Ballady i romanse — streszczenie wszystkich ballad
Spis treści (9)
- 1. Romantyczność — manifest nowej epoki
- 2. Świteź — zatopione miasto i kwiaty zemsty
- 3. Świtezianka — próba wierności i kara za zdradę
- 4. Lilije — „nie masz zbrodni bez kary”
- 5. Rybka — zemsta uwiedzionej dziewczyny
- 6. Powrót taty — moc dziecięcej modlitwy
- 7. Pani Twardowska — diabeł pokonany śmiechem
- 8. To lubię — pokuta za oziębłość serca
- 9. Co łączy ballady cyklu — podsumowanie
„Ballady i romanse” Adama Mickiewicza ukazały się w 1822 roku w Wilnie i otworzyły w Polsce epokę romantyzmu. Poniżej znajdziesz streszczenie ośmiu ballad z maturalnego wyboru cyklu: „Romantyczność”, „Świteź”, „Świtezianka”, „Lilije”, „Rybka”, „Powrót taty”, „Pani Twardowska” i „To lubię”. Każda ballada to osobna, zamknięta historia — ale czytane razem układają się w spójny świat ludowej wyobraźni, w którym wina zawsze spotyka się z karą, a uczucie mówi więcej niż rozum.
Romantyczność — manifest nowej epoki
Ballada otwierająca cykl, opatrzona mottem z Szekspira („Zdaje mi się, że widzę... Przed oczyma duszy mojej”), pełni rolę programowego manifestu romantyzmu. Na rynku miasteczka, w biały dzień, młoda dziewczyna Karusia zachowuje się jak obłąkana: rozmawia z niewidzialnym dla innych zmarłym ukochanym Jasieńkiem, którego pogrzeb odbył się dwa lata temu. Czule go przywołuje, czuje chłód jego dłoni, błaga, by ją ze sobą zabrał, bo „nie lubi świata”, w którym ludzie z niej szydzą i jej nie rozumieją. Gdy o świcie pieje kogut, zjawa znika, a dziewczyna pada z krzykiem rozpaczy.
Wokół zbiera się tłum, który modli się za duszę Jasieńka, wierząc, że naprawdę jest przy swojej Karusi. Narrator („I ja to słyszę, i ja tak wierzę”) solidaryzuje się z ludem. Wówczas starzec — uosobienie oświeceniowego racjonalizmu — gani gawiedź, twierdząc, że duchy to wymysł karczemnej ciemnoty, i woła: „Ufajcie memu oku i szkiełku, / Nic tu nie widzę dokoła”. Narrator odpowiada mu skromnie, lecz stanowczo słynnymi słowami będącymi sednem ballady: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie, / Niż mędrca szkiełko i oko” oraz „Miej serce i patrzaj w serce!”. To programowe przeciwstawienie romantycznej intuicji, uczucia i ludowej wiary — chłodnemu, „martwemu” rozumowi oświecenia.
Świteź — zatopione miasto i kwiaty zemsty
Ballada dedykowana Michałowi Wereszczace opowiada o tajemniczym jeziorze pod Nowogródkiem. Narrator zachęca podróżnego, by w pogodną noc spojrzał na taflę Świtezi, w której odbijają się gwiazdy i dwa księżyce, tworząc złudzenie wiszenia w otchłani błękitu — lecz ostrzega, że nocą słychać tam zza wody zgiełk walki, dzwony i żałosne modły kobiet, których nikt nie umie wyjaśnić.
Dawny pan na Płużynach, potomek dziedziców Świtezi, postanawia zbadać tajemnicę i każe zarzucić wielki niewód. Z wody — po mszy i poświęceniu pracy przez księdza — wyłowiona zostaje nie potwór, lecz żywa kobieta o jasnej twarzy i białych włosach. Wyjawia ona dzieje zatopionego miasta: niegdyś kwitła tu Świteź rządzona przez książąt Tuhanów. Gdy ruski car obległ Mendoga, władca Litwy wezwał Tuhana na odsiecz; ten, rozdarty między obowiązkiem a obroną własnego miasta, wyruszył, bo córka zapewniła go, że we śnie anioł obiecał strzec kobiet pod jego nieobecność. Lecz nocą wróg napadł bezbronną Świteź. By uniknąć hańby i niewoli, kobiety błagały Boga o śmierć — i zostały cudownie ocalone: miasto zapadło się pod wodę, a niewiasty Bóg przemienił w białe kwiaty zwane „carami”, rosnące nad jeziorem. Kwiaty te mszczą się na każdym, kto je zerwie: najeźdźca, który ozdobił nimi hełm, zginął nagłą śmiercią. Po opowieści kobieta znika pod falą. Ballada łączy ludową baśń z patriotyczną pochwałą wierności ojczyźnie i heroizmu — śmierć okazuje się lepsza niż hańba.
