MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Balladyna a Szekspir — inspiracje i nawiązania

Spis treści (8)

„Balladyna” Juliusza Słowackiego należy do dzieł najgłębiej naznaczonych wpływem Williama Szekspira. Słowacki był wielbicielem angielskiego dramaturga i świadomie czerpał z jego twórczości — z wielkich tragedii, takich jak „Makbet” czy „Król Lear”, oraz z baśniowej komedii „Sen nocy letniej”. Powstała w 1834 roku, a wydana cztery lata później „Balladyna” łączy wszystkie te różnorodne inspiracje w jedną, oryginalną artystyczną całość: tragedię zbrodni i władzy splata z fantastycznym światem słowiańskich elfów, a powagę z ironią. Warto prześledzić, co dokładnie Słowacki zawdzięcza Szekspirowi i jak przetworzył jego wzorce na własny, polski i romantyczny sposób.

Zamysł utworu — list do Krasińskiego

Sam Słowacki wskazał na szekspirowski rodowód swojego dramatu. W liście dedykacyjnym do Zygmunta Krasińskiego, dołączonym do „Balladyny”, tłumaczył zamysł utworu i jego artystyczną naturę. Mówił o „ariostycznym”, ironicznym uśmiechu, z jakim spogląda na świat przedstawiony, oraz o inspiracji Szekspirem, który pozwala łączyć tragizm z fantastyką i baśnią. Słowacki nie ukrywał więc, że pisze dzieło w duchu wielkiego Anglika — chciał stworzyć polską tragedię o sile wyobraźni dorównującej Szekspirowi, lecz osadzoną w rodzimej, baśniowej scenerii nad jeziorem Gopło.

Makbet — zbrodnia dla władzy

Najsilniejsza i najbardziej oczywista jest paralela z „Makbetem”. Główny wątek „Balladyny” — droga do władzy usłana zbrodniami — wprost nawiązuje do tragedii Szekspira. Balladyna, prosta dziewczyna, by zdobyć rękę bogatego Kirkora, zabija własną siostrę Alinę podczas konkursu zbierania malin. To pierwsza zbrodnia, która otwiera łańcuch kolejnych. Podobnie jak Makbet, Balladyna raz wkroczywszy na drogę morderstwa, nie potrafi już z niej zejść — by utrzymać i poszerzyć władzę, zabija lub doprowadza do śmierci następne osoby.

Co istotne, Balladyna łączy w sobie cechy dwóch postaci z „Makbeta”: samego Makbeta i jego żony, Lady Makbet. Jest zarazem wykonawczynią zbrodni i jej inspiratorką — bezwzględną, ambitną, gotową przekroczyć każdą granicę dla korony. To ona pcha do przodu słabszego od siebie Kostryna, tak jak Lady Makbet popychała męża. Słowacki stworzył więc postać kobiecą o ogromnej sile dramatycznej, bywającą nazywaną „polską Lady Makbet” — choć Balladyna jest figurą jeszcze bardziej samodzielną i drapieżną.

Podobny jest też mechanizm psychologiczny zbrodni. U Szekspira pierwsze morderstwo otwiera drogę, z której nie ma już odwrotu — każda kolejna zbrodnia ma zabezpieczyć poprzednią. Tak samo dzieje się z Balladyną: zabójstwo Aliny pociąga za sobą śmierć kolejnych osób, które mogłyby ją zdemaskować lub stanąć jej na drodze do tronu. Bohaterka coraz głębiej grzęźnie we krwi, a jej sumienie stopniowo twardnieje. To szekspirowska wizja zbrodni jako lawiny: raz wprawiona w ruch, toczy się nieubłaganie aż do ostatecznej katastrofy sprawcy.

Plama krwi — wina nie do zmycia

Najbardziej rozpoznawalnym nawiązaniem do „Makbeta” jest motyw plamy krwi. U Szekspira Lady Makbet, dręczona wyrzutami sumienia, próbuje zmyć z rąk niewidzialną krew, wołając „Precz, przeklęta plamo!”. U Słowackiego ten obraz zostaje przetworzony: po zabójstwie Aliny na czole Balladyny pojawia się czerwona plama, której nie da się usunąć. Zapowiada to królowa elfów Goplana, świadoma, że zbrodni nie sposób zmazać:

Ale na czole plama zostanie czerwona; Nie ostrzegłam jej, próżno byłoby ostrzegać, Ta plama nie zejdzie z czoła.

