pogrzebu, kończy się pogrzebem — i to pogrzebem wroga, urządzonym dzięki zgodzie tego, który wroga zabił.

Tak kiedy rycerzowi grobowiec wynieśli, Do królewskiego domu gromadnie się ześli; Świetną ucztę ludowi dał Pryjam w swym dworze: Ten był obchód pogrzebny po wielkim Hektorze.

Ostatnie słowo eposu o gniewie Achillesa to imię Hektora. Zapowiedź z inwokacji zostaje spełniona co do joty, a jednocześnie odwrócona: obietnica ciał wydanych psom kończy się obrzędem, który przywraca zmarłemu godność. Klamra kompozycyjna nie jest tu chwytem formalnym, tylko nośnikiem sensu.

Cechy eposu — jak to wykorzystać na maturze

Zadania z „Iliady" najczęściej sprawdzają nie samą znajomość terminu, lecz umiejętność wskazania go w podanym fragmencie. Warto mieć w głowie listę razem z sygnałem rozpoznawczym:

  • inwokacja — apostrofa do bóstwa i zapowiedź tematu na samym początku utworu
  • in medias res — akcja rusza w punkcie kryzysu, prehistoria dochodzi we wspomnieniach
  • porównanie homeryckie — drugi człon rozrasta się w samodzielną scenkę z własnymi szczegółami
  • epitet stały — określenie przyrośnięte do postaci niezależnie od sytuacji
  • retardacja — opis lub epizod hamujący akcję w chwili największego napięcia
  • ekfraza — literacki opis dzieła sztuki, wzorcowo: tarcza Achillesa
  • katalog — rejestr wodzów, wojsk i okrętów jako element budowy eposu
  • narrator wszechwiedzący i obiektywny — nie ujawnia się i nie przyznaje racji żadnej ze stron
  • styl podniosły — patos, rozbudowana składnia, uroczyste apostrofy
  • heksametr — wers oryginału; w przekładzie Dmochowskiego rymowany trzynastozgłoskowiec
  • kompozycja klamrowa — powtórzenie sytuacji z początku w odwróconym wyniku

Ta sama lista jest kluczem do najczęstszego kontekstu, o który pyta matura: „Pana Tadeusza" jako eposu narodowego. Mickiewicz przejmuje inwokację, porównania rozbudowane, katalogi (grzybobranie, uczta, koncert), styl podniosły zestawiony z materiałem codziennym — i właśnie z tego zestawienia buduje efekt. Wykazanie, że „Pan Tadeusz" jest eposem, sprowadza się w praktyce do wskazania w nim tych chwytów, które pierwszy raz zadziałały w „Iliadzie".

Chcesz sprawdzić, czy rozpoznajesz cechy eposu w nieznanym fragmencie? Zadania maturalne z „Iliady" znajdziesz na matury-online.pl.