Doktor Bernard Rieux — charakterystyka postaci z cytatami
Spis treści (9)
- 1. Wygląd zewnętrzny — portret z notatek Tarrou
- 2. Sytuacja osobista — żona, matka, samotność
- 3. Rieux jako lekarz — obowiązek zamiast heroizmu
- 4. Dżuma jako zło — i jak Rieux na nie odpowiada
- 5. Filozofia bez Boga — dialog z Tarrou
- 6. Dialog z ojcem Paneloux — etyka bez transcendencji
- 7. Rieux i Tarrou — przyjaźń w cieniu dżumy
- 8. Rieux jako kronikarz — ukrycie i ujawnienie
- 9. Rieux jako wzorzec etyczny Camusa
Doktor Bernard Rieux jest centralną postacią Dżumy Alberta Camusa — lekarzem, który przez rok walczy z epidemią w algierskim Oranie, jednocześnie będąc kronikarzem opisującym tę walkę. Jego paradoks polega na tym, że przez niemal całą powieść ukrywa swoją tożsamość za bezosobowym głosem narratora, a ujawnia ją dopiero w ostatnim rozdziale. To nie przypadek: Rieux nie jest bohaterem, który pragnie sławy ani uznania. Jest człowiekiem, który robi to, co trzeba — z poczucia obowiązku, bez złudzeń, bez wiary w Boga, bez nadziei na nagrodę.
Wygląd zewnętrzny — portret z notatek Tarrou
Fizyczny opis Rieux nie pochodzi od narratora ani od samego bohatera — pochodzi od Jeana Tarrou, który skrupulatnie zapisuje swoje obserwacje w prywatnych notatkach. Ten zabieg jest celowy: Rieux nie opisuje siebie, bo interesują go inni, nie własna osoba. Tarrou charakteryzuje doktora następująco:
Wygląda na trzydzieści pięć lat. Średniego wzrostu. Mocne ramiona. Twarz niemal kwadratowa. Oczy ciemne i lojalne, ale szczęki wystające. Duży i regularny nos. Czarne włosy obcięte bardzo krótko. Usta łukowate, wargi pełne i niemal zawsze zaciśnięte. Wygląda trochę na sycylijskiego chłopa ze swoją opaloną skórą, czarnym włosem i ubraniami zawsze w ciemnych kolorach, w których jest mu jednak dobrze.
Portret jest uderzająco konkretny: Tarrou widzi człowieka twardego, ziemskiego, z ciałem przyzwyczajonym do pracy. Oczy ciemne i lojalne — to nie przymiotniki poetyckie, to diagnoza charakteru. Rieux nie jest typ intelektualisty ani romantycznego bohatera; jest lekarzem w pełnym sensie słowa, człowiekiem ciała i czynu. Chodzi szybko, jest roztargniony za kierownicą, zapomina cofać kierunkowskaz. Tarrou kwituje całość: wygląda na człowieka zorientowanego w sytuacji.
Sytuacja osobista — żona, matka, samotność
Rieux nie jest bohaterem bez prywatnego życia. Na samym początku powieści, w dniu kiedy zaczyna dostrzegać pierwsze szczury i pierwsze objawy zarazy, żegna żonę — chora od roku, jedzie do uzdrowiska w górach. Pożegnanie opisane jest lapidarne i przejmujące:
Rieux ta twarz trzydziestoletnia, mimo śladów choroby, była wciąż twarzą młodości, może dzięki owemu uśmiechowi, który górował nad resztą.
Przez cały czas trwania epidemii Rieux koresponduje z żoną, czeka na jej powrót i wie, że choroba postępuje. Wiadomość o jej śmierci dociera do niego krótko przed końcem zarazy. Przyjmuje ją ze spokojem, który nie jest obojętnością — jest wynikiem miesięcy codziennego obcowania z cudzą śmiercią. Pani Rieux, matka doktora, towarzyszy mu przez cały rok epidemii: skromna, milcząca, wyrozumiała. Relacja syna i matki jest ciepła, lecz wyrażana bez słów — Camus pokazuje, że bliskość nie zawsze wymaga deklaracji.