Plama na czole jest symbolem winy, która naznacza zbrodniarza na zawsze. Balladyna zasłania ją czarną wstążką, lecz nie potrafi się jej pozbyć — krew Aliny ciąży nad nią przez cały dramat. Motyw ten pełni tę samą funkcję, co u Szekspira: pokazuje, że zbrodnia zostawia trwały ślad w człowieku, że sumienia nie da się oszukać. Plama krwi to widzialny znak moralnego skażenia, które prędzej czy później domaga się kary.

Władza jako przekleństwo

Z Szekspira pochodzi też refleksja nad władzą jako źródłem cierpienia i zła. Korona, zdobyta zbrodnią, nie daje szczęścia — staje się brzemieniem i przekleństwem. Motyw ten Słowacki rozwija nie tylko w losach Balladyny, lecz także w postaci Pustelnika, dawnego króla Popiela III, obalonego i ukrywającego się w lesie. Wspomina on o koronie jak o ranie, której czas nie zagoił:

Woda nie obmyje Na moim czole czerwonego pasu.

Podobnie jak u Szekspira, władza w „Balladynie” jest siłą, która niszczy tych, którzy po nią sięgają. Korona Balladyny, okupiona morderstwami, prowadzi ją prosto ku zagładzie. To głęboko szekspirowska wizja: tron zdobyty zbrodnią nie przynosi triumfu, lecz strach, samotność i nieuchronną karę. Ambicja, która każe przekraczać prawa moralne, okazuje się drogą do samozniszczenia.

Sen nocy letniej — świat elfów

Drugim wielkim źródłem inspiracji jest komedia „Sen nocy letniej”. To z niej Słowacki czerpie pomysł na fantastyczny, baśniowy świat istot nadprzyrodzonych, równoległy do świata ludzi. U Szekspira rządzą nim Oberon i Tytania wraz z psotnym Puckiem; u Słowackiego — nimfa Goplana, królowa jeziora Gopło, oraz jej słudzy, leniwy Skierka i Chochlik. Już pierwsze sceny z udziałem elfów wprowadzają lekki, baśniowy ton, kontrastujący z grozą ludzkiej tragedii:

Narwij mi róż, Chochliku! poleciał mój wianek.

Goplana, Skierka i Chochlik to odpowiedniki szekspirowskich elfów. Wprowadzają do dramatu humor, lekkość i poezję natury, a zarazem wpływają na losy ludzi — to Goplana, zakochana w prostaku Grabcu, uruchamia wiele zdarzeń intrygi. Jej miłość do Grabca, którego przemienia w wierzbę, a potem czyni królem dzwonkowym, jest wyraźnym echem zauroczenia Tytanii rzemieślnikiem Spodkiem, zamienionym w osła. W obu wypadkach komizm rodzi się z miłości istoty nadprzyrodzonej do pospolitego człowieka.

Świat elfów spełnia w „Balladynie” tę samą funkcję, co u Szekspira: tworzy drugą, równoległą rzeczywistość, która komentuje i współkształtuje losy ludzi. Skierka i Chochlik, podobnie jak Puck, bywają sprawcami zamieszania — mylą, płatają figle, wykonują rozkazy swojej pani. Dzięki nim dramat zyskuje wymiar baśniowy i poetycki, a groza ludzkiej tragedii zostaje przełamana fantastyczną lekkością. Słowacki osadza jednak ten świat w rodzimej, słowiańskiej scenerii jeziora Gopło, zastępując angielski las pod Atenami polskim krajobrazem nadwodnym — i w ten sposób udomawia szekspirowski wzorzec.

Król Lear i inne tropy

W „Balladynie” odnaleźć można także ślady „Króla Leara”. Motyw próby, w której rozstrzyga się los bohaterów, pojawia się w konkursie zbierania malin: matka obiecuje rękę Kirkora tej z córek, która nazbiera więcej owoców. To swoista wariacja na temat Learowej próby miłości, w której ojciec dzieli królestwo wedle deklaracji uczuć. Podobnie jak u Szekspira, taki sztuczny sprawdzian prowadzi do tragedii — wyzwala w Balladynie zbrodnicze instynkty i rozpętuje całą lawinę nieszczęść.

Szekspirowski jest również sam kształt dramatu: swoboda w łączeniu scen poważnych z komicznymi, mieszanie tragizmu z groteską, obecność postaci ludowych i błazeńskich obok królów i rycerzy. Słowacki, idąc za wzorem Anglika, łamie klasyczne reguły jedności i tworzy dramat otwarty, wielowątkowy, pełen kontrastów — taki, w którym wzniosłość sąsiaduje z ironią, a krwawa zbrodnia z baśniową fantastyką.