Świtezianka — próba wierności i kara za zdradę
Nad brzegiem Świtezi, przy świetle księżyca, spotykają się co noc pod modrzewiem młody strzelec i tajemnicza dziewczyna, której pochodzenia nikt nie zna — zjawia się i znika „jak ognik nocny”. Strzelec wyznaje jej miłość i namawia, by zamieszkała z nim w jego chatce. Dziewczyna, pomna przestrogi ojca („Słowicze wdzięki w mężczyzny głosie, / A w sercu lisie zamiary”), nie ufa męskiej obłudzie i pyta, czy będzie jej stały. Strzelec przyklęka i przysięga wierność, wzywając nawet „piekielne potęgi”. Dziewczyna ostrzega go proroczo: kto złamie przysięgę, tego czeka „biada za życia” i potępienie duszy — po czym znika.
Wkrótce, gdy strzelec błądzi samotnie nad jeziorem, z wody wyłania się przepiękna nimfa, która kusi go, by zanurzył się z nią w toni. Zauroczony strzelec łamie przysięgę i rzuca się w głębinę — a wtedy poznaje, że nimfa to ta sama dziewczyna spod lasu. To była próba wierności, której nie przeszedł. Świtezianka powtarza klątwę i wymierza karę: ziemia pochłonie jego ciało, a dusza przez tysiąc lat będzie cierpieć przy modrzewiu, pod którym przysięgał. Woda pochłania oboje; odtąd przy świetle księżyca błąka się para cieni — ona pląsa po jeziorze, on jęczy pod drzewem. Ballada o nieuchronności kary za zdradę i niestałość, łącząca grozę z ludowym poczuciem sprawiedliwości.
Lilije — „nie masz zbrodni bez kary”
Ballada z mottem „z pieśni gminnej”, oparta na motywie zbrodni i kary. Pani zabija własnego męża wracającego z wojny, bo podczas jego wieloletniej nieobecności złamała wierność małżeńską, a król Bolesław głosił srogie kary dla niewiernych żon. Grzebie męża w gaju nad ruczajem i zasiewa na grobie lilije, śpiewając zaklęcie: „Jak pan leży głęboko, / Tak ty rośnij wysoko”. Zrozpaczona biegnie nocą do pustelnika, wyznaje zbrodnię i pyta o pokutę. Starzec, spostrzegłszy, że kieruje nią nie żal, lecz strach przed karą, uspokaja ją: skoro jedynym świadkiem mógł być mąż, a on nie żyje, tajemnica pozostanie wieczna.
Pani wraca do domu i okłamuje dzieci, że ojciec wróci wieczorem; te czekają i z czasem zapominają. Sama jednak nie zaznaje spokoju — dręczą ją wyrzuty sumienia i nawiedza upiorna mara męża, stukająca nocą i wołająca „to ja, wasz tato!”. Wkrótce przybywają dwaj bracia zabitego. Zostają w gospodzie, oczarowani młodą gospodynią, odwlekają wyjazd przez kolejne pory roku, aż obaj się w niej zakochują i razem żądają jej ręki, gotowi do bratobójczego pojedynku. Przerażona pani znów biegnie do pustelnika. Ten wyjawia, że mógłby wskrzesić jej męża — czemu ona w panice się sprzeciwia — i ostatecznie radzi zdać rozstrzygnięcie na los: każdy z braci ma spleść wianek ze znakiem i złożyć na ołtarzu; czyj wianek pani wybierze, ten zostanie jej mężem.
W dniu wesela pani wybiera w kościele pierwszy wianek z lilii; obaj bracia rzucają się do kłótni o to, czyj to wieniec — starszy poznaje swoje wstążki, młodszy twierdzi, że rwał kwiaty na grobie nad ruczajem — aż dobywają mieczy. Wówczas trzaskają drzwi, gasną świece i wchodzi upiór zamordowanego męża w znajomej zbroi, wołając podziemnym głosem: „Mój wieniec i ty moja!”. Cerkiew zapada się pod ziemię, grzebiąc wszystkich, a na mogile wyrastają lilije tak wysoko, jak pan leżał głęboko. To najbardziej dobitna realizacja ludowej zasady, że wina zawsze wyjdzie na jaw, a kara jest nieuchronna.
Rybka — zemsta uwiedzionej dziewczyny
Ballada z motta „ze śpiewu gminnego” opowiada o uwiedzionej i porzuconej dziewczynie. Wiejska Krysia, którą pan uwiódł i obiecał poślubić, a teraz żeni się z księżną, w rozpaczy skacze do jeziora, wzywając na pomoc siostry Świtezianki — niepokoi ją tylko los pozostawionego dziecka. Wierny sługa co rano i wieczór przynosi nad wodę niemowlę; z toni wypływa wówczas Krysia, przemieniona w rybkę-syrenę, by nakarmić dziecko piersią i ukołysać je. Pewnego dnia sługa nie może dotrzeć nad rzekę, bo spaceruje tam pan z żoną; gdy wraca nocą, zastaje wyschnięte koryto i wielki głaz o kształcie dwóch ludzkich ciał — Krysia zemściła się, zamieniając niewiernego pana i jego żonę w kamień. Sługa pojmuje, co zaszło, i z dzieckiem wraca do domu. To kolejna odsłona kary za zdradę i krzywdę, wymierzonej przez baśniową, ludową sprawiedliwość.
