Charakterystyka Kostryna z cytatami
Spis treści (7)
Fon Kostryn to jedna z najważniejszych postaci drugoplanowych w „Balladynie” Juliusza Słowackiego, a zarazem najtrzeźwiejszy umysł całego dramatu. Naczelnik straży w zamku Kirkora, niemiecki wygnaniec bez ojczyzny i majątku, staje się kolejno kochankiem Balladyny, jej wspólnikiem w zbrodniach, dowódcą jej wojska i niemal współwładcą. Jego losy splatają się z drogą tytułowej bohaterki do tronu tak ściśle, że trudno tę drogę opisać bez Kostryna. Postać ta uosabia zło zimne i wyrachowane, które kalkuluje, czeka na swoją chwilę i posługuje się cudzą zbrodnią jak narzędziem awansu. Tym właśnie różni się od impulsywnej, targanej strachem Balladyny.
Kim jest Kostryn
W spisie osób Słowacki przedstawia go zwięźle jako „Fon Kostryn, naczelnik straży na zamku Kirkora”. To człowiek z zewnątrz: cudzoziemiec, który sam o sobie mówi, że pochodzi z niemieckich książąt, lecz utracił wszystko i służy teraz w obcym kraju. W pierwszej rozmowie z Balladyną przedstawia własną biografię jako historię ucieczki i wykorzenienia, prosząc, by jego obcość nie obróciła się przeciw niemu.
Jak biedny ptaszek spod płonących dachów
W lot się puściłem… dziś obcy… nieznany
Własnej ojczyźnie, sługa w obcym kraju;
Niech to nie będzie moim potępieniem!
To wykorzenienie ma znaczenie dla wymowy postaci. Kostryn nie jest związany z żadną wspólnotą, nie ma honoru rodowego ani lojalności wobec kraju, w którym przebywa. Pozostaje mu wyłącznie ambicja osobista, dlatego od pierwszej chwili szuka w Balladynie nie tyle kochanki, ile, jak sam to ujmuje, bratniej duszy o tej samej kondycji moralnej. Już w scenie poznania zwraca się do niej dwuznacznie, sugerując porozumienie ponad słowami.
Ach! my oboje będziemy czuwali,
Ja nad aniołem — ty, anioł, nade mną.
Ambicja i makiawelizm
Najważniejszą cechą Kostryna jest zimna, kalkulująca ambicja. Bohater nie działa pod wpływem namiętności ani strachu, lecz na podstawie chłodnej oceny zysków i strat. Kiedy podsłuchuje pod celą pustelnika spowiedź Balladyny i poznaje tajemnicę zabójstwa Aliny, nie reaguje moralnym wstrząsem, tylko traktuje wiedzę jak kapitał. W monologu rozważa różne sposoby jej wykorzystania: mógłby ogłosić prawdę, mógłby donieść Kirkorowi, mógłby też cedzić tę wiedzę powoli, aż wymusi na Balladynie dostęp do skarbca i do niej samej.
Z tego rachunku wyprowadza konkluzję, która odsłania jego makiaweliczną naturę. Tajemnica cudzej zbrodni jest dla niego po prostu drogą do bogactwa i władzy, a moment, w którym ją zdobył, nazywa szczęśliwą godziną. Kostryn nie pyta, co jest słuszne, tylko co jest skuteczne. To postawa człowieka, dla którego cel uświęca środki, a sumienie nie odgrywa żadnej roli w podejmowaniu decyzji.
Kostryn a Balladyna jako wspólnicy zbrodni
Relacja Kostryna z Balladyną nie jest miłością w pełnym sensie, lecz przymierzem dwojga ludzi gotowych zabijać dla władzy. Przełomem staje się scena, w której Balladyna wypytuje rycerza Gralona o drogę Kirkora i pod wierzbą rozpoznaje ślady zbrodni. Kostryn natychmiast pojmuje, że Gralon jest świadkiem niebezpiecznym, i to on podejmuje decyzję o zabójstwie, dobywając miecza ze słowami, że tego człowieka trzeba zabić. Balladyna podchwytuje rozkaz i sama zachodzi Gralona od tyłu. Po wspólnym morderstwie Kostryn formułuje istotę ich paktu, biorąc na siebie część jej ciężaru.
Grafini, napadliśmy razem
Na tego starca: czy wiesz, co to znaczy?
[…] Ja biorę połowę
Twojego strachu, tajemnic, rozpaczy.
Od tej chwili Balladyna zwraca się do niego jak do doradcy, pytając wprost, co teraz robić. Odpowiedź Kostryna jest krótka i znamienna dla jego charakteru: „Mieć głowę”. W tych dwóch słowach mieści się cała jego filozofia działania, czyli opanowanie, chłód i kalkulacja tam, gdzie Balladyna ulega panice i halucynacjom. Można tu dostrzec wyraźne pokrewieństwo z parą Makbetów, przy czym u Słowackiego role bywają odwrócone, bo to Balladyna częściej zadaje pierwszy cios, a Kostryn zachowuje zimną krew.