Nieobecność żony nie jest pustką narracyjną — jest obecna przez brak. Epidemia zamknęła bramy miasta i Rieux widuje żonę tylko w listach: jej głos w powieści jest niemal milczący, a jednak kształtuje sylwetkę doktora jako człowieka, który kocha, ale nie afiszuje się z miłością. Camus celowo trzyma żonę poza kadrem — jej śmierć, gdy wreszcie nadchodzi wiadomość, uderza przez kontrast. Tyle śmierci wokół, a ta jedna, jedyna, przewraca Rieux na chwilę. Potem wraca do pracy — bo co innego miałby zrobić?
Rieux jako lekarz — obowiązek zamiast heroizmu
Kiedy w Oranie wybucha epidemia, Rieux jest jednym z pierwszych, który stawia jednoznaczną diagnozę: dżuma. Inni lekarze, administracja i kościół zwlekają, łagodzą, szukają kompromisu. Rieux nalega, upomina, organizuje. Nie robi tego z ambicji ani z poczucia misji dziejowej — robi to, bo jest lekarzem i bo widzi, co się dzieje. Camus opisuje tę postawę z chirurgiczną precyzją:
Ci, którzy weszli do formacji sanitarnych, nie mieli tak wielkiej zasługi, wiedzieli bowiem, że była to jedyna rzecz do zrobienia: nie wejść do nich to dopiero byłoby niewiarygodne.
To zdanie — wypowiedziane przez narratora, którym okaże się sam Rieux — jest kluczem do jego etosu. Nie ma w nim pompatyzmu. Walka z dżumą nie jest heroizmem: jest czymś, czego nie można nie robić. Człowiek, który widzi cierpienie i ma narzędzia, by działać, musi działać — to nie zasługa, to minimum człowieczeństwa. Ta postawa wyróżnia Rieux spośród postaci, które wahają się, kalkulują, uciekają lub filozofują.
Codzienność Rieux podczas epidemii to kolejne wizyty, kolejne iniekcje surowicy, kolejne domy, gdzie wzywa go strach rodzin. Pracuje szesnaście godzin na dobę. Widzi, że surowica nie działa wystarczająco dobrze, że wielu z tych, których bada rano, umrze przed wieczorem. A mimo to wstaje i idzie. Nie ma w tym żadnej narracji o powołaniu ani poświęceniu — jest tylko rytm pracy, który staje się jedyną formą sensu dostępną w chaosie zarazy. Rieux nie pyta, czy warto. Pyta tylko: kto następny i co mu jest.
Dżuma jako zło — i jak Rieux na nie odpowiada
Rieux nie gloryfikuje zarazy. Kiedy dziennikarz Rambert sugeruje, że dżuma przynosi jakieś dobre strony — zmusza do myślenia, otwiera oczy — doktor odpowiada bezpośrednio:
Jak wszystkie choroby na tym świecie. Ale to, co odnosi się do wszelkiego zła na tym świecie, odnosi się również do dżumy. Pozwala urosnąć niektórym. Kiedy się jednak widzi biedę i cierpienie, jakie przynosi, trzeba być szaleńcem, ślepcem lub łajdakiem, żeby się na nią zgodzić.
Ta riposata definiuje etyczną pozycję bohatera: Rieux nie szuka filozoficznego uzasadnienia dla cierpienia, nie próbuje je oswajać ani nadawać mu sensu. Cierpienie jest złem i jako takie należy mu się sprzeciw — bez negocjacji, bez poszukiwania wyższego porządku, który by je tłumaczył.
Postawa Rieux wobec zarazy wynika bezpośrednio z filozofii Camusa sformułowanej w Micie Syzyfa (1942). Świat jest absurdalny — nie ma w nim sensu nadanego z zewnątrz. W takim świecie człowiek ma dwa wyjścia: poddać się albo zbuntować się — żyć z pełną świadomością absurdu i mimo to działać. Rieux wybiera bunt. Nie bunt krzykliwy ani bunt ideologa — bunt cichy, wytrwały, zakorzeniony w codziennym geście trzymania igły i słuchania oddechu chorego. Syzyf był szczęśliwy, twierdził Camus; Rieux jest zmęczony, ale wstaje każdego ranka.