Powrót taty — moc dziecięcej modlitwy
Ballada o wymowie religijno-moralnej. Matka posyła dzieci pod krzyż za miasto, by modliły się o powrót ojca-kupca, którego długo nie ma — rozlały rzeki, na drogach grasują zbójcy. Dzieci żarliwie odmawiają pacierze i litanię. Wkrótce nadjeżdża ojciec z wozami i następuje radosne powitanie. Gdy jednak ruszają ku miastu, otacza ich dwunastu zbójców. Ojciec błaga o litość dla dzieci i żony. Wtedy herszt powstrzymuje bandę i puszcza wszystkich wolno, wyznając, że roztrzaskałby kupcowi głowę, gdyby nie modlitwa dzieci: ich pacierze przywiodły mu na myśl własną żonę i małego synka. Prosi, by dzieci modliły się czasem i za jego duszę. Ballada głosi moc modlitwy i dziecięcej niewinności, zdolnej odmienić nawet serce zbrodniarza.
Pani Twardowska — diabeł pokonany śmiechem
Jedyna w wyborze ballada komiczna. W karczmie trwa szaleńcza hulanka — „Jedzą, piją, lulki palą”. Czarnoksiężnik Twardowski zabawia i straszy towarzystwo magicznymi sztuczkami: zamienia chełpliwego żołnierza w zająca, kłótliwego prawnika w psa, a szewcowi wymierza szczutki. Gdy pije gdańską wódkę, na dnie kielicha znajduje diabła Mefistofelesa. Diabeł przypomina mu cyrograf podpisany na Łysej Górze: po latach miał porwać jego duszę w Rzymie — a karczma, w której siedzą, nazywa się właśnie „Rzym”.
Twardowski sprytnie sięga po klauzulę kontraktu pozwalającą mu zlecić diabłu trzy zadania. Diabeł, krztusząc się, osiodła namalowanego konia, skręci bicz z piasku, wykąpie się nawet w wodzie święconej. Wtedy Twardowski stawia ostatni warunek: niech diabeł przez rok żyje jako mąż z jego żoną — Panią Twardowską — przysięgając jej miłość i posłuszeństwo. Przerażony diabeł, byle uniknąć życia z jędzowatą żoną, czmycha dziurką od klucza — i ucieka do dziś. Ballada pokazuje ludową przebiegłość górującą nad piekłem i żartobliwie odwraca schemat faustowski: to nie diabeł jest tu postrachem.
To lubię — pokuta za oziębłość serca
Ballada zamykająca wybór. Sceptyczny narrator, który drwił z diabłów i nie wierzył w czary, zostaje nocą sam z popsutym wozem w nawiedzonym miejscu pod starą cerkwią i — zamiast kląć jak inni podróżni — beztrosko woła „to lubię!”. Wówczas wyłania się biała zjawa w ognistym wieńcu: to dusza Maryli, niegdyś pięknej panny, która okrutnie wzgardziła nieśmiałym, kochającym ją Józiem — ten umarł z miłości. Za bezduszność Maryla została skazana na pokutę i straszenie podróżnych, dopóki któryś mężczyzna nie wypowie wobec niej słowa „lubię”. Słowa narratora ją wyzwalają. Wdzięczna zjawa opowiada swe dzieje i zaczyna przepowiadać mu przyszłość — lecz pianie koguta przerywa wizję. Narrator, ocalony i odmieniony, prosi o modlitwę za dusze w czyśćcu. Ballada łączy ludową wiarę w pokutujące dusze z romantycznym przekonaniem, że oziębłość serca to wina wymagająca kary.
Co łączy ballady cyklu — podsumowanie
Czytane razem, ballady układają się w spójny program: prymat „czucia i wiary” nad rozumem („Romantyczność”), ludowa baśń i wierzenia jako źródło prawdy o świecie, motyw winy i nieuchronnej kary („Świtezianka”, „Lilije”, „Rybka”), patriotyzm i heroizm („Świteź”), moc modlitwy („Powrót taty”) oraz ludowy humor („Pani Twardowska”). Natura jest w nich pełnoprawnym uczestnikiem zdarzeń — jeziora przechowują pamięć o zbrodniach i same wymierzają sprawiedliwość. Ten świat, w którym rozum musi skapitulować przed tym, co niewidzialne, stał się fundamentem całej polskiej literatury romantycznej.
Chcesz sprawdzić znajomość ballad przed maturą? Przećwicz zadania maturalne z tej lektury na stronie matury-online.pl/zadania/polski/ballady-i-romanse.
Rozwiąż test z lektury „Ballady i romanse"
Pytania o bohaterów, motywy i wydarzenia — sprawdź, ile zapamiętałeś z „Ballady i romanse".