Droga do władzy
Kostryn konsekwentnie wykorzystuje zbrodnie Balladyny jako stopnie własnego awansu. Po śmierci Kirkora w bitwie pod Gnieznem to on staje na czele wojska, a żołnierze wznoszą okrzyk na jego cześć, witając go jako nowego wodza. Ambicja prowadzi go coraz wyżej, aż ku współwładzy u boku Balladyny. Jego plan na pewnym etapie obejmuje nawet ucieczkę z koroną Popielów i zerwanie z bohaterką, którą nazywa cudzołożną żoną, lecz okoliczności i bieg zbrodni wiążą ich losy mocniej, niż chciałby którekolwiek z nich.
W chwili triumfu Kostryn nie dostrzega jednak, że ta sama logika wspólnictwa, która wyniosła go do władzy, czyni go zarazem zbędnym świadkiem. Balladyna, która nie znosi nikogo, kto zna jej tajemnice, już podczas bitwy postanawia, że po zwycięstwie pozbędzie się także kochanka. W jej rachunku nie ma na świecie dość złota, by wynagrodzić Niemcowi jego usługi, więc zamiast nagrody przygotowuje dla niego śmierć.
Śmierć z ręki Balladyny
Kostryn ginie tak, jak żył, czyli jako ofiara cudzej zbrodniczej kalkulacji, tyle że tym razem skierowanej przeciw niemu. Balladyna zatruwa jadem jedną stronę noża i tym samym ostrzem przecina chleb, dzieląc się nim z Kostrynem w pozornym geście wspólnoty i zaufania. Namawia go, by jadł, odwołując się do potrzeby wzajemnego zawierzenia, choć sama wie, że podaje mu truciznę.
Czyń, co ja czynię. Nie lękam się jadu
W chlebie poddanych. […]
Bułka… Jedz, proszę… trzeba ludziom wierzyć.
Trucizna działa dopiero w sali tronowej w Gnieźnie, w chwili gdy Balladyna obejmuje władzę. Kostryn pada u stóp tronu i przed śmiercią rzuca jej w twarz oskarżenie, nazywając ją trującą jędzą i przepowiadając jej panowanie jako otwarcie grobowca dla tysięcy ludzi. Balladyna pozostaje niewzruszona i każe wynieść konające ciało, udając troskę. Tak kończy się człowiek, który zbudował swoją pozycję na cudzych morderstwach, a zginął, bo stał się świadkiem zbyt groźnym, by mógł żyć.
Umieram. […] Precz! jędzo trująca!
Zrzućcie ją z tronu — ja pierwszy otwieram
Grobowiec ciemny dla ludzi tysiąca,
Co będą żyli pod nią.
Funkcja i wymowa postaci
Kostryn pełni w dramacie funkcję kontrastową wobec Balladyny. Reprezentuje zło rozumne i metodyczne, podczas gdy ona ucieleśnia zbrodnię popełnianą w afekcie, w panice, w stanie obłąkania strachem. Tam, gdzie Balladyna widzi widma i słyszy jęki umarłych, Kostryn zachowuje trzeźwość i sprowadza wszystko do praktycznej rady. To zestawienie pokazuje dwa oblicza tej samej żądzy władzy, czyli gorące i zimne, i pozwala Słowackiemu pełniej oświetlić mechanizm zbrodni.
Postać ma także wymiar moralny i niemal symboliczny. Kostryn potwierdza prawdę, którą cały utwór wypowiada przez klątwy Goplany i pustelnika, czyli że zbrodnia rodzi kolejne zbrodnie i ostatecznie obraca się przeciw samym zbrodniarzom. Wspólnik, który dzielił z Balladyną strach i tajemnice, dzieli z nią również los, bo ginie z jej ręki, zanim ona sama zostanie rażona piorunem Bożego sądu. Jego śmierć jest zapowiedzią i lustrem jej własnego końca.
Podsumowanie
Fon Kostryn to wyrachowany makiawelista, ambitny wygnaniec i wspólnik zbrodni, który próbuje wykorzystać cudze morderstwa do zdobycia władzy, a ginie otruty przez tę samą kobietę, której służył. W konstrukcji „Balladyny” pełni rolę zimnego kontrapunktu dla impulsywnej bohaterki oraz potwierdza naczelną myśl dramatu o tym, że droga zbrodni nie ma szczęśliwego kresu. Wśród wspólników wiodących Balladynę do tronu Kostryn jest najbardziej świadomy i najmniej skruchy w sobie noszący, dlatego jego upadek wybrzmiewa jako dojrzała, gorzka lekcja o naturze władzy zbudowanej na krwi.