Filozofia bez Boga — dialog z Tarrou
W jednej z najbardziej przejmujących scen powieści Tarrou pyta Rieux wprost, czy wierzy w Boga. Doktor odpowiada bez owijania w bawełnę. A kiedy Tarrou dopytuje, dlaczego więc poświęca się tak bardzo — skoro nie ma wiary, nie ma nagrody po śmierci, nie ma metafizycznego wsparcia — Rieux wraca do pytania, co dzieli go od ojca Paneloux:
Nie sądzę. Paneloux jest człowiekiem nauki. Nie dość napatrzył się śmierci i dlatego mówi w imieniu jakiejś prawdy. Ale najskromniejszy ksiądz wiejski, który zajmuje się swoimi parafianami i słyszał oddech umierającego, myśli jak ja. Będzie próbował leczyć z nieszczęścia, zanim zechce wykazać jego doskonałość.
Rieux nie jest antyklerykałem ani nihilistą. Jego pozycja jest precyzyjniejsza: kto naprawdę stał przy umierającym, ten nie filozofuje o wyższym porządku — ten leczy, łagodzi, towarzyszy. Wiara lub jej brak jest tu drugorzędna wobec konkretnego gestu wobec konkretnego człowieka. To etyka obecności i czynu, nie doktryny.
Dialog z ojcem Paneloux — etyka bez transcendencji
Kulminacyjną sceną relacji Rieux-Paneloux jest wspólne czuwanie przy śmierci małego dziecka syna sędziego Othona. Obaj patrzą, jak chłopiec przez godziny kona w konwulsjach. Po śmierci Paneloux mówi, że zrozumiał, czym jest łaska. Rieux, wyczerpany i wstrząśnięty, odpowiada:
Pracujemy razem w imię czegoś, co łączy nas ponad bluźnierstwami i modlitwami. Tylko to jest ważne.
A gdy Paneloux mówi, że Rieux pracuje dla zbawienia człowieka, doktor prostuje:
Zbawienie człowieka to zbyt wielkie słowo dla mnie. Nie idę tak daleko. Interesuje mnie jego zdrowie, przede wszystkim zdrowie.
Rieux redukuje wielkie słowa do konkretu. Zbawienie — zbyt wielkie. Zdrowie — wystarczy. To nie pokora, to precyzja. Camus przez Rieux demonstruje, że etyczna postawa nie wymaga metafizycznego uzasadnienia: wystarczy człowiek, jego codzienne doświadczenie cudzego cierpienia i biedna, straszna miłość do innego człowieka.
Rieux i Tarrou — przyjaźń w cieniu dżumy
Najgłębszą więzią, którą Rieux buduje podczas epidemii, jest przyjaźń z Tarrou. Obaj mężczyźni pracują razem, rozmawiają nocami na płaskich dachach kamienic, a w pewnym momencie razem kąpią się w morzu — jedyna scena wytchnienia w całej powieści. Kiedy Tarrou zapada na dżumę jako jedna z ostatnich ofiar, Rieux czuwa przy nim całą noc. Opisy tej nocy należą do najpiękniejszych i najbardziej wstrząsających w całej literaturze europejskiej XX wieku. Tarrou przegrywa i Rieux — po raz kolejny, po raz który wie trudno policzyć — zostaje z pustymi rękami.
Przyjaźń Rieux i Tarrou jest wyjątkowa, bo obaj mężczyźni mają podobny kompas etyczny, choć dochodzą do niego różnymi drogami: Rieux od zawodu lekarza, Tarrou od traumy — ojciec Tarrou był prokuratorem, domagał się kary śmierci, i Jean jako chłopiec zobaczył egzekucję; od tamtej chwili wiedział, że nie chce być po stronie zabijania w jakiejkolwiek formie. Scena wspólnej kąpieli w morzu to jeden z nielicznych momentów, kiedy obaj wychodzą z ról i są po prostu dwoma mężczyznami cieszącymi się zimną wodą i ciemnością nad nimi — chwila bez dżumy, bez obowiązku, bez straty.