Wpływ Szekspira widać też w samej konstrukcji postaci. Bohaterowie Słowackiego, podobnie jak u Anglika, są wewnętrznie złożeni i przeżywają intensywne stany psychiczne — od ambicji i pychy po lęk i wyrzuty sumienia. Balladyna nie jest płaskim wcieleniem zła: to postać tragiczna, w której okrucieństwo miesza się z chwilami trwogi i samotności. Taki sposób budowania charakterów — przez wewnętrzny dramat, a nie tylko przez czyny — Słowacki przejął wprost od Szekspira, mistrza w ukazywaniu rozdartego wnętrza człowieka.

Czym Słowacki różni się od Szekspira

„Balladyna” nie jest jednak naśladownictwem — to twórczy dialog z Szekspirem. Słowacki przetwarza zapożyczone motywy, nadając im własny, romantyczny i polski charakter. Najważniejsza różnica dotyczy finału. U Szekspira sprawiedliwość wymierzają ludzie — Makbeta zabija Makduf. U Słowackiego karę wymierza Bóg: gdy Balladyna, już jako królowa, musi jako sędzia osądzić własne zbrodnie, zmuszona zostaje do wydania wyroku na samą siebie.

Winna śmierci!

Ledwie wypowiada te słowa, ginie rażona piorunem — to znak boskiej, prowidencjalnej sprawiedliwości. Kanclerz komentuje to wydarzenie, podkreślając jego nadprzyrodzony charakter:

Król-kobieta piorunem boskim zastrzelony

Ten prowidencjalny finał — kara z nieba zamiast ludzkiej zemsty — jest typowo romantyczny i odróżnia „Balladynę” od tragedii Szekspira. Inna jest też rola fantastyki: u Słowackiego świat elfów nie tylko bawi, lecz aktywnie współtworzy intrygę i splata się z porządkiem moralnym. Wreszcie cała „Balladyna” przeniknięta jest ironią — owym „ariostycznym uśmiechem” — który każe traktować baśniową fabułę zarazem serio i z przymrużeniem oka.

Warto też zauważyć, że Słowacki osadza akcję w bajecznych, prehistorycznych czasach Polski — w epoce przedpiastowskiej, pełnej legend o Popielu i myszach. Dzięki temu „Balladyna” nie jest przekładem Szekspira na polskie realia, lecz samodzielnym mitem narodowym, opowiedzianym językiem wielkiej tragedii. Postacie, motywy i chwyty zaczerpnięte od Anglika służą tu budowaniu rodzimej baśni o początkach państwa, o zbrodni u jego korzeni i o sprawiedliwości, która ostatecznie dosięga winnych. To pokazuje dojrzałość Słowackiego: korzysta z cudzych wzorów nie po to, by je powtórzyć, lecz by stworzyć coś nowego i własnego.

Podsumowanie

„Balladyna” jest dramatem głęboko szekspirowskim, a zarazem oryginalnym. Od „Makbeta” Słowacki przejął wątek zbrodni dla władzy, postać ambitnej kobiety-zbrodniarki i motyw plamy krwi jako znaku winy. Ze „Snu nocy letniej” zaczerpnął baśniowy świat elfów z Goplaną, Skierką i Chochlikiem. Z „Króla Leara” — motyw próby i sztucznego sprawdzianu uczuć. Wszystko to przetworzył jednak po swojemu: dodał prowidencjalny finał, ironiczny dystans i polską, ludową scenerię.

Dla maturzysty temat ten jest wdzięczny: pozwala pokazać, jak literatura romantyczna prowadzi twórczy dialog z wielką tradycją europejską. Argumentując, warto wskazać konkretne paralele (Makbet, Sen nocy letniej, Król Lear) i poprzeć je przykładami z tekstu, a następnie podkreślić, że Słowacki nie kopiuje Szekspira, lecz wykorzystuje jego wzorce do stworzenia dzieła całkowicie własnego — polskiej tragedii baśniowej o zbrodni, władzy i karze. Umiejętność takiego twórczego przetworzenia obcych wzorów — czerpania z największych, a zarazem zachowania własnej oryginalności — jest jednym z najważniejszych dowodów geniuszu Słowackiego i siły polskiego romantyzmu.

Więcej zadań i pytań maturalnych o „Balladynie” znajdziesz na stronie matury-online.pl.