Śmierć Tarrou uderza Rieux inaczej niż śmierci pacjentów. To nie jest zawodowa porażka — to utrata przyjaźni, która zdążyła się zawiązać, ale nie zdążyła w pełni rozkwitnąć. Rieux formułuje to po śmierci przyjaciela z niezwykłą lapidarnością:
Wszystko, co człowiek może wygrać w grze dżumy i życia, to wiedza i pamięć. Może to właśnie Tarrou nazywał wygraniem partii!
Rieux jako kronikarz — ukrycie i ujawnienie
Przez całą powieść narrator mówi o sobie w trzeciej osobie: kronikarz, narrator, świadek. Dopiero w ostatnim rozdziale Camus pozwala na ujawnienie:
Ta kronika dobiega końca. Czas więc, żeby doktor Bernard Rieux wyznał, że jest jej autorem.
Rieux tłumaczy wtedy swój wybór narracyjny: chciał zachować ton obiektywnego świadka, mówić o innych, nie o sobie. Ale wyznaje też głębszy motyw:
stanął śmiało po stronie ofiar i chciał złączyć się z ludźmi, mieszkańcami tego samego miasta, w tym jedynie, co na pewno było im wspólne, to znaczy w miłości, cierpieniu i wygnaniu.
Kronika jest gestem solidarności. Rieux nie pisze, by przejść do historii jako bohater — pisze, bo należy dać świadectwo. Bo każde cierpienie, które zostaje zapisane i pamiętane, jest mniej samotne. To ostateczne uzasadnienie jego etyki: nie Bóg, nie idea, nie nagroda. Pamięć i świadectwo.
Rieux jako kronikarz pełni też funkcję dokumentalisty-sędziego, który stara się być sprawiedliwy wobec każdego z bohaterów: wobec Cottarda, który handluje i kwitnie na epidemii; wobec Ramberta, który próbuje uciec do ukochanej; wobec Granda, który pisze swój wieczny pierwszy rozdział. Rieux nie osądza żadnego z nich pochopnie — sam wie, czym jest potrzeba wyjścia z miasta. Kronika jest aktem pokory: jeden człowiek opisuje to, co widział, i mówi: pamiętajcie. Nie dlatego, że ma pewność sensu. Dlatego, że pamięć jest tym, co zostaje, gdy dżuma pójdzie dalej szukać następnego miasta.
Rieux jako wzorzec etyczny Camusa
Na maturze Rieux pojawia się jako przykład konkretnej postawy filozoficznej: buntu bez złudzeń. Camus odrzuca dwie łatwe odpowiedzi na zło — ucieczkę religijną (Paneloux w pierwszym kazaniu) i oportunizm (Cottard). Rieux reprezentuje trzecią drogę: działanie bez gwarancji sensu, walkę bez pewności zwycięstwa, solidarność z ludźmi nie dlatego, że przynosi nagrodę, lecz dlatego że jest jedyną ludzką odpowiedzią na absurd cierpienia.
Jego wkład w walkę z zarazą jest bezcenny, a jego klęski — śmierć żony, śmierć Tarrou, kolejne przegrane walki z chorobą — nie łamią go, lecz kształtują w człowieka, który wie, czym jest absurd, i trwa mimo wszystko. Jest to bohater, który rozumie, że porażka jest wpisana w ludzką kondycję i że mimo to — a może właśnie dlatego — warto działać. Tę postawę Camus nazywa w swoich esejach buntem: nie rewolucją, nie nihilizmem, ale codziennym, żmudnym, wymagającym powiedzeniem złu: nie.
Chcesz sprawdzić wiedzę o Dżumie na maturze? Zadania z tego tekstu znajdziesz na matury-online.pl — Dżuma.
Rozwiąż test z lektury „Dżuma"
Pytania o bohaterów, motywy i wydarzenia — sprawdź, ile zapamiętałeś z „Dżuma".